Czy przewodniczący Rady Gminy Lipka powalczy o fotel wójta już w najbliższych wyborach? Najpierw rada ma się zająć tematem tabu, jakim jest działalność ZUW Krajna. Z Krzysztofem Olczakiem rozmawia Piotr Steffen
Przed tygodniem w relacji z sesji przesadziłem z opinią, że było gorąco, że było napięcie, jakiego w tej kadencji nie było? Czy trafnie zauważyłem, że ciśnienie Panu podskoczyło po tym jak wójt niczym asa z rękawa wyciągnął dane dotyczące wodociągów? Rzeczywiście informacje, które przekazał wójt na sesji, były zaskakujące. W poniedziałek na komisji takich danych nie mieliśmy, a przecież temat jest poruszany od kilkunastu miesięcy, a w zasadzie nawet od lat. Uważam, że te informacje wójt powinien był przedstawić nam wcześniej. Okazało się też, że niektóre informacje, jakie przekazywano nam na przestrzeni czasu były niedokładne, a nawet sprzeczne z tym, co w czwartek usłyszeliśmy od wójta. Dlatego na sesji radni byli tak zaskoczeni i stąd emocje faktycznie były.
Uważam, że nie powinno mieć to miejsca w takiej formule. Wcześniej współpraca rady z wójtem odbywała się bez zastrzeżeń, mam nadzieję, że dalej tak będzie, a ostatnia sytuacja była jedynie wyjątkiem. Problem w tym, że trafiło akurat na dyskusję w niezwykle ważnej sprawie. Przypomnę tylko, że w jednej z poprzednich kadencji rady, w momencie, gdy radni nie otrzymali na czas pełnych informacji w zakresie ówczesnej dyskusji, przewodniczący rady przerwał sesję, przesuwając dokończenie obrad na kolejny dzień. Kilka miesięcy temu wystąpiliście do wójta z wnioskiem o przeanalizowanie możliwości wyjścia ze struktur Zakładu Usług Wodnych Krajna. Wtedy otrzymaliście jakiekolwiek dane? Ten wniosek składali radni z komisji komunalnej. Pamiętam, że nie byli usatysfakcjonowani informacjami, które im dostarczono. Dlatego na przestrzeni czasu zaczęło się finalizować jakieś stanowisko radnych, które znalazło potwierdzenie w głosowaniach na ostatniej komisji i sesji. Uważam, że pozytywem, a nawet sukcesem jest na ten moment fakt, że rada zajęła wspólne stanowisko na komisji, a później, dzięki stanowczości i konsekwencji, zostało ono podtrzymane. Wójt całą tą sytuacją został zobligowany na tyle, że te dane wreszcie się pojawiły. Późno, ale jednak. Teraz można poddać je weryfikacji i przystąpić do dalszej, merytorycznej dyskusji. [[reklama]] Czuje się Pan zwycięzcą tej sesyjnej słownej potyczki? Nie. Rzeczywiście sesja o takich emocjach i takim stopniu zaangażowania radnych, ale i innych uczestników, była pierwszą w tej kadencji, ale widocznie była potrzebna. Nie czuję się ani zwycięzcą, ani przegranym tej dyskusji. Zwycięstwem będzie podjęcie takiej decyzji, która w konsekwencji będzie najlepszym rozwiązaniem dla gminy. Proszę zauważyć, że pomimo różnych wątpliwości uczestników sesji podczas obrad nikt nie stwierdził, że obecny stan rzeczy, kiedy gmina jest w strukturach ZUW Krajna, jest dobry. Padały przeciwne opinie, ewentualnie wątpliwości, generalnie jednak wszyscy byli zgodni, że aktualną sytuację należy zmienić. Pozostaje pytanie, jak to zrobić?
To była pierwsza sytuacja, kiedy mieliście z wójtem tak odmienne poglądy i kiedy ewidentnie przeciwstawił się Pan wójtowi? Trudno mówić o przeciwstawieniu się, bo wójt i rada mają inne role. My jesteśmy ciałem uchwałodawczym, wójt wykonawczym. Jeśli rada ma pewne oczekiwania i wątpliwości w tej sprawie, wójt i aparat administracyjny są zobligowani, żeby dostarczyć nam dane. Ta sesja była potrzebna, była dobrą lekcją lokalnej demokracji.
Co się Panu nie podoba w funkcjonowaniu ZUW Krajna? Wydaje mi się, że ten twór jest obciążony pewną wadą genetyczną od chwili powstania. Szanuję decyzję wójtów i burmistrzów sprzed ponad dwudziestu lat. Rozumiem, to był początek samorządności, zawiązano porozumienie gmin i zakład powstał. Ale mijają dwie dekady, realia się zmieniają i rodzi się pytanie, czy zakład funkcjonuje optymalnie. Nie jest powiedziane, że coś, co ma ponad 20 lat, musi znakomicie działać obecnie. Skoro minęło tyle czasu, musimy wiedzieć, w jakim stanie jest infrastruktura, która przez lata przekazywana była ZUW pod zarząd, bo to przecież wciąż nasze, gminne mienie. [[nowa_strona]] Sądzi Pan, że samorządy same się ugotowały, oddając Krajnie zarząd nad wodociągami, stwarzając zakładowi możliwość zarabiania, a zapominając o przyszłości wodociągowej infrastruktury? No właśnie. Na ile mi wiadomo, zakład jest tak skonstruowany, że dochody i wydatki muszą się bilansować. Skoro u nas w 2012 roku rzekomo bilans finansowy wyszedł na minus 51 tys. zł, to gdzieś te pieniądze Krajnie udało się zarobić. W którym samorządzie? No i pytanie, co mają z tego same gminy? Bo teoretycznie wójt może powiedzieć, że za stan wodociągów nie odpowiada, bo są przekazane Krajnie, tymczasem to właśnie odpowiedzialność gminy, bo to ona z mocy ustawy jest zobligowana dostarczyć mieszkańcom wodę. Popadająca w coraz gorszy stan sieć to nasz problem. Fakt, że oddaliśmy zarząd nad wodociągami ZUW Krajna i stworzyliśmy mu możliwość zarabiania pieniędzy tego nie zmienia. W każdej sferze mamy dostęp do danych, wszystko jest w pełni jasne i przejrzyste, a jakoś dziwnie sprawa Krajny to temat tabu. Ilekroć się pojawiał, odnosiłem wrażenie, że nie jesteśmy uprawnieni, żeby ten temat podejmować i nad nim dyskutować.
Dlaczego to temat tabu? Nie odpowiem na to pytanie.
Ponieważ? Po prostu nie. [[reklama]] Bo to drażliwy temat? Sądzi Pan, że mają tu znaczenie nie tylko kwestie samorządowe? Przecież w kuluarach ciągle mówi się o powiązaniach rodzinnych, o skostniałej, niedostępnej strukturze. Te sprawy mogą mieć znaczenie? Nie będę komentował tego pytania.
Jeden z radnych powiedział już po sesji, że na skale, która przez lata była nie do ruszenia, pojawiło się pierwsze pęknięcie. Co Pan na to? Nie chciałbym rozmawiać na ten temat w takich kategoriach. Pozostańmy przy tym, że w kwestii prowadzenia gospodarki wodociągowej różne osoby mają odmienne zdania. Zajmując stanowisko rada udowodniła, że potrafi być suwerenna i przez kolejne miesiące mamy nad czym dyskutować.
Większa część kadencji za nami. Jak ocenia Pan pracę Przemysława Kurdzieki? Kluczową kwestią są oczywiście inwestycje, gdzie wójt poczynił sporo dobrego. Tym bardziej, że wcześniej, zanim objął kierowniczą funkcję gminy, nie miał z samorządem nic wspólnego, choćby jako radny. Dużym wyzwaniem było też, a może przede wszystkim to, że Przemysław Kurdzieko musiał nadrobić pewien dystans związany z postrzeganiem wójta gminy Lipka jako funkcji. Po poprzednich kadencjach, chyląc czoła przed poprzednikiem i jego wieloma dokonaniami, pełnienie funkcji wymagało już zmiany. Obecny wójt stanął na wysokości zadania. Jest postrzegany bardzo dobrze, nie tylko na zewnątrz gminy, ale też przez samych mieszkańców. Ludzie oczekiwali zmiany i ją otrzymali.
Pytam, bo w ostatnich tygodniach przynajmniej dwukrotnie usłyszałem, że ma Pan chęć powalczyć o fotel wójta. I to już w najbliższych wyborach. Rozmawialiśmy na początku kadencji, nie wypierał się Pan takich ambicji, ale wyraźnie sugerował, że nie nadszedł jeszcze na to czas. Mam rozumieć, że ten czas już się zbliża? Ten temat jest otwarty.
Co to znaczy? Życie pisze różne scenariusze. W tej chwili niczego nie można jednoznacznie deklarować, ale niczemu nie można też zaprzeczać.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze