W żłobku dziecko prysnęło sobie w twarz środkiem dezynfekującym. Sprawa jest w sądzie.
W Sądzie Rejonowym w Złotowie odbyło się pierwsze posiedzenie w tej sprawie. Kolejne odbędzie się w sierpniu. Zdarzenie miało miejsce w październiku ubiegłego roku w jednej ze złotowskich, niepublicznych placówek. Przez ostatnie miesiące sprawie przyglądała się Prokuratura Rejonowa w Złotowie. Jak wyjaśnia prokurator Sebastian Drewicz, podczas opieki nad dziećmi kobieta nieumyślnie nie zabezpieczyła preparatu, który używany był do czyszczenia krzesełek.
– Pozostawiła go bez nadzoru. Małoletni chłopiec wziął go do rąk i rozpylił w twarz – wyjaśnia prokurator Drewicz. Sprawa trafiła do organów ścigania. Prokuratura uznała, że opiekunka rzeczywiście dopuściła się zaniechania, natomiast zrobiła to nieumyślne, a co najważniejsze, nie doszło na szczęście do poważniejszych skutków.
– Mieliśmy jednoznaczną opinię biegłego z zakresu medycyny, który poważnie podszedł do tematu, rozważał wszystkie okoliczności – podkreśla prokurator Drewicz. Stąd na początku czerwca prokuratura zdecydowała się wnioskować do sądu o warunkowe umorzenie postępowania. Prokurator podkreśla, że mając pod opieką większą ilość dzieci kobieta jedynie na chwilę pozostawiła płyn w tym miejscu, jednak ta krótka chwila wystarczyła, aby dziecko chwyciło go i rozpyliło preparat. Postępowanie w prokuraturze toczyło się o czyn z artykułu 157 par. 2 i 3 kodeksu karnego. Wyjaśniając decyzję skierowania do sądu wniosku o jego warunkowym umorzeniu, prokurator Drewicz podkreśla, że doszło do nieumyślnego spowodowania obrażeń, które naruszyły czynności narządów ciała na okres nie dłuższy niż siedem dni.
Niedawno w złotowskim sądzie odbyło się posiedzenie w tym przedmiocie. Rodzice dziecka nie chcieli komentować sprawy na łamach gazety.
Piotr Steffen, fot. Pixabay
Art. 157. KK
Spowodowanie średniego i lekkiego uszczerbku na zdrowiu
§ 2. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To przykre, jednak czy w domu żaden z rodziców nigdy nie popełnił takich błędów.... Owszem takich sytuacji nie powinno być, jednak przy dużej grupie dzieci wystarczy chwila. Najważniejsze, że dziecko nie ma żadnych skutków ubocznych. Dla opiekunki to i tak będzie traumą na całe życie.
To są dzieci. Ciekawe jakie sytuację zdarzają się rodzicom w domu. Nieraz dziecko upadnie czy spadnie z krzesła, tapczanu nabijając guza albo ma krwawe wybroczyny w postaci sińców. Czy wtedy wszyscy w razie przypadkowego zainteresowania chcieliby by odpowiadać za maltretowanie dziecka. Dziecko to bardzo żywa istota i każdy o tym wie dlatego stara się zachować wszelką ostrożność ale nie zawsze da się ją utrzymać. Z tego też powodu komentarze ocenne tej pani powinny być wyważone.
W Niepublicznym ? Hmmm który ?
Od kiedy opiekunka czyści krzesełka .chyba ze wiedziała o pandemi która jest teraz
Jej uwaga powinna być skoncentrowana tylko i wykończenie na dzieciach .oczywiscie ze to jej wina.pewnie ze to nieszczęśliwy wypadek.ale ona podjęła się takiej pracy.opieki nad dziećmi
Zmniejszyć ilość dzieci które są pod opieka jednego opiekuna.to powinna sprawdzić prokuratura.moze w placówce jest zbyd dużo dzieci podlegających jednemu opiekunowi.
Czasem z dwójką nie można sobie poradzic a co dopiero 20 na sali
do gościa z 10.09.55. Najpierw naucz się pisać, a potem oceniaj ludzi !
Do gościa 12.15.16 nie pisownia jest problemem.redaktorek tesz wali błędy w artykułach .a tak na ścisłość to poprostu pledy tłumacza w telefonie.
Błędy
Matko jak wy piszecie. I wy chcecie pouczać innych co mają robić. Wypadki, zdarzenia takie lub inne są i na razie nikt tego nie zmieni. Każdy chce się ich ustrzec, jednak nie zawsze to wychodzi a może jak za bardzo się stara to jeszcze szybciej w nie popadnie. Oczywiście rodzice oddają dzieci do przedszkola będąc przekonanymi że tam są bezpieczne, jednak można odróżnić czy jakieś zdarzenie miało przyczynę świadomego zaniedbania czy przypadku. Jedno co dobre to to że wy błędouki nie jesteście pracownikami żłobków, przedszkoli czy szkół bo wtedy dopiero na rodziców i ich dzieci mógłby paść ciemny strach. Więcej empatii i wyrozumiałości Trole.
Czy paniusia słyszała o dysleksji .tyle prostaczko w temacie.
Wyciągnąć konsekwencje. Ukarać.
Ja kiedyś włożyłem kable do kontaktu, to było coś :) gwarantuję, że drugi raz dziecku taki pomysł nie przyjdzie do głowy. Dzieci czasem muszą na własnej skórze przekonać się, że to co robią jest dla nich złe :) uważam, że to nie jest wina pani opiekunki.
Jesli ktos jest niedoinformowany. To dezynfekcje robi sie od lat,tak samo jak w szpitalach ,zlobkach ,przedszkolachi podobnych tego typu placowkach to dezyn
To przykre, jednak czy w domu żaden z rodziców nigdy nie popełnił takich błędów.... Owszem takich sytuacji nie powinno być, jednak przy dużej grupie dzieci wystarczy chwila. Najważniejsze, że dziecko nie ma żadnych skutków ubocznych. Dla opiekunki to i tak będzie traumą na całe życie.
To są dzieci. Ciekawe jakie sytuację zdarzają się rodzicom w domu. Nieraz dziecko upadnie czy spadnie z krzesła, tapczanu nabijając guza albo ma krwawe wybroczyny w postaci sińców. Czy wtedy wszyscy w razie przypadkowego zainteresowania chcieliby by odpowiadać za maltretowanie dziecka. Dziecko to bardzo żywa istota i każdy o tym wie dlatego stara się zachować wszelką ostrożność ale nie zawsze da się ją utrzymać. Z tego też powodu komentarze ocenne tej pani powinny być wyważone.
W Niepublicznym ? Hmmm który ?