Leonarda i Paweł Kachelek po latach społecznego zaangażowania zapowiadają zakończenie pracy na rzecz Batorowa, Batorówka i Białobłocia. Już dzisiaj wskazują swoich następców. Z radną i sołtysem rozmawia Piotr Steffen
Doszły mnie słuchy, że powoli zaczynacie Państwo rozmyślać o zakończeniu społecznej pracy. To prawda? L.K. Tak. Już na początku obecnej kadencji zapowiedzieliśmy, że to będzie prawdopodobne ostatnia moja kadencja radnej, a męża jako sołtysa. Już wtedy wstępnie podziękowaliśmy za zaufanie, którym obdarzono nas przy kolejnych wyborach. P.K. To jest ostateczna decyzja.
Co jest powodem jej podjęcia? L.K. Zdrowie. Ani u mnie, ani u męża nie jest ono wzorowe. Ja mam problemy z ciśnieniem i sercem, mąż już dwa razy miał udar, dlatego musimy w końcu odsapnąć. I tak dziękujemy Bogu, że mąż w ogóle z tego wyszedł i normalnie funkcjonuje.
Dolegliwości to chyba nie efekt nadmiernego społecznego zaangażowania? P.K. Nie, aż tak wiele ta praca chyba nas nie kosztowała.
Ale przez lata bywało chyba nerwowo? L.K. Oczywiście. Wystarczy przypomnieć, ile mąż musiał zabiegać o wylanie tych kilkuset metrów asfaltu na drodze w kierunku Białobłocia. P.K. Długo nie chciano wykonać tej inwestycji. Dzięki wsparciu radnych Bieluszki i nieżyjącego już Romana Kęcińskiego, a także wtedy wicestarosty Goławskiego, w ostateczności władze powiatu wykonały to zadanie. L.K. O przestawienie dzwonnicy przy kościele też było wiele zabiegania. W tej sprawie też straciło się trochę nerwów. P.K. Jak na sesji wstawałem, to już wiedzieli, że będę mówił o dzwonnicy.
[[reklama]]
To trochę jak dzisiaj małżonka – gdy wstaje na sesji, wszyscy wiedzą, że będzie o drodze Batorowo-Białobłocie. Niektórzy marudzą, że Kachelkowa do znudzenia ciągle o tym samym. L.K. Tak to już jest. Samej jest mi niekiedy głupio, gdy słyszę się kolejny raz w tej samej sprawie. Taka droga. Co z tego, że raz na jakiś czas poprawią, jak za chwilę znowu nie można po niej jechać. Może kiedyś zrobią ją porządnie, to problemu nie będzie.
Było Pani marzeniem, żeby wywalczyć kolejne metry asfaltu w kierunku Białobłocia? L.K. Och, to byłoby moje największe marzenie. Nie mówię, że od razu całość, ale tak sukcesywnie, po kawałku, aż do Białobłocia, byłoby pięknie. Ale wiem, że tego za kadencji radnej nie doczekam. A byłabym dumna.
To ile jest już razem lat tej społecznej pracy? P.K. W straży zacząłem się udzielać już na początku lat 70-tych. Przez wiele lat byłem też przewodniczącym komitetu rodzicielskiego w szkole w Batorowie, a sołtysem jestem nieprzerwanie od 1988 roku. L.K. A w ogóle wszystko zaczęło się od naszego koła gospodyń wiejskich. Gdy w 1973 roku przeprowadziliśmy się tutaj z Osowa, wstąpiliśmy do zespołu działającego przy KGW. Początkowo prowadził nas pan Augustyn, ojciec obecnego senatora, później przejął nas pan Gierszewski. Mąż grał, my śpiewałyśmy, jeździłyśmy na występy. Oj, to były wspaniałe czasy. Jeśli chodzi o funkcję radnej, jestem nią drugą kadencję. Warto podkreślić, że jako pierwsza osoba w historii w naszym okręgu wyborczym jestem radną drugiej kolejnej kadencji. Wszyscy poprzednicy byli radnymi tylko przez jedną, dlatego tak się cieszę, że wyborcy ponownie obdarzyli mnie zaufaniem. I to wyraźnie, bo z panią Reginą Poziemską wygrałam w ostatnich wyborach znaczną ilością głosów. Szczerze powiem, że wydaje mi się, że gdybym w najbliższych wyborach ponownie kandydowała, też bym wygrała. Oczywiście nie mogę być tego pewna na 100%, bo przeciwników też mam, ale większość głosów oddanych na moją osobę mogę zagwarantować.
A Panu jak szło w kolejnych wyborach sołeckich? P.K. Początkowo miałem kontrkandydatów, ale przez ostatnie kadencje byłem jedynym kandydatem na sołtysa.
Od lat wiadomo, że trzy sąsiednie sołectwa działają razem: Batorowo, Batorówko i Białobłocie. Zarzucono Państwu kiedyś, że faworyzujecie Batorowo? P.K. Nie spotkaliśmy się z takimi głosami. L.K. O inne sołectwa też walczyliśmy, gdy była taka potrzeba, że przypomnę choćby wspomnianą już drogę na Białobłocie czy kwestię odnowienia tamtejszego cmentarza. [[nowa_strona]] Ale słyszałem opinie, że inni poza Kachelkami niewiele mają w tych sołectwach do powiedzenia. Szczególnie w Batorowie. L.K. Nie mogę się z tym zgodzić. Nie jest to prawdą. P.K. Ja też nigdy takich opinii nie słyszałem, wprost też nikt mi nigdy niczego takiego nie powiedział.
A kto rządzi w tym małżeństwie – szczególnie w kontekście tej społecznej pracy? Z boku wydaje się, że to Pani rozdaje karty, a małżonek niewiele ma do powiedzenia. L.K. Oczywiście.
Pan nawet nie zaprzecza? P.K. A dlaczego miałbym zaprzeczać? To byłoby kłamstwo. Jestem tą spokojniejszą stroną tego związku.
Z czego to wynika? Ma Pani silniejszą osobowość? L.K. Tak, zdecydowanie. Ja jestem ogniem, mąż wodą.
W społecznej pracy czasami się spieracie? L.K. Sporadycznie. W ogóle jesteśmy zgodnym małżeństwem. Jeśli dochodziło już do jakiś sporów, a mąż zdecydowanie stawiał na swoim, wtedy raczej się wycofywałam. Nie należę do kłótliwych, gdy rzeczywiście się postawił, ustępowałam, zdarzało się, że nawet popłakałam sobie trochę, ale nigdy nie nosiłam urazy. Nie jestem pamiętliwą osobą. U mnie mija kwadrans i sprawy nie ma. Nie należę do tych, którzy do celu idą po trupach.
[[reklama]]
Myślicie Państwo, że są jednak tacy, którzy czekają na Wasze odejście, bo mają dość długich rządów Kachelków na tym terenie? P.K. Nie sądzę. L.K. Może poza naprawdę nielicznymi wyjątkami, z całą stanowczością powiem, że nie ma takich osób. Przynajmniej w Batorowie, a nie wiem, jak w Białobłociu czy Batorówku. W tym drugim sołectwie głosy mogą być bardziej podzielone, może nawet pół na pół.
Dlaczego? L.K. Chodzi głównie o sprawy naszej sali wiejskiej. Były spory w kwestii korzystania z niej przez Batorówko. Dzisiaj zarówno tamto sołectwo jak i Białobłocie mają już swoje sale i drażliwe kwestie skończyły się.
Może dlatego w tym roku było tak zdecydowanie mniej osób na imprezie choinkowej, która odbyła się na początku stycznia? Może niektórzy chcieli dać Wam coś do zrozumienia? L.K. Nie, absolutnie. Tej zimy mamy silny sezon chorobowy, wielu nie przyszło z powodu przeziębień i chorób. My nie mamy wrogów. Może kilku przeciwników. P.K. Nikt nigdy nie odmówił mi pomocy, chyba że rzeczywiście nie mógł. To też chyba wymowne.
Co będzie, gdy Kachelkowie wycofają się ze społecznego życia? L.K. Widzimy następców. Zarówno na stanowisko sołtysa jak i radnej. Kogo? L.K. Na sołtysa Grzegorza Chałubka, a na radną wspomnianą już Reginę Poziemską z Batorówka. Sądzimy, że te osoby mają chęci do pracy i powinny mieć wsparcie lokalnej społeczności. Są aktywni, potrafią przekonać do siebie ludzi, szczególnie pan Grzegorz, który już wykazał się działalnością w naszej straży.
Najważniejsze osiągnięcia Kachelków społeczników to... P.K. Jest kilka rzeczy, chociażby wspomniane droga i dzwonnica, czy podłączenie wody, wykonanie oświetlenia, szczególnie pierwszych lamp, o które nie było łatwo, czy aż trzykrotne czyszczenie naszego stawu.
No a niedawno przepędziliście też niechcianą firmę, która w budynkach dawnych SKR-ów chciała prowadzić hodowlę trzody chlewnej. P.K. To była zasługa wielu mieszkańców, którzy zaangażowali się w tę sprawę. L.K. O dziwo, nawet przyjechali mieszkańcy Batorówka. To był dla mnie szok. Tylko dzięki zaangażowaniu tak wielu udało się załatwić tę sprawę. Niestety, został inny problem – szczury. Przez ostatnie lata, gdy chlewnie stały nieużytkowane, skala problemu była mniejsza, był większy z tym spokój. Teraz znowu się zaczęło. Sami wydajemy sporo pieniędzy na trutki.
Co będziecie Państwo robić, gdy nie będziecie już radną i sołtysem? W ogóle co Kachelkowie robią na co dzień, gdy są sami dla siebie? L.K. Ja przede wszystkim szydełkuję, a mąż lubi sobie poczytać czy pograć na akordeonie.
Będziecie rozmyślać o tym, czego nie udało się załatwić za swoich rządów sołectwem? Co najbardziej pozostanie z tego powodu w pamięci? P.K. Liczyliśmy, że uda się zrobić lepszą drogę w kierunku Gronowa czy postawić nowy przystanek. Niestety nie wyszło. L.K. Ale może uda się następcom. Przynajmniej będą mieli czym się wykazać.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze