- Żeby Kubuś się obudził tak jak zasnął - błaga ojciec. Rozgoryczony mężczyzna twierdzi, że gdyby ordynator go posłuchał, to stan zdrowia jego syna nie byłby tak ciężki. - Przynajmniej nie miałbym wątpliwości - mówi
– Kiedy o 17:00 żona zaczęła krzyczeć na cały oddział, że jej dziecko umiera, dopiero ten krzyk sprawił, że podjęto czynności, by naszego syna wywieźć ze Złotowa – opowiada zrozpaczony Rafał Kardasz, ojciec chłopca z porażeniem mózgowym.
Mężczyzna nie może zrozumieć dlaczego synowi nie wykonano badania tomograficznego, dlaczego nie było konsultacji ze specjalistami, dlaczego nie było karetki, która mogłaby przewieźć chłopca w miejsce, gdzie mógłby liczyć na specjalistyczną pomoc.
[[reklama]]
Jakie stanowisko w tej sprawie zajął Jerzy Teusz, dyrektor szpitala, jakie są argumenty ordynatora oddziału dziecięcego, w jakim stanie jest obecnie chłopiec – wszystko to w najbliższym wydaniu „Aktualności Lokalnych”.
To tylko fragment artykułu z AL 44/2013, s. 16
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze