Reklama

Nie mówi nie

23/09/2012 00:00
Funkcjonowanie gminy przyrównuje do płynącej łódki. - Można płynąć na grocie, na jednym żaglu i tak to oceniam dzisiaj, ale można dorzucić jeszcze foka, a na końcu spinakera i płynąć, a wiatr wieje. O kapitanie gminy, przegadanych sesjach i kandydowaniu na burmistrza - rozmowa z radnym Piotrem Łososiem

Jest Pan jednym z bardziej doświadczonych radnych w tej kadencji. Czym, na tle innych kadencji, wyróżnia się obecna rada?
Jestem radnym piątą kadencję i z perspektywy takiego czasu mam pewne porównanie. Myślę, że zasadniczo praca w tej kadencji nie różni się od pozostałych, oczywiście nastąpiły zmiany jeśli chodzi o jej skład. Najważniejsze jest to, że rada nie jest skonfliktowana, natomiast różnice zdań są i bardzo dobrze. Pozwalają one wypracować sensowne rozwiązania. Komisje i sesje są aktywne.

To prawda, potrafią trwać godzinami, podczas których padają tysiące słów…
Dobrze by było, gdyby z tego mówienia rodziło się coś pozytywnego dla Łobżenicy i naszej gminy. Bardzo mi na tym zależy.
[[reklama]]
Ta kadencja rady stoi pod znakiem inwestycji, kosztownych, trudnych do realizacji. Część zakończyła się, inne właśnie są realizowane. Jak z punktu widzenia władzy uchwałodawczej, ale też jako mieszkaniec Łobżenicy ocenia Pan ich realizację?
Te inwestycje, które obecnie w Łobżenicy są prowadzone, oceniam jako pokoleniowe z racji ich charakteru i znacznych środków, które są na nie przekazywane. Mam na myśli głównie kanalizację sanitarną i deszczową, co warunkuje dalszą estetyzację miasta jak i innych projektów, które po drodze staramy się realizować. Jeżeli chodzi o kanalizację to wydaje mi się, że są tutaj zaniechania. Może mogła być wcześniej zrobiona, może byłaby tańsza, a infrastrukturalnie bylibyśmy lepiej rozwinięci, ale trudno doszukiwać się powodów, dla których inne gminy poradziły już sobie z tym tematem, a my jesteśmy rozkopani.

A samą realizację inwestycji jak Pan ocenia? Pytam bardziej o stronę nadzoru gminy nad tymi szerokimi działaniami niż o pracę wykonawcy.
Bardzo często na komisjach i na sesji wyrażamy swoje opinie. Nie zawsze jesteśmy zadowoleni z realizacji inwestycji. Często zwracam uwagę na to, że inwestycja zaczyna się od dokumentacji, która powinna być dobrze sporządzona, zweryfikowana przez urzędników w gminie, a potem nadzorowana.

A jak jest w praktyce?
Wydaje mi się, że nie do końca jest dobrze. Przykładem była tutaj wieża ciśnień, mieliśmy sporo zastrzeżeń. Do dzisiaj, jako radni, jesteśmy zaskoczeni, że musieliśmy znaleźć dodatkowe środki na wieżę, a wydaje mi się, że ta inwestycja była przewidywalna. Nie było takich spraw, które mogły zaskoczyć. Dotyczyło to mocowania kopuły, doprowadzenia prądu. Uważam, że dodatkowe prace nie mieszczą się w pracach nieprzewidywalnych, nie powinny być elementem zaskoczenia. A to świadczy w pewnym sensie o tym, ta inwestycja nie do końca była starannie przygotowana. Podobnie w odniesieniu do innych przedsięwzięć. Zwracam uwagę, aby było to zrobione poprawnie pod względem technicznym, a z drugiej strony, aby dobrze było to zrobione pod względem estetycznym. Łobżenica musi po kanalizacji, naprawie chodników, budowie dróg, tworzyć spójną całość. W pewnym momencie zepniemy te inwestycje i nie może być tak, że jeden chodnik będzie z takim szlaczkiem, drugi z innym. A to już jest sprawa wizji i strategii.

Ogólnego podejścia do tematu.
Tak. Musimy myśleć o tym, co zrobimy dla siebie, ale przede wszystkim o tym, co zrobimy dla tych, którzy przyjdą po nas. To jest kwestia szerokiego nadzoru i zarządzania. Dlatego powtarzam, że według mnie jeden człowiek nie jest w stanie nadzorować tak poważnych inwestycji. Nie jest w stanie zapanować nad nadzorem ani tym bardziej właściwą dokumentacją. Do tych spraw powinien być stworzony w urzędzie referat. Bezwzględnie konieczne jest wzmocnienie tego stanowiska pracy. Bierzemy potężne kredyty na inwestycje i jak sobie myślę, że przyjdzie nam spłacać je przez długie lata, a my już w trakcie realizacji nie jesteśmy zadowoleni, to co będzie potem? Trzeba myśleć przyszłościowo.
[[nowa_strona]]
A propos myślenia perspektywicznego. Mam czasami wrażenie, że niektóre zadania realizuje się, bo są na to pieniądze, a dopiero potem przychodzi refleksja, co zrobić z tym dobrem. Choćby wieża ciśnień…
To jest ten element strategicznego zarządzania. Uważam, że równolegle ze wszystkimi sprawami budowlanymi związanymi z rewitalizacją wieży ciśnień powinien iść pomysł na wykorzystanie tego obiektu. Jest kwestia zarządzania tym obiektem. Uważam, że jeżeli gmina nie jest w stanie nim zarządzać, to powinna zlecić zarządzanie organizacji pozarządowej.

Ma Pan na myśli konkretną organizację?
Na przykład Towarzystwo Miłośników Łobżenicy. W pewnym momencie, gdy nie było pomysłu, kto miałby tym zarządzać, w ostateczności zaproponowałem, aby przejęło to GCK, ale uważam, że jest to temat wciąż niedokończony. Sama rewitalizacja wieży nie wystarcza, teraz trzeba pomyśleć, jak ją wykorzystać. Tylko trzeba o tym rozmawiać.

Ale, aby do tego doszło, trzeba spotkanie zorganizować, wyciągnąć z niego wnioski i przystąpić do działania.

To wszystko zależy od kapitana. Hobbistycznie jestem żeglarzem. Nie mam czasu na ten sport, ale można przyrównać to nasze funkcjonowanie do płynącej łódki. Można płynąć na grocie, na jednym żaglu i tak to oceniam dzisiaj, ale można dorzucić jeszcze foka, a na końcu spinakera i płynąć, a wiatr wieje. Jest korzystna sytuacja, wszystko zależy od kapitana i załogi.

A jak Pan ocenia kapitana gminy Łobżenica?
To nie jest czas i miejsce, aby oceniać kapitana. Problemy, z którymi spotykamy się na co dzień, pokazują pewne niedociągnięcie i brak pewnych mechanizmów w zarządzaniu.
[[reklama]]
Jako rada podejmujecie szereg decyzji związanych z ogromnymi zobowiązaniami finansowymi. Uważa Pan, że idzie to w dobrym kierunku, a gmina utrzyma stabilność finansową?
Sytuacja finansowa wydaje się stabilna, ale tak to wygląda w słupkach. Mamy zadłużenie w graniach 46% w stosunku do dochodów, a może być maksymalnie 60%. Ale nie opierałbym się na tym, trzeba patrzeć też jak ogromne zobowiązania mamy w związku z inwestycjami. Oczywiście są one niezbędne. Kanalizację musimy zrobić, zniszczyłyby nas kary środowiskowe. Natomiast obciążania finansowe muszą nas mobilizować do dyscypliny budżetowej, czyli do oglądania każdej złotówki, którą wydajemy, a ja mam poczucie, że mamy w tej kwestii duże rezerwy. Bo jeżeli nie jest prowadzona wewnętrzna kontrola, polegająca na analityce, czyli ocenie konkretnych zdarzeń finansowych, to nie można mówić o racjonalizacji wydatków, bo na jakiej podstawie?

A takiej analityki w gminie nie ma?
Kuleje, bo nie ma kontroli wewnętrznej.
[[nowa_strona]]
Jeśli mówimy już o oszczędzaniu. Zamknięcie szkoły w Luchowie miało być dużą oszczędnością gminnych finansów. Pan bardzo popierał jej likwidację, ale na ostatnim głosowaniu wstrzymał się Pan od głosu. Dlaczego?
Na pierwszej debacie o szkole, która odbyła się w lutym, jako przewodniczący komisji finansowej byłem zdecydowanie za zamknięciem szkoły. Z ekonomicznego punktu widzenia utrzymywanie szkoły jest nieracjonalne, dochodzi do tego mała liczba uczniów, co jest spowodowane wyborem innej szkoły przez rodziców i sytuacją demograficzną. Mając takie informacje byłem za zamknięciem szkoły. W maju zaczęliśmy rozmawiać o proponowanych zmianach w karcie nauczyciela, o dodatku wiejskim i mieszkaniowym, i o dzieciach niepełnosprawnych, a także o tym, że można pomyśleć, aby w Luchowie powstał oddział czy szkoła dla dzieci niepełnosprawnych. A ostatecznym impulsem do tego, że wstrzymałem się od głosu była dyskusja o wieży ciśnień, o kosztownych inwestycjach, o tym, że jesteśmy postawieni pod ścianą i musimy znaleźć na wieżę dodatkowe pieniądze. W takim kontekście uważam, że szkoła jest ostatnim miejscem do zamknięcia. To był impuls. A poza tym myślę, że finał decyzji w sprawie szkoły był na miarę tej nieprzygotowanej dyskusji.

A nie przestraszył się Pan rodziców, opinii społecznej, ludzi, którzy bronili szkoły?

Nie. Na początku byłem za jej zamknięciem i otwarcie o tym mówiłem. Oczywiście była presja, ale nie miało to wpływu na moją decyzję.

Z gminnej polityki przejdźmy na powiatową. W minionej kadencji po raz pierwszy startował Pan z Komitetu Wyborczego Platformy Obywatelskiej. To, jak na konserwatywną i związaną z Kościołem gminę Łobżenica, dość ryzykowne posunięcie.
Bałem się, tym bardziej, że nigdy dotąd nie byłem związany z żadną partią polityczną i obawiałem się zaszufladkowania. Natomiast wynik wyborczy pokazał, że przynależność do partii w niczym mi nie przeszkodziła, a czy pomogła? Tego nie wiem. Poza tym nie uważam, aby przynależność do partii zabrała mi niezależność. Jestem takim samym człowiekiem jak byłem i jeśli mam coś do powiedzenia, to głośno o tym mówię. Natomiast na poziomie problemów lokalnych program żadnej partii politycznej nie mieści się w charakterze naszych problemów.
[[reklama]]
Ale dlaczego dopiero teraz partia, dlaczego PO?
Dojrzałem chyba do tego.

Jakie ma Pan plany na przyszłość. Wiąże je Pan z pracą w samorządzie?

Działalność w samorządzie z każdą kadencją jeszcze bardziej mi się podoba i jeszcze bardziej mnie nakręca.

Pana nazwisko pojawia się na mówionej liście kandydatów na burmistrza. Będzie Pan ubiegał się o fotel włodarza gminy Łobżenica?
Za wcześnie by o tym mówić, mamy jeszcze dwa lata do wyborów. Natomiast jeżeli będę miał poczucie, że lokalna społeczność tego oczekuje, to na pewno jest to godne rozważenia. Nabrałem dosyć doświadczenia, wiem, jak to wszystko powinno funkcjonować, mam pomysł na tę gminę, natomiast na decyzję to nie jest jeszcze ta pora.

Nie bałby się Pan mierzyć z obecnie urzędującym burmistrzem?
Godny przeciwnik. Obawa jest zawsze, tym bardziej jeśli ma się jakieś ambicje. Poza tym uważam, że kampanie wyborcze nie muszą opierać się na krytyce poprzedniej władzy. Kampania wyborcza powinna pokazywać pomysł na funkcjonowanie gminy, który przekona wyborców, bez uderzania w konkretną osobę.

Rozmawiała Agnieszka Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości