Reklama

Nie kieruję z tylnego siedzenia

06/12/2011 00:00
Czy były wójt tęskni za urzędem? Czy stara się z drugiego planu kierować jego pracą? Co wie na temat rzekomej likwidacji gminnych szkół i czy rzeczywiście obraził się na radnych? Z Kazimierzem Trelą rozmawia Patrycja Koplin

Mija rok, od kiedy rozstał się Pan z funkcją wójta. Jak z perspektywy czasu ocenia Pan decyzję o niekandydowaniu na to stanowisko?
Nie żałuję swojej decyzji. Jestem na tym etapie, że nabyłem już prawa emerytalne, więc pozwoliłem sobie z nich skorzystać i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Jest mi tak dobrze jak nigdy.
[[reklama]]
A nie brakuje Panu tej pracy? W końcu stał Pan na czele gminy przez ostatnich 20 lat.
Uważam, że mój następca dobrze sobie radzi, więc nie mam czego żałować. Wszystkie inwestycje ujęte wcześniej w unijnych programach są realizowane i to jest największa satysfakcja. Poza tym zgadzam się z opinią Piotra Lacha na temat połączenia miasta z gminą. W ostatnim numerze AL wójt wypowiadał się bardzo mądrze. Też jestem zdania, że na łączenie jest jeszcze za wcześnie. Jerzy Kołodziejczyk wspominał, że subwencja wyrównawcza dla gminy wynosi ponad 5 mln, a dla miasta ponad 400 tys., przy okazji nie porównał jednak sum uzyskiwanych z podatku dochodowego CIT i PIT. Proszę także zwrócić uwagę na takie rzeczy ile na dowóz dzieci do szkół wydaje miasto, a ile gmina.
W kwestii miejsc pracy uważam, że po osiągnięciu wieku emerytalnego zgodnie z prawem należałoby ustąpić miejsca ludziom młodym. Gdyby tak się działo, tyle wykształconej młodzieży nie musiałoby wyjeżdżać do pracy za granicę.

Wracając do wójtowania, jest Pan zadowolony z rządów Piotr Lacha?

Na pewno, bo jeśli zacząłby on rewidować wcześniejsze decyzje, to inwestycje wciąż czekałyby na realizację. A tymczasem sala sportowa w Kleszczynie – zbudowana w stanie surowym, kanalizacja w Kleszczynie – wykonana, oczyszczalnia w Kaczochach – wykonana, wodociągowanie Rudnej – wykonane, sala wiejska w Klukowie – stan surowy gotowy, sala wiejska w Górznej – wykonana, sala wiejska w Kamieniu – w trakcie budowy. Dość dużo można by wymieniać. Poza tym zadłużenie utrzymuje się na tym samym poziomie, mamy jeszcze spore rezerwy. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym cokolwiek wójtowi zarzucił.

Czy jako bardziej doświadczony polityk daje Pan P. Lachowi jakieś wskazówki?

Absolutnie nie, nie prowadzimy żadnych dyskusji na tematy związane z funkcjonowaniem urzędu czy zadaniami, które aktualnie są w gminie realizowane. Jeśli odbywają się jakiekolwiek rozmowy to zawsze dzieje się to albo na sesji, albo w ramach rozmów na linii powiat - gmina.

Naprawdę nic Pan nie podpowiada?
Nie, nie ma żadnego kierowania. Kiedyś ktoś próbował zarzucać, że Trela będzie kierował gminą z tylnego siedzenia, a takie rzeczy nigdy się nie działy. Nie kieruję i nie chciałbym kierować. Pan Lach jest mądrym człowiekiem, absolutnie nie potrzebuje moich rad.

W ostatnim czasie przetoczyło się wiele dyskusji na temat planów likwidacji szkół w Stawnicy, Zalesiu i Górznej? Jest Pan zwolennikiem takiego rozwiązania?
Nikt nie wydał decyzji o likwidacji. Na dzień dzisiejszy – z tego co wiem – nie ma na to zakusów. Zresztą nie tak łatwo jest zamknąć jakąkolwiek szkołę, do tego jest bardzo daleka droga. Na temat naszej oświaty mogę powiedzieć wiele, dobrze znam temat. Mój poprzednik wierzył w to, że nie warto budować szkoły dla okolicznych wsi. Kiedy objąłem stanowisko, stwierdziłem, że trzeba to nadrobić. Dlatego przeprowadziliśmy inwestycje w Sławianowie, Świętej, Górznej i w Radawnicy. Poszły za tym ogromne pieniądze.

Skoro jeszcze niedawno, bo w latach dziewięćdziesiątych budowano szkoły ponieważ było na nie zapotrzebowanie, dlaczego teraz rozważa się ich likwidację? Czyżby sytuacja zmieniła się tak szybko?
Na razie nikt się nie przymierza ani do likwidacji placówki w Górznej, ani do likwidacji placówek w Świętej czy w Sławianowie. Oprócz Zalesia praktycznie wszystkie szkoły mamy wyremontowane. Z tego co wiem wójt w swoim programie wyborczym nie przewidywał likwidacji, więc póki co nie sądzę, by temat był aktualny. Radni szukają oszczędności, ale gmina nie jest w takiej sytuacji jak Okonek, który musi ciąć wszystko co się da, żeby przeżyć do pierwszego.

Więc możemy uspokoić – rodzice dzieci uczących się w gminnych szkołach nie mają się czego obawiać?

Wójtem już nie jestem, więc nie mam na to wpływu, ale z mojego rozeznania wynika, że tak. Musimy przecież wziąć pod uwagę, że w razie ewentualnej likwidacji dzieci raczej nie przejdą do szkół w Świętej czy w Radawnicy, tylko do tych w Złotowie, a co za tym idzie, zwiększy się budżet miasta, a nie gminy. Trzeba się więc najpierw dobrze zastanowić, ile konkretnie dodatkowych środków zamknięcie szkoły w Górznej, Stawnicy czy Zalesiu da budżetowi oświatowemu. Jeśli w ogóle lub zbyt mało, to według mnie nie ma nawet o czym dyskutować.

Zmieńmy temat. Ucinając wszelkie plotki proszę nam powiedzieć, jak to było z tą sesją, z której wyszedł Pan po nieudzieleniu głosu Pani skarbnik przez przewodniczącego?
To było w czasie, kiedy mówiło się o likwidacji, więc poszedłem na sesję, by zadać pytanie, skąd ten pomysł i czy chodzi o pieniądze. Sądzę, że przewodniczący rady najprawdopodobniej obawiał się, że po tym co powiedziałem, rozpęta się awantura, więc powiedział: „Koniec, nie ma dyskusji, chcesz wiedzieć więcej to idź do księgowej”. Nie mam o to pretensji. W sumie było to dobre rozwiązanie, bo inaczej pewnie rozpętałaby się burzliwa dyskusja.

Ale skoro opuścił Pan salę, to jednak chyba możemy mówić o zdenerwowaniu...

Tak i tak bym wyszedł, ponieważ chciałem się tylko dowiedzieć czegoś w temacie likwidacji, a skoro wątek się skończył, to nie potrzebowałem dalej uczestniczyć w sesji.

Więc możemy zdementować informację jakoby Pan się na radnych obraził?
Oczywiście. Gdybym się obraził to więcej bym na sesję nie przyszedł, a dziś przecież jestem. Nigdy się na nikogo nie obrażałem, nie tędy droga do mądrych decyzji. Gdyby wszyscy zaczęli tak do siebie podchodzić to mielibyśmy taką sytuację jak w Sejmie.

Wracając do jednego z tematów poruszanych na sesji, a mianowicie reorganizacji Powiatowego Zarządu Dróg. Jak Pan się na to zapatruje?
Już dawno to proponowałem. W tej chwili PZD jest to twór, któremu daje się pieniądze i ciągle jest ich za mało. Kwestia jest otwarta. Sądzę, że w jakiś sposób trzeba by PZD skomercjalizować. Nie mówię tu o stuprocentowej prywatyzacji, ponieważ jestem przeciwnikiem tracenia nadzoru nad służącymi społeczeństwu strategicznymi obiektami, ale potrzeba nowych rozwiązań. W tej chwili w PZD więcej jest administracji niż innych pracowników. Trzeba to zmienić.

Krótko mówiąc jest Pan za tym, by uszczuplić administrację, a pieniędzy dołożyć do puli przeznaczonej na inwestycje i remonty?

Właśnie tak.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama