- To nie jest odpowiedź na tę interpelację, którą ja zadałem i Pan dobrze o tym wie - do Piotra Wojtiuka zwrócił się Michał Ludwisiak
Podczas czwartkowej sesji rady miasta Jastrowie burmistrz Piotr Wojtiuk odczytał odpowiedź na interpelację złożoną przez Michała Ludwisiaka. Przypomnijmy, radny, opierając się o „wyjaśnienie burmistrza tłumaczące bierność w staraniach o pozyskanie potencjalnych inwestorów, którzy mogliby przyczynić się do rozwoju gminy” pytał o możliwości inwestycyjne. Jak pisaliśmy w jednym z poprzednich numerów „Aktualności”, P. Wojtiuk w trakcie jednego z posiedzeń komisji powiedział: „jeżeli ktoś mi dzisiaj powie: Panie Burmistrzu, dlaczego Pan nie ściągnął inwestora, firmę która by zainwestowała i zbudowała u nas fabrykę, żeby rozwiązać bezrobocie, to ja mu powiem: proszę się spytać Enea Operatora czy da warunki na fabrykę? (…) Czy dostaniemy takie warunki. Wiem, że odpowiedź będzie brzmiała „nie”. Nie dostaną, bo nasz GPZ jest pełny i za stary i trzeba go modernizować. I tu jest problem”. Radny Ludwisiak skierował w przedmiotowej sprawie zapytanie do „energetyki” i otrzymał odmienną odpowiedź: „Uprzejmie informujemy, że posiadamy rezerwę mocy ok. 10 MVA (…) Sieć elektroenergetyczna jest w dobrym stanie technicznym. Miasto Jastrowie posiada dobrą infrastrukturę elektroenergetyczną przygotowaną do dalszego rozwoju miasta”. Stąd jego interpelacja.
Prawda i półprawda
„Według mojej oceny uzyskanie warunków przyłączenia od Enea Operator Poznań dla średnich i dużych podmiotów gospodarczych nie jest sprawą tak prostą i ewidentną jak to jest przedstawione w załączonym prze Pana piśmie z Rejonu Dystrybucji Wałcz” – w ten sposób w interpelacji sprawę nakreślił P. Wojtiuk. „Z informacji uzyskanych od przedsiębiorców wynika, że jest to procedura długotrwała, ale również kosztowna. W cytowanym wyżej piśmie rejonu dystrybucji zostało to nazwane jako „określenie możliwości przyłączenia danego obiektu”. Zgodne z prawdą jest to, że GPZ w Jastrowiu posiada rezerwę mocy, ale zgodne z prawdą jest również to, że GPZ nie ma możliwości przyjęcia wyprodukowanej energii np. przez projektowaną farmę wiatrową i tej właśnie kwestii dotyczyła moja wypowiedź. Powinien Pan również posiadać wiedzę, co do rozmieszczenia stacji transformatorowych w obrębie miasta Jastrowie, o czym przedstawiciel rejonu dystrybucji nie informuje. Położenie kilku stacji na obrzeżach miasta powoduje, że są one absolutnie niewykorzystane, z kolei inne w samym mieście są przeciążone”. [[reklama]] Kryzys
Odpowiedź, którą przygotował P. Wojtiuk nie zadowoliła M. Ludwisiaka, więcej – stała się przyczynkiem drażliwej wymiany zdań. - Niestety, to tak nie jest do końca jak sobie przedstawiciel Enei napisał – odpowiedział P. Wojtiuk, dodając, że bywały w Jastrowiu sytuacje, kiedy miejscowi przedsiębiorcy, uruchamiając dodatkową działalność, potrzebowali większej mocy. - I co się okazało? - zapytał – Musieli ponosić pewnego rodzaju inwestycje, ponieważ istniejące w centrum miasta stacje były przepełnione. Mówię tu np. o ul Roosevelta – burmistrz powołał się na konkretny przykład. - Energetyka tak naprawdę nie przyznaje się do jednej rzeczy: zrobiono kilka stacji transformatorowych, kilka inwestycji, które są bezużyteczne. Mogę państwu powiedzieć gdzie – P. Wojtiuk wskazał kilka lokalizacji. Podał również przykład Tesco – dokąd w trybie pilnym budowano linię. Wcześniej nastąpiła awaria – stacja transformatorowa nie wytrzymała obciążenia. - Pan w interpelacji pyta mnie np. „Skąd przekonanie pana burmistrza o stanie infrastruktury elektroenergetycznej na terenie gminy?”. Wypowiadałem się ogólnie co do Jastrowia, Pan rozszerza to na teren gminy – zwrócił się do M. Ludwisiaka. - Jeśli Pan chce tak rozszerzać, to powiem Panu, że problem z zasilaniem jest i w Nadarzycach, i w Sypniewie – uświadamiał. - Od pewnego czasu wysuwa Pan jeden wspólny mianownik, jak to Pan nazywa „bierność burmistrza w pozyskiwaniu inwestorów”. Ja wiem, że ma Pan ogromne doświadczenie w zakresie bezrobocia. Pracował Pan w urzędzie pracy kilka miesięcy... - Dwa lata – uściślił M. Ludwisiak. - Być może. Kilkanaście miesięcy. Chyba też na własnej skórze odczuł Pan, że można być bezrobotnym, każdego to może dotyczyć. Ale Pan od pewnego czasu wskazuje, że głównym winowajcą tego bezrobocia jest burmistrz. Mówi Pan, że mamy fantastyczne tereny, że mamy warunki... tak, mamy, ale proszę pana, mamy też kryzys. Na świecie i w Europie. I oprócz kryzysu, czy oprócz dobrej sieci energoelektrycznej ważne dla inwestora są również inne czynniki – powiedział odnosząc się do rynku zbytu i rynku pracowników. - Mamy to nieszczęście, że jesteśmy daleko od Szczecina, daleko od Bydgoszczy, daleko od Poznania, a wokół są tylko lasy i to coraz częściej lasy ochronne – podsumował P. Wojtiuk. - Myślę Panie burmistrzu, że my się nie zrozumieliśmy, że Pan nie zrozumiał treści tej interpelacji – odparł M. Ludwisiak, cytując jej fragment dotyczący wypowiedzi burmistrza. - W pewnych kwestiach, które zawarł Pan w swojej odpowiedzi na interpelację, ma Pan rację. Jeżeli mówimy o sprzedaży prądu i o farmach wiatrowych, to rzeczywiście jest to problem, bo to nie jest w interesie Enei aby kupować prąd, ale aby go sprzedawać – mówił radny, zwracając uwagę, że w trakcie komisji burmistrz mówił o fabryce, a nie o farmie wiatraków. - Pana odpowiedź ma się do zupełnie innych realiów, do innych pytań, niż są zawarte w interpelacji. Powiem Panu, panie burmistrzu jedną rzecz: jeżeli nie mam racji, a były takie sytuacje, że jej nie miałem, wstawałem, przeprosiłem i o tym mówiłem. Wielokrotnie wstawałem, mówiłem, że Pan ma rację. Potrafiłem się przyznać do błędu. Powiem Panu jedną rzecz – to nie jest odpowiedź na tę interpelację, którą ja zadałem i Pan dobrze o tym wie. Nie będę tego rozwijał – uznał radny Ludwisiak. - Pańskie pytania były tak ogólne, że trudno było się do nich odnieść – odpowiedział P. Wojtiuk. - Podałem Panu kilka przyczyn dlaczego inwestorzy lokują się pod Poznaniem, pod Szczecinem, a nie w Jastrowiu. My nie jesteśmy pępkiem świata, my jesteśmy małym miasteczkiem, z małym rynkiem zbytu – powiedział. - Ja myślę, że to jest brak wiary w nasze możliwości. Powiem Panu jeszcze jedną rzecz, choć może powinienem się już ugryźć w język. Była pewna aluzja w stosunku do mojej osoby. Rzeczywiście pracowałem blisko 2 lata w Powiatowym Urzędzie Pracy, potem wyjechałem zagranicę, gdzie pracowałem 5 lat. Wróciłem, budowałem dom, praktycznie sam i w tym czasie byłem osobą bezrobotną. Wolałbym być całe życie osobą bezrobotną niż będąc np. radnym opozycji przyjąć ofertę pracy w podległym zakładzie i zapomnieć o wszystkim, o co się walczyło przedtem. To jest moje ostatnie zdanie. - Chyba Pan mówi o byłym burmistrzu, tak? - zapytał w odpowiedzi P. Wojtiuk, mając na myśli Ryszarda Sikorę, który będąc radnym powiatowym, pracuje w Powiatowym Urzędzie Pracy w Złotowie podległym staroście.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze