Reklama

Nie podarujemy tej szkoły

04/07/2015 00:00
O prestiżu, jakiego miastu nadaje szkoła ponadgimnazjalna, inicjatywie, która się opłaciła, szczerości, która nie zawsze popłaca i gotowości na poświęcenia z Adamem Dzbukiem, Ryszardem Królem i Piotrem Kurzyną rozmawia Patrycja Kajewska

W jastrowskiej szkole chce się uczyć trzydziestu absolwentów gimnazjów. Czy tę liczbę, zwłaszcza w kontekście rozważanego wcześniej przez powiat scenariusza „wygaszenia” tej placówki, można uznać za sukces?   Adam Dzbuk: Nie do końca. Muszę przyznać, że liczyłem na więcej podań. Z drugiej jednak strony nie powinienem się dziwić temu wynikowi, bo przecież skoro uczeń od jakiegoś już czasu słyszał o tym, że los szkoły jest niepewny, to miał prawo mieć wątpliwości: wybrać ją czy nie. Powinniśmy byli pójść na całość i z absolutnym przekonaniem od początku mówić: szkoła będzie. Bo przecież my jej nie podarujemy. Proszę napisać: szkoła jest i będzie.
Ryszard Król: Nie ma innej opcji. Liczba, o której Pani mówi, jest średnio zadowalająca, ale jestem przekonany, że przybędzie nam uczniów. Cały czas wydawane są podania, niektórzy pewnie przyniosą je razem ze świadectwem ukończenia gimnazjum. Do tego mogą dojść osoby, które nie dostaną się do innych szkół pierwszego wyboru albo zrezygnują z nich z różnych powodów – np. z uwagi na kłopotliwe dojazdy.   Jak oceniają Panowie efektywność działania zespołu w składzie Ryszard Król, Adam Dzbuk i Bogdan Osiński? Czy spotkania z gimnazjalistami miały realny wpływ na liczbę podań, jakie wpłynęły do szkoły?   R. K.: Uważam, że wszystkie ruchy, nie tylko te, które my wykonaliśmy, ale też te, które były zasługą nauczycieli z naszej szkoły i z gimnazjów czy rady rodziców, miały sens. Nie chcemy przypisywać sobie wszystkich zasług, bo działaliśmy wspólnie. Społeczeństwo mocno było poruszone tematem planowanej likwidacji szkoły – ludzie dzwonili do nas, pytali, jakie są rokowania, wspierali.
A. Dz.: Trzeba też podkreślić rolę pani wicedyrektor, która nie załamała się sytuacją i zachęcała gimnazjalistów, by wybrali tę szkołę, odpowiadała na ich pytania, a potem przyjmowała podania.
Mówią Panowie o społecznym zaangażowaniu. Ono nie było jakoś szczególnie widoczne, pojawiły się więc opinie, że utrzymanie tej szkoły to – przepraszam za określenie – wymysł kilku osób.
A. Dz.: Absolutnie, wcale tak nie jest. Na każdym kroku słyszeliśmy: „walczcie, oby tak dalej!”. To było bardzo budujące. Nie tylko my uważamy, że Jastrowie zasługuje na przynajmniej jedną ponadgimnazjalną placówkę oświatową, a proszę pamiętać, że kiedyś mieliśmy trzy.   Dlaczego Panom tak na tej szkole zależy?   A. Dz.: Jak mnie coś poruszy, to ciągnę temat do końca. Taki mam charakter. Poza tym ta szkoła to prestiż dla naszego miasta. Gdyby ją stąd wyprowadzić, to tak jak gdyby zabrać powiatowi sąd – ranga będzie mniejsza.
R. K.: Po pierwsze – ja jestem absolwentem tej szkoły, po drugie – obaj jesteśmy związani z rolnictwem, a nasza szkoła zawsze z niego słynęła. Kiedyś, by dostać się do technikum mechanizacji rolnictwa należało mieć odpowiednie wyniki, dobrze zdać egzaminy. Nie każdy się mógł się tu uczyć. Ta szkołą to nasza tradycja. Bardzo jesteśmy z nią związani.
Piotr Kurzyna: Szkoła zawodowa to niewątpliwie nasz atut, as w próbach ściągnięcia do miasta przedsiębiorców, a to dlatego, że będą sobie oni mogli wykształcić taką młodzież, jakiej potrzebują. Dobrym pomysłem byłoby kształcenie w kierunku branży transportowej i logistycznej – mamy ku temu idealne położenie.   Pytanie, na ile jest to realne – o ściąganiu przedsiębiorców różni samorządowcy mówili już nie raz.   R.K.: Akurat dziś miałem spotkanie z jednym z przedsiębiorców i mogę powiedzieć, że na 99% powstanie w Jastrowiu firma, która handluje maszynami rolniczymi marki claas, i która potrzebować będzie serwisantów oraz pracowników administracyjnych.   Dlaczego to właśnie Panów rada oddelegowała do pracy w zespole mającym działać na rzecz szkoły?   P. K.: Ja nie działam w tym zespole, więc odpowiem na to pytanie. Wybraliśmy akurat tych radnych, ponieważ to oni najbardziej interesowali się tym tematem, najczęściej o nim mówili i mieli ochotę działać.
A. Dz.: Mamy też pewną niezależność, trochę wolnego czasu i spore rozeznanie na rynku – objechaliśmy wiele firm, które zadeklarowały przyjąć praktykantów tej szkoły, nasza inicjatywa więc się opłaciła.
R. K.: Poza tym Adam w wielu sprawach jest autorytetem. Znane nazwisko bez wątpienia wiele ułatwia.   Starosta nieco obruszył się, kiedy zapytałam, czy w kwestii szkoły topór wojenny został zakopany, ale muszą Panowie przyznać, że podczas rozmów radnych z władzami powiatu i CKZiU, szczególnie tych pierwszych, bywało gorąco.   A. Dz.: Niektórzy obrazili się na mnie za szczerość.
P. K.: Nie ma się co dziwić trudnym rozmowom, bo patrząc na oświatę w powiecie przez pryzmat ekonomii trzeba jasno powiedzieć, że powiat musiał coś zrobić, ponieważ uczniów jest coraz mniej, a koszty utrzymania nie maleją. Trzeba było jedynie zdecydować, na którą szkołę padnie. Politycznie padło na Jastrowie. Porobiono odpowiednie wyliczenia, ale nie wzięto pod uwagę czynnika społecznego. Ten zadziałał.

Co proponowali Panowie gimnazjalistom, czym zachęcili ich do wyboru jastrowskiej szkoły?
A. Dz.: Przy szkole jest duże boisko, jest też sala gimnastyczna, siłownia, sklepik, możliwość zrobienia prawa jazdy. W tej chwili oczywiście nie ma kursów, ale chcemy do nich wrócić. Poza tym jesteśmy placówką bezpieczną i w świetnym stanie technicznym. Pod tym względem nie dorównuje nam żadna ze szkół CKZiU.   Jeśli sprzedadzą Wasz ciągnik, to nie będzie na czym zrobić prawa jazdy kategorii T.   A. Dz.: To ja swój pożyczę!
R. K.: My, lokalni rolnicy, jeśli będzie taka potrzeba, to na pewno użyczymy sprzętu i będziemy ze szkołą współpracować.
Dużo są Panowie w stanie poświęcić? Bo to już nie tylko wolny czas, a konkretne koszty.
A. Dz.: Jak się powiedziało „A”, to trzeba powiedzieć „B”.
P. K.: Jeśli będą chęci, by ta szkoła funkcjonowała i jeśli będzie kadra sensownie zarządzająca, to będzie dobrze.
  Od września nie będzie już w Jastrowiu wicedyrektor.
R. K.: Mamy nadzieję, że to pozostanie bez wpływu na placówkę.
A. Dz. I że we wrześniu otworzy ona swoje podwoje.
P. K.: Na pewno tak będzie – będziemy się rozwijać. Za rok będą u nas już nie dwie, a trzy pierwsze klasy, potem uruchomimy technikum...

Skarbnik powiatu przestrzegał przed hurraoptymizmem. W jaki sposób władze powiatu, Centrum wyszły Panów inicjatywie naprzeciw?   P. K.: Otworzyli nam drzwi, usiedli do rozmów, a to bardzo ważne.   A. Dz.: Dali się przekonać, że warto dać nam szansę.   R. K.: Uściślijmy – starostwo otworzyło nam drzwi. Od dyrekcji Centrum nie uzyskaliśmy żadnego wsparcia.   P. K.: Gdybyśmy rozmawiali tylko z Andrzejem Henclem, pewnie nic by z tego nie było.
  A przewodnicząca rady powiatu, jastrowianka, Jadwiga Harbuzińska-Turek – na którą bramkę grała?
A. Dz.: Poinformowała nas, że szkoła ma być wygaszana i dała bodziec do działania.
P. K.: Powiem tak: jest bardziej mieszkańcem powiatu niż gminy.
R. K.: Jeśli nasi przedstawiciele nie podzielają naszego zdania, czasami musimy brać sprawy w swoje ręce.

Kto wie czy ostatni raz – w przyszłym roku sytuacja może się powtórzyć.
R. K.: Mamy tego świadomość. Na pewno nie odpuścimy, ale, co ważne – by pokazać, że ta szkoła jest potrzebna, będziemy mieć cały rok, a nie kilka miesięcy.
Więc to, co zrobili Panowie teraz, to była zaledwie rozgrzewka?
R. K.: Oczywiście!
A. Dz.: Nie możemy spuścić z tonu. Zrobimy wszystko, by młodzież przekonała się, że warto do nas przyjść. Będziemy zabiegać o otwarcie atrakcyjnych kierunków, które – co najważniejsze – będą odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku, a tym samym otworzą młodzieży furtkę do zdobycia zatrudnienia.
P. K.: Najlepszą promocję zrobią nam absolwenci, którzy znajdą pracę. Mam nadzieję, że jeszcze będziemy przepraszać starostę za to, że zabieramy mu młodzież ze Złotowa (uśmiech).
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości