Legalizacja? Nie. Zmiana filozofii zwalczania, mająca na uwadze ograniczenie w karaniu osób potrzebujących pomocy - jak najbardziej. Od dziś wchodzi w życie nowelizacja ustawy dotyczącej narkotyków
Jak ocenia Barbara Wilowska, bynajmniej nie może być mowy o depenalizacji. Zgodnie z nowymi przepisami, prokurator będzie mógł odstąpić od ścigania za posiadanie niewielkich ilości narkotyków jeszcze przed wszczęciem śledztwa - warunkiem jest zakwalifikowanie osoby zatrzymanej jako osoby uzależnionej, bądź też używającej sporadycznie i posiadającej jedynie na własny użytek. Karani będą przede wszystkim dilerzy.
- Zmiana na pewno nie oznacza depenalizacji posiadania narkotyków, realizuje zaś bardzo jasno określony cel, czyli jak ograniczyć skazania wśród osób, które zdecydowanie wymagają pomocy medycznej. Z drugiej strony chodziło nam jednak o niewywołanie w społeczeństwie przekonania, że ze strony państwa nastąpiło przyzwolenie na posiadanie środków odurzających - ocenia Barbara Wilowska z departamentu sprawiedliwości. - W ustawie mówi się o "nieznacznej ilości" narkotyków i przeznaczeniu ich "na własny użytek sprawcy". Terminy te mogą budzić wątpliwości prokuratorów w konkretnych sprawach. Dlatego ustawa przewiduje, że na wniosek prokuratora specjalista terapii uzależnień na podstawie rozmowy z osobą podejrzaną dokona oceny, czy zatrzymany wymaga terapii, czy na przykład narkotyki posiadał okazjonalnie. To bardzo ważne, aby na tym wstępnym etapie znalazł się ktoś, kto oceni czy prawo karne faktycznie powinno reagować. Taka ocena na wniosek prokuratora mogłaby się odbyć nawet w ciągu doby po zatrzymaniu, niekoniecznie na komisariacie policji, bo można wyznaczyć spotkanie z terapeutą w innym miejscu - dodaje.
Komentarze