w Sękocinie Starym odbyło się forum dyskusyjne pod hasłem "O wilku mowa"
Podczas spotkania zaprezentowano szereg historycznych i bieżących danych dotyczących populacji tego drapieżnika w Polsce. Wynika z nich, że od kilku lat znacząco ona wzrasta, a obecnie w kraju sięga ok. 2000 osobników. Według innych danych populacja wilka może przekraczać nawet 3500 sztuk.
- Wzrost liczebności i zasięgu występowania wilków budzi wiele emocji w społeczeństwie, dlatego potrzebna jest przestrzeń do rzeczowej i merytorycznej dyskusji na temat sytuacji tego gatunku w Polsce i jego znaczenia w przyrodzie – podczas debaty powiedziała Małgorzata Golińska, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska. - Odpowiedzią na potrzebę dyskusji na temat ochrony gatunkowej wilka jest zorganizowane przez Ministerstwo Środowiska wraz Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska i Instytutem Badawczym Leśnictwa forum dyskusyjne na temat różnych aspektów występowania wilków w Polsce – podkreśliła wiceminister.
W spotkaniu wzięli udział m.in. przedstawiciele instytucji państwowych związanych z ochroną przyrody, przedstawiciele urzędów wojewódzkich i urzędów marszałkowskich, badacze, eksperci, a także reprezentanci organizacji pozarządowych, rolników oraz myśliwych. Uczestniczyła w nim także rzecznik prasowa PZŁ w Warszawie, złotowianka Alicja Fruzińska.
fot. A. Fruzińska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Najbardziej działa mi na nerwy rzecznik prasowa PZŁ w Warszawie, złotowianka Alicja Fruzińska, promująca zabijanie zwierząt w przedszkolach i szkołach. Zapewnia, że zapach świeżej krwi i widok agonii zwierzaka to sama przyjemność dla ducha i ciała.
Do tej pory zwierzęta zabijane były w rzeźniach. To, że teraz będą zabijane w przedszkolach i szkołach, słyszę od ciebie po raz pierwszy.
Rżniesz głupa czy o drogę pytasz? Nikt nie planuje zabijania zwierząt w przedszkolach i szkołach. O ile pamiętam rzecznik prasowa PZŁ propagowała w szkołach i przedszkolach złotowskich myślistwo, czyli zachęcała do zabijania zwierząt co wg niej i jej kolegów z PZŁ jest czymś przyzwoitym, godnym prawdziwego Polaka i patrioty. W ubojniach zwierzęta są zabijane wg ściśle określonych procedur (np muszą być najpierw pozbawione świadomości), dziką zwierzynę najczęściej najpierw się płosząc stresuje a potem rani i dobija (mało kiedy pada od pierwszego strzału). Do tego myśliwi zachęcają by się to odbywało w asyście dzieci by je przyzwyczaić do widoku śmierci i krwi. Gdy się ma coś ,,we krwi'' to od skrzywdzenia zwierzaka do skrzywdzenia człowieka droga bliska.
Wilki? A na cho... komu to dziadostwo? Nie dość, że bez pytania wyjadają (dbającym o równowagę w przyrodzie!) myśliwym trofea, to jeszcze włóczą się po tych lasach i straszą równie ekologicznych obywateli chcących tylko w spokoju w naturalnym otoczeniu (naturalnym otoczeniu.. eee... wilka???) pozostawić swoje śmieci. Wilki to samo zło, niczym armia taranują płoty gospodarstw, ogrodzenia postawione wokół pól uprawnych, zjadają dzieci i starców, jorki i pitbulle.
Najbardziej działa mi na nerwy rzecznik prasowa PZŁ w Warszawie, złotowianka Alicja Fruzińska, promująca zabijanie zwierząt w przedszkolach i szkołach. Zapewnia, że zapach świeżej krwi i widok agonii zwierzaka to sama przyjemność dla ducha i ciała.
Do tej pory zwierzęta zabijane były w rzeźniach. To, że teraz będą zabijane w przedszkolach i szkołach, słyszę od ciebie po raz pierwszy.
Rżniesz głupa czy o drogę pytasz? Nikt nie planuje zabijania zwierząt w przedszkolach i szkołach. O ile pamiętam rzecznik prasowa PZŁ propagowała w szkołach i przedszkolach złotowskich myślistwo, czyli zachęcała do zabijania zwierząt co wg niej i jej kolegów z PZŁ jest czymś przyzwoitym, godnym prawdziwego Polaka i patrioty. W ubojniach zwierzęta są zabijane wg ściśle określonych procedur (np muszą być najpierw pozbawione świadomości), dziką zwierzynę najczęściej najpierw się płosząc stresuje a potem rani i dobija (mało kiedy pada od pierwszego strzału). Do tego myśliwi zachęcają by się to odbywało w asyście dzieci by je przyzwyczaić do widoku śmierci i krwi. Gdy się ma coś ,,we krwi'' to od skrzywdzenia zwierzaka do skrzywdzenia człowieka droga bliska.