Reklama

No to się spróbujmy. Rozmowa z Ireneuszem Baranem

12/07/2013 00:00
Twardo mówi o swoich przeciwnikach. Padają słowa: ignorancja, podłość, zawiść. Ireneusz Baran twierdzi, że ma już dość

Na ostatniej sesji Rady Gminy Tarnówka od radnego Sławskiego dostał Pan czerwoną kartkę. Zejdzie Pan z boiska?
Ja mam w sobie dużo miłosierdzia i ludziom, którzy są emocjonalnie niedojrzali - wybaczam. Radny Sławski nie zdaje sobie sprawy z tego, o czym mówi. Po pierwsze: wygrałem wybory w pierwszej turze, uzyskując 52 procent głosów. Po drugie: ja mam w radzie dziesięciu radnych. A że przeczytał wystąpienie, które mu ktoś napisał, bo on sam na to jest za cienki więc wyszedł na radzie z tego pewien kontekst. Czy on zdaje sobie sprawę z tego, że skoro dał mi czerwoną kartkę, to wykluczył się z dialogu ze mną? Nie wiem w takim razie, komu radny będzie w najbliższym czasie zadawał pytania, bo ja nie mam przyjemności rozmawiać z człowiekiem, który funkcjonuje na zasadzie ignorancji, zawiści, podłości.

Skąd u radnego taka postawa? Może faktycznie ignorujecie go na sesjach?

Sprawa ma długą historię zahaczającą o kontekst rodzinny. Ale przyjrzyjmy się faktom: co Pan Sławski zaproponował podczas pełnienia mandatu radnego? W pierwszym roku chciał omamić ludzi i na półtorahektarowej gminnej działce chciał zrobić park wypoczynku. Jak mu zwróciłem uwagę, że na to są potrzebne pieniądze, to mi odparował, że on nie głosował za budową hali, więc jego nie interesuje, z czego gmina te trzy i pół miliona spłaci. W następnym roku chciał załatwić swoje prywatne sprawy między sąsiadami na polach, dlatego naciskał, żeby gmina zrobiła pomiary geodezyjne i wytyczyła drogi, by on miał dojazd do swoich pół. Jeśli i ten pomysł upadł, to wyczerpały mu się pomysły, więc uznał, że nie może w pojedynkę walczyć i założył klub radnych. Ma w nim pomagiera Kazia Cybulskiego.
[[reklama]]
Poza tym zaraz po wyborach „podłączył” się do frontu walki z Baranem. Chodzi mi o moich kontrkandydatów na fotel wójta. Pan Sławski nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem ustawy samorządowej, ale rwie się z motyką na księżyc, nie mając żadnych szans. Panowie radni opozycyjni z Tarnówki, zgodnie z ugruntowaną tradycją rodzinną, nadal nie widzą różnicy pomiędzy funkcją radnego a ORMO-wca. Pan Sławski na ostatniej sesji dokonał niebywałego odkrycia, że radny pracuje w komisjach, na sesji i utrzymuje więź z wyborcami. A realizuje to w ten sposób, że zabawia się w paparazzi, podglądając panie pracujące na mojej winnicy. Drugi radny, zakładając bank dawców szpiku kostnego oraz za pieniądze powiatu budując chodnik między dwoma sklepami spożywczymi, czuje się dumny z dobrze spełnionego obowiązku. Pozostali radni opozycji realizują polecenia swojego guru.

Oni również zostali demokratycznie wybrani.

Kreowanie swojego wizerunku poprzez totalną, często bezzasadną krytykę wójta szkodzi nie mnie, tylko gminie i jej mieszkańcom. A w ogóle za kuriozum uważam zachowanie radnych, którzy pozornie dbali o przestrzeganie prawa, sprawiedliwość, uczciwość, a przez dwadzieścia lat nie zauważyli, że ich sufler, rencista, prowadzi bez opodatkowania działalność gospodarczą, obsługując pół powiatu.
[[nowa_strona]]
Radny powiedział również, że władza w Tarnówce się skompromitowała. Czuje się Pan skompromitowany?
Powiem krótko: jest pięciu radnych, którzy tak uważają i dziesięciu, którzy myślą wręcz odwrotnie. Cytując poetę „Każdy głupiec widzi swoją głupotę w takim samym stopniu jak swoje uszy”. I nie można się dziwić, że radny Sławski wypowiada się w taki sposób.

W ostatniej wypowiedzi dla naszej gazety powiedział Pan, że nie chce używać dosadniejszych słów na określenie tego wszystkiego.
Przychodzi do mnie radny Sławski i mówi: „Irek, ludzie mówią, że u ciebie bezrobotni na polu pracują”. Mówię mu, że takie pytanie nie ma związku z funkcją radnego. On na to, że jak ludzie mówią, to on musi reagować. Potem spotkałem się z nim po raz drugi i on to samo, więc kazałem mu się od......ć ode mnie. Ma się nie zajmować plotami, bo to jest sprawa stara jak świat, sprzed kilku lat. I to była cała nasza rozmowa.
[[reklama]]
Jest Pan wójtem kilka kadencji, zawsze tak było?
Ja jestem w nieustannym konflikcie z niektórymi radnymi już piątą kadencję.

Może trzeba było dać głos na sesji sołtysowi Sławskiemu i byłby spokój.
Jeśli by to było merytoryczne wystąpienie, to czemu nie. Ale my znamy sołtysa Sławskiego jako pieniacza, człowiek nikczemnego, marnego i dlatego staramy się go nie dopuszczać do głosu, ale przestrzegając prawa. Gdy go dopuszczamy do głosu, to się to kończy pomówieniami.
[[nowa_strona]]
Ciężko się w takiej sytuacji pracuje?
Mimo że są to koszty pełnienia tej funkcji, to muszę powiedzieć, że niejedną, nie dziesięć i nie sto nocy nie przespałem z tego powodu. Przygotowuję się do każdej sesji. Opozycja musi być, ale musi być merytoryczna, wtedy się z przyjemnością pracuje. W poprzedniej radzie w opozycji była pani Herman i pan Szczepański. Jeżeli zabierał głos ten ostatni, to ja musiałem się mieć na baczności: był przygotowany do zadania pytania, znał temat, znał regulamin rady. Natomiast ci radni nie mają o tym pojęcia. W poprzednich kadencjach też byli radni opozycyjni, ale czasami sprzeczałem się z nimi z przyjemnością.

To koniec zabawy w wójta?
Niekandydowanie w najbliższych wyborach samorządowych byłoby z mojej strony nieuczciwe, a nawet niegodziwe. Wyborca ma prawo poprzeć mnie w ewentualnym głosowaniu. Skoro szyje mi się takie buty, jak to robi radny Sławski, czy Cybulski, czy Aszyk, to się spróbujemy. Ja mam niewiele do stracenia. To nie jest łatwa gmina.

Widzi Pan w tych osobach swojego ewentualnego kontrkandydata?

Nie sądzę. Myślę, że brak im przygotowania. Poza tym są w tym wieku, że raczej trzeba się zająć odmawianiem różańca niż rządzeniem.
[[reklama]]
Nie za szybko ich Pan skreśla?
Oni nie mają wizji. Jeśli jeden z radnych przedkłada mi pismo o zakupieniu samochodu dla OSP w Tarnówce za siedemset tysięcy złotych, a cała nadwyżka budżetowa wynosi trzysta tysięcy, to trzeba być niepoważnym, żeby takie wnioski redagować. Jeśli w systemie ratowniczym trzeba mieć przynajmniej dwudziestu strażaków, patrzę na listę, a my mamy ich szesnastu, to o czym my mówimy? Jak potrzebowałem obstawę strażaków na stadionie, to przyszło dwóch.

Nie powie Pan nic miłego o opozycji?
Szarańcza jest plagą, ale pojedynczy owad nie jest groźny. Taką sytuację mamy w Tarnówce. Gmina naprawdę z tym budżetem nie odstaje od standardów ościennych gmin. Rozwija się, rozbudowuje. Jesteśmy otwarci na dialog, ale z niektórymi się nie da.

Rozmawiał Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości