Julian Brewka próbuje ożywić powiat. Zaproponował powołanie zespołu do promocji przedsiębiorczości i usłyszał:zrób. Dlaczego wierzy, że może przebić głową mur? Rozmowa z radnym powiatu
Patrząc na te kilka tygodni spędzone przez Pana w Radzie Powiatu Złotowskiego widać, że jest Pan bardzo aktywny. Wierzy Pan, że może coś zmienić w powiecie?
Jestem takim człowiekiem, że gdziekolwiek będę, zawsze będę próbował zaprezentować swoje racje. Choćby dlatego, że w biznesie moje pomysły często okazywały się ciekawe i skuteczne. Jeśli więc mam pomysł dotyczący powiatu, to się nim dzielę i wierzę, że choć w części okaże się on owocny.
Tyle że w swojej firmie wyznacza Pan ludzi do wykonania zadania. W radzie powiatu nie ma Pan takiej władzy. Dość powiedzieć, że Pańska propozycja powołania zespołu do promocji przedsiębiorczości nie wywołała podczas sesji choćby najmniejszej dyskusji.
Wywnioskowałem, że w powiecie dyskusja jest wtedy, kiedy temat jest błahy. Jest bicie piany i rozmowa o rzeczach mniej istotnych. Ja lubię konkrety i merytoryczną dyskusję.
Trudno tak nazwać reakcję zarządu powiatu. Został Pan z tą propozycją sam.
Ona została zaaprobowana przez zarząd powiatu, tyle że panowie odpisali mi, że mam ją zrealizować.
Co Pan wtedy pomyślał?
Że nie jest źle, bo nie powiedziano od razu ""nie"". Choć liczyłem, że ktoś bardziej doświadczony mi pomoże, powie, jak to zrobić. Mam jednak deklarację, że do realizacji tego zamysłu powiat udostępni sprzęt i ludzi.
Ma Pan wrażenie, że część radnych, tych zasiadających w ławach powiatu od lat, osiadła na laurach?
To jest problem. Skoro ja rzucam tak ważne hasło i nikt go nie podejmuje, to mam wrażenie, że albo to już było i nie wypaliło, albo nikt nie zwraca na to uwagi. A to jest temat kluczowy dla powiatu. Chodzi o zmniejszenie bezrobocia, wzrost wpływu z podatków i zatrzymanie odpływu mieszkańców. Z nieoficjalnych danych wiem, że w ostatnich latach liczba ludności powiatu zmniejszyła się o około czterysta osób. To tak jakby ""wyparowała"" jedna wieś. To jest olbrzymi problem. Zwłaszcza, że mamy w budżecie podatek od osób fizycznych.
[[reklama]]
Może brak aktywności części rajców wynika z tego, że wiedzą oni, iż powiat nie ma zbyt wielu mechanizmów do stymulowania rozwoju gospodarczego regionu.
Najłatwiej jest powiedzieć, że nie ma mechanizmów, że się nie da. Trzeba robić to, co można. Zacznijmy od spotkania z przedsiębiorcami i poznania ich problemów i oczekiwań. Wpiszmy na stronę powiatu informacje o lokalnych przedsiębiorcach, o terenach inwestycyjnych, którymi dysponujemy. Pomysłów jest wiele, a do ich realizacji nie trzeba wcale wielkich pieniędzy.
Jednak do przygotowania terenów pod inwestycje potrzeba sporych nakładów. Choćby na uzbrojenie działek.
Zgadza się, ale nie może być sytuacji, że powiemy inwestorowi: ""Słuchaj, to jest to pole. Weź i sobie rób"". Bo tego nie zrobi. Dla inwestora musi być gotowa infrastruktura. Do tego gwarancja atrakcyjnej ceny, ulg podatkowych. Mówmy o konkretach. Tego nadal u nas nie ma, choćby w kontaktach z gminami. Powiat powinien być inicjatorem takich działań.
To kiedy ""weźmie się"" Pan i powoła zespół do promocji przedsiębiorczości?
Zajmę się tym najszybciej jak to będzie możliwe, mam nadzieję, że do wakacji temat ruszy z miejsca.
Pańska aktywność nie ogranicza się do podsuwania radnym pomysłów. Podczas ostatniej sesji sugerował Pan kolegom, by trzymali języki za zębami w sprawie powiatowej oświaty.
Tak, bo kiedyś powiedziano o dwa słowa za dużo odnośnie ""Rolniczaka"", że będzie tam dom opieki. Jak wówczas mieli poczuć się młodzi ludzie, którzy chcieli wybrać tę szkołę? Część już do niej nie poszła. a przecież szkoła nadal sobie dobrze radzi. Nie chciałbym, aby taka sama sytuacja była w Jastrowiu. Dlatego ostrzegłem kolegów przed spekulacjami. One będą działać na szkodę tej szkoły.
Przecież Pan jest w koalicji rządzącej, od której oczekuje się jasnego stanowiska w sprawie szkół ponadgimnazjalnych. Może już czas powiedzieć nauczycielom, rodzicom, uczniom, na czym stoją?
Staram się o tym mówić. Być może lepiej byłoby ograniczyć ilość szkół (mówię to bardzo ostrożnie), by była w nich dobra obsada nauczycielska, atrakcyjny program. Szkoła to nie tylko nauka, to także zajęcia pozalekcyjne, możliwość rozwoju talentów.
To samo mówi Romuald Duszara, jednak temat zmian w oświacie ponadgimnazjalnej w powiecie wciąż jest odkładany na bok. Jakby na zasadzie ""jakoś to będzie"".
Temat jest trudny i pewnie dlatego się go omija. Tymczasem 50% budżetu powiatu to jest dofinansowanie do szkół. Musimy więc skupić się na tym, by mieć więcej uczniów.
Po raz kolejny powiat emocjonuje się zmianą na stanowisku dyrektora szpitala. Pan tymczasem zastanawia się, jak ""uzdrowić"" lokalną służbę zdrowia.
Proponuję wcielić w życie zasadę ""lepiej zapobiegać niż leczyć"". Powinniśmy zrobić np. obligatoryjne badania pięćdziesięciolatków. Zbadać im krew, mocz i prześwietlić klatkę piersiową (przecież żyjemy w pladze raka). Wiele chorób można by w ten sposób ""wyłapać"".
Na to pewnie, podobnie jak na promocję przedsiębiorczości, też nie ma pieniędzy.
No to na co w takim razie są? Trzeba je znaleźć. Czasami, co już zaznaczałem, wystarczą chęci.
Jest Pan przewodniczącym komisji budżetu w radzie powiatu. W kasie powiatu naprawdę jest tak pusto?
Na inwestycje mamy rzeczywiście niewiele pieniędzy. Nie możemy za to dużo zrobić. Dlatego podczas spotkania z mieszkańcami Kleszczyny, którym bardzo zależy na budowie chodnika, powiedziałem, że teraz nie jest to niemożliwe, ale możemy przygotować dokumentację. Zawsze to jakiś krok do przodu.
Wszystko to sprawia, że nie jest to dobry moment na wcielanie w życie nowych pomysłów. Jak długo wystarczy Panu sił na ich forsowanie? Mam wrażenie, że rozbije Pan sobie głowę o ten powiatowy mur.
Nie wiem, czy uda mi się przebić ten mur, ale łatwo się nie poddam. Taki mam charakter. Swoim sprzedawcom mówię, żeby pojechali do stu klientów, to może 1, a może, daj Boże, 10 kupi nasz produkt. Tak samo w powiecie. Im więcej będę o czymś mówić, tym większa jest szansa, że część moich pomysłów uda się zrealizować. To jest efekt statystyczny.
Albo efekt zamęczenia.
Być może. Ale tak to też działa w polityce - nowe tematy nie od razu są realizowane, ale gdzieś tam w końcu padają na podatny grunt.
To też kwestia znalezienia sprzymierzeńców. Sam Pan swoich pomysłów nie przegłosuje.
Duża polityka jest w Warszawie lub Brukseli. Mnie nie obchodzi, kto z kim jest w komitywie. Dla mnie kluczowe jest rozwiązywanie problemów powiatu. Jeżeli coś jest ważne, to dla mnie nie ma znaczenia, kto zgłosi problem. W takiej sytuacji nie jest dla mnie istotne, czy będzie to ktoś z opozycji. Liczy się przecież dobry pomysł i nie zagłosuję przeciwko. Bo po co? W statucie powiatu jak jest napisane „powiat” to myśli się o lokalnej społeczności. I tak chcę być kojarzony - myślę o lokalnej społeczności.
Jest Pan idealistą. Jeszcze.
Pewnie jak długo się siedzi w samorządzie, to poglądy się spłaszczają, ale mi to nie grozi. Ja nie jestem uzależniony od samorządu.
rozmawiał Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze