Reklama

Nie rozumiem społecznej amnezji. Rozmowa z Joanną Harbuzińską-Turek radną Rady Miejskiej w Jastrowiu

29/07/2013 08:53
- Odwoływanie się do przeszłości, tęsknota niektórych za poprzednim sposobem sprawowania władzy w mieście to jak nostalgia za partią i Polską Ludową - w rozmowie z Patrycją Koplin mówi radna Rady Miejskiej w Jastrowiu Joanna Harbuzińska-Turek

Jest Pani cierpliwa? Pytam, bo prezentując swoją sylwetkę przed wyborami w 2010 roku mówiła Pani o tym, że kluczem osiągnięcia sukcesu są cierpliwość i taktyka małych kroków. W życiu politycznym idzie Pani naprzód?
Staram się – mówię o cierpliwości. Jestem perfekcjonistką (rodzina uważa to za wadę). Do każdego problemu czy przedsięwzięcia lubię się solidnie przygotować, aby znaleźć jak najlepsze rozwiązanie. Podstawą sukcesu jest dobre planowanie. To wymaga czasu i cierpliwości. Tracę ją na etapie wykonawczym. Gdy wszystko jest już przygotowane irytuje mnie ociąganie się i zwlekanie z robotą. Nie lubię też sytuacji, w których unika się podejmowania decyzji w obawie przed odpowiedzialnością czy poddania się ocenie innych. To dotyczy nie tylko sfery działalności samorządowej ale życia w ogóle. Sama nie mam z tym problemu, co daje mi komfort nie ulegania wpływom czy presji oczekiwań jakiejś grupy. Czy idę naprzód w życiu politycznym? W moim rozumieniu polityka wiąże się z przynależnością do jakiejś sformalizowanej grupy w ten czy inny sposób dążącej do zdobycia czy utrzymania władzy. Nie należę do żadnej partii. Moja aktywność ogranicza się do działalności społecznej w samorządzie lokalnym naszego miasta i nie ma to nic wspólnego z polityką.

W którym miejscu w pracy polityka/samorządowca chce się Pani zatrzymać? Rada powiatu? A może burmistrz?
To pytanie wraca jak bumerang. Ale co tam, niech będzie. Praca w radzie miejskiej to działalność społeczna. I tak powinna być postrzegana. W powszechnej opinii panuje jednak przekonanie, że stanowi ona stopień w karierze a ludzie, którzy się w niej udzielają robią to dla realizacji własnych celów, promują się w drodze na jakieś „szczyty”. To błędne podejście do tematu, podsyca również pytanie, jakie przed chwilą Pani zadała. Takie pojmowanie pracy w radzie szkodzi idei samorządu i kłóci się z moim pojmowaniem służby społeczeństwu. Jestem radną Rady Gminy i Miasta Jastrowia tej kadencji dlatego, że chcę mieć wpływ na życie naszego miasta, mam pragnienie ulepszania go i póki co znajduje na to czas i energię. To wszystko.
[[reklama]]
W 2010 mówiła Pani również, że nie ma gotowej recepty na bolączki Jastrowia, że w ciągu jednej kadencji nie dokona się cudów, nie uczyni miasta „krainą mlekiem i miodem płynącą”. Do takiego obrazu miastu, i przede wszystkim wsiom, wciąż jeszcze daleko. Czasami mam wrażenie, że nawet kurs jeszcze nie jest ten…
Pozwolę się z Panią nie zgodzić. Nadal uważam, „że nie od razu Kraków zbudowano”. Jest to szczególnie aktualne w przypadku Jastrowia. Po kilkudziesięciu latach całkowitego marazmu, funkcjonowania na poziomie wegetacji ruszyliśmy z miejsca i to pomimo zdecydowanie trudniejszych warunków: obciążenia kredytowe, bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące ubiegania się o fundusze unijne, ogólna sytuacja gospodarcza w kraju itd. Myślę też, że to właśnie na wsiach widać postęp. Z jednej strony były tam większe zaniedbania odziedziczone z poprzedniego okresu, z drugiej na tereny wiejskie łatwiej uzyskać dofinansowanie. Atutem wsi są też ludzie. Mam wrażenie, że mniejsza społeczność wiejska łatwiej się aktywizuje, ma większe poczucie własności, przynależności i odpowiedzialności za swoje miejsce życia. W mieście się to jakoś rozmywa…
[[nowa_strona]]
„Radny nie musi być najmądrzejszy, nie musi znać się na wszystkim […]. Powinien lubić swoje miasto, słuchać ludzi, wspierać dobre przedsięwzięcia”. To wystarczy?

Oczywiście, że nie. Ale stanowi dobrą bazę. Bez otwarcia na ludzi trudno dla nich coś tworzyć.

„…umieć się uczyć”. Czego Pani nauczyła się w radzie?
Abstrahując od spraw stricte technicznych jak przepisy, budżet, struktura i kompetencje poszczególnych organów samorządowych itd., praca w radzie nauczyła mnie kompromisu. Do wielu rzeczy podchodzę z większą pokorą. Kiedyś wydawało mi się, że skoro mam rację, to inni też powinni ją uznać. Współpraca w radzie nauczyła mnie, że czasem warto zrobić krok do tyłu, by potem zyskać więcej.
[[reklama]]
Były też gorzkie lekcje?
Dotyczące samej rady? Raczej nie. No, może próby promowania własnej osoby podejmowane przez niektórych radnych, ale to tylko dodaje naszym obradom kolorytu. Rozczarowanie płynie z innej strony. Nawet z medycznego punktu widzenia nie rozumiem społecznej amnezji. Coraz częściej słyszę opinie, że „kiedyś było lepiej…”. Sama jestem bardzo krytyczna, dostrzegam ogrom potrzeb, ale zachowuję racjonalny obiektywizm w ocenach. Świat się zmienił. Jastrowie powoli, ale się rozwija. Odwoływanie się do przeszłości, tęsknota niektórych za poprzednim sposobem sprawowania władzy w mieście to jak nostalgia za partią i Polską Ludową… Zastanawia mnie, skąd tak krótka pamięć…

Ważne było dla Pani, by Jastrowie stało się miastem bardziej przyjaznym dla niepełnosprawnych i matek z dziećmi. Ten projekt nie wyszedł chyba poza sferę zamysłu?
Pozostało dużo do zrobienia. Absolutnie nie ruszyliśmy mojego pomysłu z namawianiem właścicieli sklepów, firm itd. do likwidacji barier architektonicznych. Są jednak konkretne zwiastuny pozytywnych zmian: remonty placów zabaw, nowe zagospodarowanie i darmowy dostęp do kąpieliska z siłownią i miejscami do grillowania, doposażenie i udostępnienie wszystkim mieszkańcom placu zabaw przy Przedszkolu Samorządowym. Ruszyła właśnie budowa parkingu na Alejach Wolności, co poprawi bezpieczeństwo dzieci uczęszczających do szkoły i przedszkola. Cieszy widok dzieci i matek z wózkami wokół nowej fontanny, masa rowerzystów na ścieżkach a nawet tak błaha, a dotychczas zaniedbywana sprawa jak systematyczne koszenie trawy i karczowanie krzaków w parku przy Roosevelta.
[[nowa_strona]]
Zachęcała Pani do głosowania na mamę, Jadwigę Harbuzińską-Turek – skutecznie, dziś obie Panie jesteście w radnymi. Wiem, że czasami są Panie mylone – na korzyść mamy. Nie czuje się Pani trochę w jej cieniu?
Ależ ja grzeję się w jej blasku. A na poważnie, nigdy nie konkurowałyśmy w zdobywaniu popularności. Zachęcałam do głosowania na mamę i nadal jej kibicuję. Podziwiam jej zmysł organizatorski, łatwość nawiązywania kontaktów, umiejętność przekonywania do swoich racji. Mieszkańcy Jastrowia na co dzień nie zdają sobie sprawy jak dobrym jest ona ambasadorem naszej gminy w powiecie. O ile trudniej byłoby przeprowadzić większe czy mniejsze, a istotne dla nas sprawy. Na bieżąco zna i monitoruje jastrowskie bolączki i wykorzystuje każdą okazję, by coś „pchnąć do przodu”. Nie dalej jak podczas środowej wizyty Marszałka Województwa Wielkopolskiego Marka Woźniaka, wśród wielu ważkich tematów poruszyła problem bezpiecznego wyjazdu spod kościoła na ulicę Wojska Polskiego (droga w gestii województwa). Chodziło o drobiazg – zgodę na umieszczenie lustra. Od miesięcy jako miasto byliśmy zbywani, krążyły pisma, uzasadnienia. Efekt interwencji Przewodniczącej Rady Powiatu? Nazajutrz zamontowano lustro. Mała sprawa, ale obrazuje troskę mamy o nasze miasto i jej skuteczność.
[[reklama]]
Pracujecie razem w społecznej radzie złotowskiego szpitala. Czyj głos jest bardziej donośny? Mamy-przewodniczącej powiatu czy córki-radnej miasta, ale i lekarza?
Znajomość systemu opieki zdrowotnej i specyfiki funkcjonowania szpitali w naszym kraju zdecydowania ułatwia mi pracę. Oczywiście, jako lekarz, bezpośredni uczestnik systemu, pewne sytuacje czy problemy omawiane na posiedzeniach rady społecznej szpitala postrzegam inaczej. Zawsze jednak pamiętam, że w radzie społecznej szpitala reprezentuję samorząd i społeczeństwo jednej z gmin. Mama jest przedstawicielem organu prowadzącego. Gramy do jednej bramki. Cel to pomoc dyrektorowi szpitala w rozwoju i utrzymaniu dobrej pozycji Szpitala Powiatowego, co ma przełożenie na zapewnienie jak najlepszej opieki zdrowotnej mieszkańcom powiatu złotowskiego.

Słyszałam opinie, że w radzie karty i tak rozdaje powiat – pozostali, oddelegowani z poszczególnych gmin specjalnie się nie wychylają.
Nie odnoszę takiego wrażenia. Obrady przebiegają zwykle spokojnie i merytorycznie. Wszyscy, zarówno członkowie jak i obserwatorzy oraz goście mają prawo do wyrażenia swojej opinii czy zadania pytania. Zainteresowani z tego prawa korzystają. Sprawy istotne dla funkcjonowania szpitala rozstrzygane są w drodze głosowania. Członkowie są niezależni, a każdy głos równoważny.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości