Reklama

Nie przerosła mnie rola

22/03/2013 00:00
O ostrych językach, gorzkich słowach, mocnych postaciach i klepaniu po plecach z radną Małgorzatą Podgórną-Klocek rozmawia Patrycja Koplin

Jak wyobrażała Pani sobie pracę w radzie?
Myślałam, że będzie łatwiej (uśmiech).

Więc jest ciężko?
Tak, to naprawdę trudna praca. Sołtys od razu widzi efekty swoich działań i to jest satysfakcjonujące, w przypadku pracy radnego na rezultaty podjętych decyzji trzeba trochę poczekać. Poza tym radny bierze na siebie zdecydowanie większą odpowiedzialność. Odpowiada nie tylko za swój okręg, ale za całą gminę, dlatego przed poniesieniem ręki zawsze powinien się zastanowić, na ile dobro lokalnej społeczności może być przedłożone ponad dobro gminy. Zwłaszcza, że w grę wchodzą duże pieniądze.

Rozumiem, że wyobrażenia o pracy radnej mocno zderzyły się z rzeczywistością.
Myślę, że tak.

W jakich aspektach?
Przede wszystkim w kwestii tzw. „czynnika ludzkiego”. W radzie jest nas 15, a, jak wiadomo, ilu ludzi – tyle osobowości, dlatego czasami naprawdę trudno jest się dogadać.

Są osobowości, do których zdecydowanie Pani bliżej w kwestii światopoglądowej?
Jak każdemu. Wszyscy działamy na rzecz gminy, ale trzeba pamiętać, że każdy z nas widzi pewne kwestie inaczej, dlatego wypracowanie wspólnego stanowiska stanowi największy problem. Czy jest mi do kogoś bliżej? Trudno powiedzieć. Nie zawiązała się w gminie żadna koalicja. Może tak to wygląda, zwłaszcza gdy spojrzymy na głosowania, ale chyba właśnie na zróżnicowanych zdaniach polega idea samorządu.

Formalnej koalicji nie ma, ale trzeba przyznać, że podział radnych jest dość widoczny. Są zwolennicy wójta, są też tacy, którzy analizują każde jego słowo.
Dobrze, że nie ma koalicji, bo to wyklucza coś takiego jak choćby np. dyscyplina w głosowaniu. Uważam, że każdy powinien głosować według swojego serca i rozumu, a nie dlatego, że ludzie z tej samej opcji podnoszą rękę. Co do przeciwników i zwolenników – nie sądzę, by tacy byli, by można było powiedzieć, że ktoś jest za wójtem, a ktoś przeciw niemu. Po prostu nie zgadzamy się w pewnych kwestiach i nie można kogokolwiek za to winić. Wójt nie musi zgadzać się z radnymi, a radni nie muszą się zgadzać z wójtem. Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy popełniamy błędy. Nigdy nie zapomnę swojego pierwszego błędu.

Co to było?
Na pierwszej komisji rewizyjnej źle sformułowałam pytanie, niezgodnie z procedurą, i musieliśmy powtórzyć posiedzenie. Na szczęście nikt nie miał mi tego za złe. Teraz już jestem pewniejsza.
[[reklama]]
Czy ta pewność przekłada się na całokształt działalności w radzie?
Myślę, że tak, choćby z tego względu, że na początku nie znałam do końca przepisów funkcjonowania rady. Kompetencje tak, bo w tę wiedzę trzeba było się od razu wyposażyć. Człowiek uczy się całe życie. Na pewno wiem więcej, ale czy wystarczająco dużo? Pewnie nie.

Pytam o to ponieważ mam wrażenie, że niektórym radnym, w tym i Pani, wyostrzyły się języki. Na początku kadencji sesje miały spokojniejszy przebieg. Teraz coraz częściej i coraz głośniej manifestuje się swoje poglądy – robi to choćby Jarosław Maciejewski.
Jeśli chodzi o pana Maciejewskiego, to często forma jego wypowiedzi budzi duże wątpliwości. Nie ma się co oszukiwać, ale trzeba się zastanowić, ile za tą formą znajduje się treści, z którymi wszyscy się zgadzamy. Pojawiają się zastrzeżenia do PR-u pana Maciejewskiego, często mówiącego rzeczy, na które powinniśmy zwrócić uwagę, ale właśnie przez ten PR – nie zwracamy. Pan Maciejewski powinien mówić takim językiem, żebyśmy chcieli go słuchać. Jest mocną postacią, charakterystyczną. Jest osobowością, ale czy dobrą, czy złą – nie mnie oceniać.
[[nowa_strona]]
A Pani? Pani również coraz bardziej otwarcie akcentuje swoje, często rozbieżne z poglądami innych radnych, opinie. Swego czasu wiele uwag dotyczyło sposobu prowadzenia sesji.
Ostatnio słyszałam pytanie, czy się nie lubimy z panem przewodniczącym (uśmiech). Otóż nie, muszę to sprostować – lubimy się. Sympatia i praca nie mają ze sobą nic wspólnego. Ja kieruję się swoimi zasadami, przewodniczący swoimi, pan Maciejewski też. Każdy z nas ma miarkę, którą mierzy rzeczywistość, ale one wcale nie muszą do siebie przystawać.
Nie zgadzam się z niektórymi decyzjami przewodniczącego, jak choćby ostatnio, ze stanowieniem za radę. Nie podoba mi się to. Przewodniczący nie może sam podejmować decyzji o tym, że rada rezygnuje z wykonania jakiejś oceny prawnej. Od tego jesteśmy my, nie przewodniczący. Każdy powinien trzymać się swoich kompetencji. Jeśli chodzi natomiast o Sławka Czyżyka – nie mam zastrzeżeń. Sławek jest kolorową osobowością, podobnie jak Piotr Kasprzyk, właśnie dlatego czasami iskrzy. W tej kadencji rada mocno się zmieniła. Wpłynęło sporo nowych osób, a to wiąże się z tym, ze pojawiają się zgrzyty, konflikty, bo każdy inaczej sobie tę pracę wyobrażał. O ile łatwiej, o ile trudniej? Ciężko powiedzieć.

Niemniej jednak wszystkie te czynniki sprawiają, że na gładkim dotąd szkle pojawiła się rysa.
Rysy też muszą być, inaczej nie wiedzielibyśmy nawet, czy w oknie jest szyba (śmiech). Ważne jest, żeby ludzie się ścierali, wtedy rodzą się naprawdę fajne pomysły.

[[reklama]]
Porozmawiajmy o Jolancie Klósce i jej utajnionej komisji. Mówi Pani o tym, że rada się ściera, dyskutuje, ale nikt radnej Klósce nie zwrócił uwagi, że wyłączenie jawności to zły pomysł. Mało tego, później niektórzy radni otwarcie krytykowali tę decyzję.

Tutaj jest taka sytuacja – po pierwsze pani Jola była gospodarzem komisji, jej przewodniczącą i nie można było wchodzić w jej kompetencje. Po drugie rada stanowi ciało kolegialne i odpowiedzialność za sytuację ponosimy wszyscy. Inna sprawa, że osobiście jestem przeciwna utajnianiu czegokolwiek. Z prostego powodu – to nie są nasze pieniądze. To nie jest nasze podwórko i absolutnie nie mamy prawa czegokolwiek ukrywać. Nie było żadnych przesłanek do utajnienia komisji. Nie jestem prawnikiem, ale w ten sposób czytam konstytucję i ustawę o samorządzie gminnym, że wnioskuję, iż jawność jest najważniejsza, nią powinniśmy się kierować. A co do Pani Joli, muszę przyznać, że to bardzo pracowita radna, uczestniczy w obradach prawie każdej komisji. Bardzo rzadko się zdarza, że jej nie ma. Często korzystam z jej doświadczenia.

Czy niesnaski na komisjach, sesjach przekładają się na prywatne relacje?
Nie. Potrafimy się pokłócić na komisji, a za drzwiami poklepać po plecach. Tu właśnie dobrym przykładem jest Jarek Maciejewski. Czasami mówimy sobie wiele gorzkich słów, ale nie ma potem żadnego problemu. Zawsze mogę zadzwonić, zapytać o coś, poradzić się. Nigdy nie zdarzyło się żeby Jarek nie odebrał telefonu. Mówię to co myślę i tak jest chyba lepiej. Lepiej, że radni słyszą pewne rzeczy ode mnie, a nie od kogoś innego. Powinniśmy mówić sobie o wszystkim otwarcie, prosto w oczy, nie gdzieś w kuluarach.

Zmieniając temat – największe rozczarowanie w radzie?
Naprawdę myślałam, że jest łatwiej. Okazuje się, że czasami fizyczna praca jest mniej wyczerpująca niż intelektualna, poza tym szybciej widać jej efekty. Żebyśmy się źle nie zrozumiały – nie przerosła mnie rola, ale mam taki charakter, że biorę sobie do serca odpowiedzialność za wszystkie swoje decyzje. Czasami bardzo ciężko jest mi się określić w jakiejś sprawie. Na sołeckim podwórku jest zdecydowanie łatwiej.

Nawiązując do bieżących spraw, a konkretnie do sprawy bezprzetargowej sprzedaży działki w Nowinach i roszczeń Karola Lisiaka. Jak Pani zapatruje się na tę kwestię?
Mam ogromne wątpliwości, czy na dzień głosowania uchwały wszystko było zgodne z przepisami. Ogromne wątpliwości. Podkreślam, że nie jestem prawnikiem – prawo może każdy czytać, nie jest łatwo jednak je interpretować, dlatego nie chcę się w tę kwestię zagłębiać. Chcę jednak powiedzieć jedno – nie zostałam przekonana w jakikolwiek sposób, że w tej sprawie nie popełniono błędu, a wiedza i postawa Karola Lisiaka są dla mnie bardzo przekonujące. Jeśli chodzi o stan prawny na dzień dzisiejszy – zdaję sobie sprawę z tego, że sąd może nie uwzględnić jego roszczeń. Ale to jest stan na dzisiaj. Jak było wcześniej? Nie wiem.

[[nowa_strona]]
Czy wzajemne zaufanie ucierpiało na tej sprawie?

Powiem w ten sposób – po tej sprawie większą uwagę przywiązuję do gminnych zakupów czy sprzedaży. Z całą pewnością każdej uchwale przyglądam się trzy razy dłużej niż do tej pory, a to dlatego, że wcześniej nie miałam podstaw podejrzewać, że cokolwiek może być nie w porządku. Wydawało mi się, że pracownik merytoryczny, który przygotowując konkretną uchwałę uwzględnia również ocenę prawną, ma na tyle głęboką wiedzę na określony temat, że nie pozwoli, by do rady wpłynął wadliwy dokument. W tej chwili dochodzę do wniosku, że w konstrukcję uchwały wdarł się błąd – miejmy nadzieję, że przypadkowo. Zaufanie do dokumentów rzeczywiście jest mniejsze, dlatego optuję za rozwinięciem uzasadnień, które są dołączane do uchwał.

Największe pozytywne zaskoczenie?
Ludzie. Poznałam mnóstwo ludzi – mieszkańców całej gminy. Uczestnictwo w zewnętrznych imprezach daje możliwość poznania nie tylko osobowości, ale i problemów, z którymi na co dzień się borykają. Takie spotkania znacząco rozszerzają pole widzenia.
[[reklama]]
Czy mieszkańcy okręgu, który Pani reprezentuje, uwidaczniają swoje poparcie dla Pani działalności?
Myślę, że tak, nie spotkałam się z negatywnym określeniem mojej osoby, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jak się ma przyjaciół to ma się i wrogów, a jak ma się poparcie to ma się i przeciwników. Szanuję ludzkie opinie.

Pytam, ponieważ w kuluarach mówi się, że w następnych wyborach nie ma Pani zamiaru walczyć o mandat. To prawda?

Powiem szczerze – praca jest tak ciężka, że zaczynam się zastanawiać, na ile się w niej realizuję, a na ile tracę nerwy. Niestety, wychodzi tu bardzo duża nierówność. Nie chcę zdecydowanie mówić „nie”, ale bardzo mocno się nad tym zastanawiam, zwłaszcza, że pogodzić obowiązki radnej z pracą zawodową, ze szkołą i jednocześnie podejmować mądre i przemyślane decyzje nie jest łatwo.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości