Reklama

Odwyk od kłamstw

18/03/2013 00:00
- Jestem dumna, że udało mi się podnieść z tego bagna - cieszy się Teresa. - Ja już swoje wypiłam. Bożenę z alkoholizmu wyciągnął strach

Czym jest dla Pań alkohol? - Czymś złym – słyszę stanowczą odpowiedź. - Na początku dawał radość, lekkie rozluźnienie, potem już tylko kłopoty – wspomina Teresa. - Piłam jak każdy, na imieninach, urodzinach, nawet nie wiem kiedy zaczęło mi być mało. Na końcu nikt mi już nie był potrzebny, denerwowałam się nawet, jak ktoś dzwonił do drzwi. Wolałam być sama – Teresa wraca do dni, kiedy piła „do lustra”.

Bożena początków picia nie pamięta. Wyrzuciła z głowy przykre obrazy, dla niej najważniejszy był skutek. - Chcieli mi zabrać dzieci – wspomina. Kobieta dokładnie pamięta dzień, kiedy dotarła do niej ta informacja. - Powiedziałam nawet, że je spakuję i sama zaprowadzę do domu dziecka – dziś niełatwo jej w to uwierzyć. - Dopiero jak zamknęłam drzwi dotarło do mnie, w jakiej jestem sytuacji. Wybrałam dzieci, nie alkohol, dlatego ukrywałam się z nimi, w domu chodziłam na poduszkach. Odechciało mi się picia – opowiada. Jedzenie dostarczali znajomi i bliscy. Wystarczyła siła woli napędzana strachem o rodzinę.

Teresa chodziła na terapię. - Wiedziałam, że nie dam sobie rady sama – opowiada.

Szkoda gadać

Życia nie dzieli się na „przed” i „po”. Najważniejsze jest „dziś” i „teraz”. Każdy dzień to sprawdzian, walka z samym sobą. Usilne starania, by nie ulec słabościom i by nie dać się skusić czartowi, który wciąż siedzi na ramieniu i kusi... „Napij się, napij...”. Kobiety pić nie chcą. Uparcie. Chcą żyć. Wcześniej nie żyły? Tak jakby. - Alkoholik serce ma zmrożone, oprószone szronem. Myśli tylko o sobie – mówi Teresa. - Nie poznaję siebie sprzed lat – wspomina nagranie z wesela syna. Wtedy jeszcze piła. - Syna żeniłam i wyglądałam jak Baba-Jaga – przyznaje szczerze. Z córką było inaczej, nasza rozmówczyni od 3 lat była już trzeźwa. - Bałam się. Wszędzie była wódka, ale nie mogłam się złamać. Po wszystkim siostra mi powiedziała: „Teri, złoty medal Ci się należy, że tak lawirowałaś między pijanymi – kobieta uśmiecha się na wspomnienie ważnych dla niej słów. Jeszcze ważniejsze było „przepraszam”, które usłyszeli syn i synowa. Wcześniej o rozmowę było trudno. - Nikogo nie słuchałam. Mama ze mną walczyła, dzieci, mąż, ale nie dawałam się przekonać, że jestem alkoholiczką. Widzieli, jak spadałam na dno, ja nie. Syn się mnie wyrzekł, teraz powoli odzyskuje zaufanie.
[[reklama]]
Jestem kobietą, wodą, ogniem...

Jak wygląda alkoholik? Źle, i wszyscy o tym wiemy. - Wydawało się, że nikt nas nie widzi, nikt o nas nie wie, a to nieprawda – twierdzi Teresa. – Tragedia. Człowiek nerwowy był, poirytowany – dodaje Bożena. - Wygląd - porażka, człowiek chudy, brzydki – jej koleżanka mówi prosto z mostu. - Lepiej nie wspominać. Dziś patrzę na dwie ładne, uśmiechnięte kobiety. Kolorowe, pełne życia. - Raz w tygodniu chodzę do fryzjera – śmieje się Bożena. Koleżanka ma wizytę umówioną na jutro. - Chce się być kobietą – uśmiecha się. – Chciałabym tak trwać, żeby nic się nie zmieniło. Jestem dumna, że udało mi się podnieść z tego bagna.

Bożena też głowę ma poniesioną. Panie nie wstydzą się przeszłości. - Czego mamy się wstydzić? - pytają. - Jak się piło to nie było wstyd, a teraz ma być? - W pracy od razu przyznałam się, kim byłam, kim jestem – mówi Bożena.

Pretendentki do Oscara

- Nie piję prawie 16 lat – chwali się Bożena. Z nałogu udało się jej wyjść po dobrej dekadzie niewylewania za kołnierz. Teresa piła dziesięć lat, 24 czerwca obchodzić będzie 8 lat w trzeźwości. - Urodziłam się razem z wnukiem – znowu się uśmiecha. - Cieszę się, że wnuki nie oglądają babci pijanej, brudnej – mówi, dodając, że mimo wszystko trzeźwiała przede wszystkim dla samej siebie. - „Boże, Terecha, co Ty robisz?!” - pytałam samą siebie, dopóki znowu nie chwyciłam za kieliszek. Piłam ciągami  - tydzień, dwa. Od rana do nocy. Trochę się trzeźwiało i dalej szukało alkoholu. - Alkoholik to najlepszy aktor. Jak się pić chciało, to się wymyślało najróżniejsze historie, byle tylko dostać od kogoś 5 zł – wspomina Teresa. - Mamę odwiedzałam, prosiła: „nie pij już dzisiaj”. Odpowiadałam: „dobrze”, ale w głowie miałam już plan – trzeba iść do sklepu i kupić flaszkę. Teraz wszystko się zmieniło. Człowiek wszystko lepiej, dokładniej widzi. Nie oszukuje. Nie umiem już kłamać – mówi – niech zaboli, ale powiem prawdę w oczy.
[[nowa_strona]]
Bożena raz jeszcze narodziła się 26 kwietnia. Jest z tego dumna. - Cieszy mnie każdy dzień w trzeźwości – mówi. W domu nie ma ani kropli alkoholu. - Nie cierpię pijanych ludzi – mówi. Alkohol nie kusi? Kusi. Ale i sprowadza na ziemię, przywołuje wspomnienia.
[[reklama]]
Pamiętaj, kim jesteś

To jedna z zasad, która pozwala trwać w trzeźwości. - Musimy wiedzieć, kim jesteśmy, że alkohol jest nie dla nas, że nie jest potrzebny do życia – tłumaczy Teresa. Trzeba też szukać kogoś podobnego siebie. Trwać razem.

Umacnianiu postanowień sprzyjają cotygodniowe mityngi klubu Anonimowych Alkoholików, którego matką jest Bożena. Przed pierwszym spotkaniem Teresa dwa razy zawracała sprzed drzwi. W końcu nacisnęła klamkę drżącymi rękoma. Teraz wchodzi pewnie, m.in. wespół z Bożeną daje wsparcie, którego sama kiedyś potrzebowała.

Patrycja Koplin


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości