Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Obóz survivalowy lipiec 2017 poniżej 14 roku życia dla grupy mieszanej. Jestem matką jednego uczestników (10 latka) .Dziecko wróciło a właściwie pojechałam po niego 4 dni przed zakończeniem obozu.Bardzo jestem rozczarowana pobytem mojej pociechy ponieważ pobyt określić można jednoznacznie: smród,brud i ubóstwo .Rozumiem,że jest to survival i wygód nie będzie ale chociaż minimum dla grupy wiekowej(10,9 lat). Dzieci spały w namiocie i okazało się,że trzeba mieć karimatę czego w spisie(co zabrać) nie było. Owszem karimata dotyczyła grupy wiekowej powyżej 14 roku życia , ale to pryszcz okazało się(na szczęści),że moja koleżanka,która odwoziła dzieci miała jedną na zbyciu więc się uspokoiłam.Niestety mój syn musiał pozbyć się w/w luksusu ponieważ jakaś dziewczynka też nie miała na czym spać i tak spanie zakończyło się tylko w samym śpiworze na tzw glebie (mimo usilnego upominania się mojego syna i próśb do instruktora o podkładkę). Natomiast jedzenie ,które ponoć same miały sobie przygotowywać z zakupionych produktów kończyło się na chlebie z margaryną i mielonką (od rana do wieczora) w rezultacie dzieci chodziły głodne(raz pojawiły się naleśniki ale tyko chyba na poszczucie podniebienia ponieważ na każdego uczestnika przydzielony był jeden naleśnik przekrojony na pół) z wodą też był problem(gdzie w takich warunkach woda (nie powinna być reglamentowana) Jeżeli chodzi o możliwość utrzymania higieny przez małoletnich uczestników też okazało się problematyczne(mimo zapewnienia ,że dzieci będą miały dostęp do wc jak i pryszniców) .Okazało się ,że nie było możliwości skorzystania z prysznica jedynie z jeziora(dwa razy) a ubikacja była dostępna tylko na początku bo później niestety była impreza dla dorosłych ( przez dwa dni) więc dzieci zostały wyrzucone po za nawias i miały załatwiać się pod krzakiem.Nie wiem może to miało tak wyglądać? Rozumiem,że warunki są surowe na survivalach ale dla tej grupy wiekowej (10,9 lat) miały być łagodniejsze bardziej urozmaicone a okazało się to jednym wielkim nieporozumieniem pod każdym względem.Pobyt na tym obozie kosztował 617 zł(z jednej strony niewiele ale z drugiej) i moje pytanie na co idą te pieniądze jeżeli organizowanie tego typu obozu jest po najniższych kosztach( zakwaterowanie,korzystanie z sanitariatów ,wody ,wyżywienia jak i organizowania czasu?). Pozostał tylko żal , niesmak i poczucie wykorzystania naiwności dziecka jak i rodzica.
Niestety nie prawda jest co Pani piszę. Proszę zamieścić prawdziwą informacje dotyczącą zabrania syna.
Obóz survivalowy lipiec 2017 poniżej 14 roku życia dla grupy mieszanej. Jestem matką jednego uczestników (10 latka) .Dziecko wróciło a właściwie pojechałam po niego 4 dni przed zakończeniem obozu.Bardzo jestem rozczarowana pobytem mojej pociechy ponieważ pobyt określić można jednoznacznie: smród,brud i ubóstwo .Rozumiem,że jest to survival i wygód nie będzie ale chociaż minimum dla grupy wiekowej(10,9 lat). Dzieci spały w namiocie i okazało się,że trzeba mieć karimatę czego w spisie(co zabrać) nie było. Owszem karimata dotyczyła grupy wiekowej powyżej 14 roku życia , ale to pryszcz okazało się(na szczęści),że moja koleżanka,która odwoziła dzieci miała jedną na zbyciu więc się uspokoiłam.Niestety mój syn musiał pozbyć się w/w luksusu ponieważ jakaś dziewczynka też nie miała na czym spać i tak spanie zakończyło się tylko w samym śpiworze na tzw glebie (mimo usilnego upominania się mojego syna i próśb do instruktora o podkładkę). Natomiast jedzenie ,które ponoć same miały sobie przygotowywać z zakupionych produktów kończyło się na chlebie z margaryną i mielonką (od rana do wieczora) w rezultacie dzieci chodziły głodne(raz pojawiły się naleśniki ale tyko chyba na poszczucie podniebienia ponieważ na każdego uczestnika przydzielony był jeden naleśnik przekrojony na pół) z wodą też był problem(gdzie w takich warunkach woda (nie powinna być reglamentowana) Jeżeli chodzi o możliwość utrzymania higieny przez małoletnich uczestników też okazało się problematyczne(mimo zapewnienia ,że dzieci będą miały dostęp do wc jak i pryszniców) .Okazało się ,że nie było możliwości skorzystania z prysznica jedynie z jeziora(dwa razy) a ubikacja była dostępna tylko na początku bo później niestety była impreza dla dorosłych ( przez dwa dni) więc dzieci zostały wyrzucone po za nawias i miały załatwiać się pod krzakiem.Nie wiem może to miało tak wyglądać? Rozumiem,że warunki są surowe na survivalach ale dla tej grupy wiekowej (10,9 lat) miały być łagodniejsze bardziej urozmaicone a okazało się to jednym wielkim nieporozumieniem pod każdym względem.Pobyt na tym obozie kosztował 617 zł(z jednej strony niewiele ale z drugiej) i moje pytanie na co idą te pieniądze jeżeli organizowanie tego typu obozu jest po najniższych kosztach( zakwaterowanie,korzystanie z sanitariatów ,wody ,wyżywienia jak i organizowania czasu?). Pozostał tylko żal , niesmak i poczucie wykorzystania naiwności dziecka jak i rodzica.
Niestety nie prawda jest co Pani piszę. Proszę zamieścić prawdziwą informacje dotyczącą zabrania syna.