Niestety jeszcze nie do wszystkich dotarło, że wspólne wcale nie znaczy niczyje. Niektórzy, chcąc zaoszczędzić parę groszy, wyciągają ręce po cudze
Każdy, kto w ostatnim czasie przejeżdżał przez Nowy Dwór, z pewnością zauważył rozlokowane wzdłuż całej miejscowości donice z kwiatami. Kto nie miał okazji spojrzeć niechaj się spieszy – jak donosi nam bowiem sołtys wsi Renata Hube, amatorzy flory nie trwonią czasu i regularnie próbują ozdobić swoje obejście na koszt nowodworzan, którzy nie szczędzili pieniędzy, by uatrakcyjnić swoją wieś – na zakup petunii wyodrębnili z funduszu sołeckiego aż 600 zł. Do tego doliczyć trzeba doniczki, ziemię, pracę włożoną w rozsadzenie kwiatów i robi się pokaźna suma.
Szkoda, że nie wszyscy potrafią to uszanować. Z ulicy Nowego Dworu zniknęło już 5 donic. Raz, dzięki czujności jednego z mieszkańców, kradzież została udaremniona. Złodziei nie udało się co prawda zatrzymać, wiadomo jednak, że odjechali czerwonym vw jetta z tablicą PZL.
Co gorsza – nie tylko budząca się w rabusiach żądza zaoszczędzenia kilku groszy spędza sen z powiek mieszkańcom wsi, ale też i głupota niektórych osób. Bo jak inaczej nazwać rozrzucanie kwiatów? Zwykły akt wandalizmu. Jeśliby śmiałkom raz przyszło zapłacić za szkody, które wyrządzili, z własnej kieszeni, być może następnym razem zastanowiliby się dwa razy zanim coś zniszczą. A gdyby tak te kwiaty rosły w naszym ogródku, zdobiły nasze prywatne werandy czy okna? Punkt widzenia na pewno by się zmienił…
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze