Juliusz Zieliński oddał życie za Złotów? Miasto wydaje się o tym nie pamiętać
Na zaproszenie Muzeum Ziemi Złotowskiej Złotów i Zakrzewo niedawno odwiedziła prof. Teresa Szostek. Jej wizyta nie była przypadkowa – Teresa Szostek jest bowiem wnuczką przedwojennego nauczyciela i kierownika polskiej szkoły w Złotowie, Juliusza Zielińskiego, krewną ks. dra Bolesława Domańskiego. T. Szostek zdecydowała się przekazać złotowskiemu muzeum bezcenne pamiątki rodzinne: dokumenty, zdjęcia, osobiste drobiazgi, np. binokle dziadka Juliusza.
- Pamiątki zostaną wystawione na wystawie tematycznej w przyszłym roku – mówi Zofia Jelonkowa. O J. Zielińskim pisała Maria Zientara-Malewska w „Złotowszczyźnie”. Zasługi jego są wielkie i dotychczas niedocenione. Czyż nie można by jednej ze złotowskich ulic lub szkół nazwać jego imieniem? Wszak ten zasłużony krzewiciel idei polskości przypłacił to życiem w obozie koncentracyjnym. Przypomnijmy, że tablica pamiątkowa poświęcona J. Zielińskiemu (z błędem w imieniu, niestety) i Styp-Rekowskiemu znajduje się w SP 1 w Złotowie.
„Jedynkę” pani profesor odwiedziła również, spotkała się z uczniami, była zbudowana ich postawą. A jeśli nie ulicę, to może rondo nazwijmy imieniem złotowskiego bohatera? 15 września Muzeum Ziemi Złotowskiej otworzy wystawę poświęconą polskiemu, przedwojennemu szkolnictwu w Złotowie oraz osobie J. Zielińskiego (godz. 17.00). Uczniowie SP nr 1 w Złotowie złożą do władz miasta petycję o nadanie imienia Juliusza Zielińskiego rondu, które powstanie na al. Piasta i ul. Szkolnej.
Życiorys bohatera
Juliusz Zieliński (1881 – 1944) był absolwentem Seminarium Nauczycielskiego w Tucholi. Najpierw pracował w okolicach Grudziądza. W 1912 poślubił córkę nauczyciela, siostrę proboszcza zakrzewskiego, Marię Domańską. W 1915 został zmobilizowany, ale ze względu na stan zdrowia (wada serca, słaby wzrok) nie pełnił służby liniowej, lecz po przeszkoleniu został podoficerem-sanitariuszem. W kampanii wschodniej przeciwko Rosji został ranny, potem przerzucony na front zachodni przeciw Francji, wreszcie wrócił do zawodu nauczyciela, który wykonywał do roku 1929 w Szembruczku pod Grudziądzem (był też kierownikiem tamtejszej szkoły).
W tym czasie Ziemia Złotowska, walcząca nieskutecznie o powrót do macierzy po pierwszej wojnie światowej, pozostała pod panowaniem Niemiec. Tutejsi Polacy zabiegali przynajmniej o możliwość utworzenia prywatnych szkół dla swoich dzieci. Walka ta skończyła się sukcesem i Juliusz Zieliński był jednym z pierwszych polskich nauczycieli na Pograniczu (V Dzielnica ZPwN). Został kierownikiem polskiej szkoły w Złotowie na całe 10 lat (od lipca 1929 do lipca 1939). Nie tylko nauczał i kierował szkołą, ale też organizował konferencje dla nauczycieli, wygłaszał referaty na tematy przyrodnicze, publikował w Poradniku Nauczycielskim swoje obserwacje przyrodnicze.
Zarówno polskie jak i niemieckie władze oświatowe podkreślały wysoki poziom nauczania w polskiej szkole. Po dojściu Hitlera do władzy złotowscy Niemcy zadbali o to, by Zieliński czuł się coraz bardziej szykanowany. Schorowany, dochodzący do sześćdziesiątki nauczyciel uznał w lipcu 1939, że dłużej nie jest w stanie znosić napięcia i zagrożenia, dlatego wrócił do Grudziądza, gdzie mieszkała jego żona z dziećmi i gdzie czekał etat w szkole.
Jednak nie zdążył rozpocząć pracy, bowiem wybuchła II wojna światowa. Zieliński został aresztowany i sądzony za „polszczenie niemieckich dzieci w Złotowie”. Trafił do Oranienburga-Sachsenhausen, potem do Dachau, gdzie więziono go aż do śmierci. Zginął w komorze gazowej 9 stycznia 1944 roku.
opr. Janusz Justyna
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze