25 kwietnia ubiegłego roku było już po zalesieniach, 3 maja w najlepsze kwitł rzepak. Dzisiaj rolnicy są "w plecy" około dwóch tygodni, leśnicy - miesiąc
„Gdy trzech Króli mrozem trzyma, będzie jeszcze długa zima” - przepowiada ludowe porzekadło. W tym roku aura, nie rozpieszczając nikogo prócz narciarzy, po raz kolejny pokazała, jak wiele prawdy tkwi w podobnych przysłowiach. Nie odpuszczając, od dobrych 4 tygodni, jeszcze w poniedziałek raczyła nas śniegiem, mrozem, wiatrem lub wszystkim naraz. Nie dość, że zimno, w tym roku było też wyjątkowo ciemno – szczególnie w lutym. Jak donosi portal twojapogoda.pl, ten miesiąc był jednym z najbardziej pochmurnych w dziejach polskiej meteorologii. O ile jednak jeszcze brak słońca na samopoczucie ludzi może mieć większy bądź mniejszy wpływ, o tyle minusowe temperatury, a więc zamarznięta ziemia i śnieżna pokrywa wpływ, choćby na rolnictwo i leśnictwo, mają niezaprzeczalny.
Tadeusz Brzeziński, rolnik z Radawnicy szacuje, że w stosunku do ubiegłego roku rozpatrywanego pod kątem prac polowych póki co odnotowano około dwu-trzytygodniowe opóźnienie – w zależności od rodzaju upraw. Nadleśniczy Nadleśnictwa Złotów Jerzy Jaszczyk, w kontekście prac szkółkarskich i zalesieniowych mówi natomiast o miesiącu. Jest późno, nie znaczy to jednak, że już później nie będzie, długoterminowe prognozy przepowiadają bowiem, że zima potrwa do połowy kwietnia. [[reklama]] 15 maja – deadline
Jak mówi J. Jaszczyk, w ubiegłym roku prace w szkółce leśnej rozpoczęły się w pierwszym tygodniu marca, zakończyły 10 kwietnia, więc – jakby użyć przełożenia na bieżący rok – dzisiaj! Tymczasem w tym roku nie wyjęto z ziemi jeszcze ani jednej sadzonki. Mało tego, niekorzystne prognozy nie dają nadziei na prędki rozruch prac. Zalesienia? W ubiegłym roku 25 kwietnia było już po wszystkim, dziś do kosztura czy szpadla jeszcze daleka droga. - Będziemy musieli się sprężyć, zaangażować wszystkie siły i środki – w kontekście tegorocznych prac mówi J. Jaszczyk. Do zalesienia jest, podobnie jak w latach ubiegłych, około 100 ha. Wyłącznie na własne potrzeby trzeba więc nadleśnictwu 600 tysięcy sadzonek, a w ogólnym rozrachunku, nawet 1,5 miliona, sadzonki są bowiem wyjmowane również na inne potrzeby – choćby sprzedaż. Nadleśniczy Jaszczyk prognozuje, że w tym roku w szkółce może trzeba będzie zatrudnić nawet ok. 40 osób.
Natura swoje wie
Opóźnienia, jak już wspomnieliśmy plus minus dwutygodniowe, zanotowali również rolnicy. Na polach przede wszystkim powinien być już posiany jary owies. – Generalnie zboża trzeba by już siać, ale póki co na poprawę pogody nie ma widoków. Perspektywa jest bardzo nieklarowna – ocenia Tadeusz Brzeziński. Czy opóźnienia będą miały realny wpływ na produkcję roślinną? Bez wątpienia tak. Zdaniem naszego rozmówcy jeśli rolnicy jeszcze przez jakiś czas wciąż nie będą mogli wyjechać w pole, możliwe, że tegoroczne żniwa się opóźnią. Jego kolega po fachu, Jacek Januszewski, jest podobnego zdania. Rolnik z Franciszkowa zwraca również uwagę na inny, powiązany z kwestią żniw fakt – opóźniony zbiór równa się opóźniony zasiew roku następnego, co w przypadku rzepaku, który mężczyzna uprawia od 2000 roku, ma kluczowe znaczenie. – Rzepak jest na polu 11 miesięcy – tłumaczy, dodając, że nie ma tutaj miejsca na większe czasowe przesunięcia. – 3 maja zawsze kwitnie rzepak – J. Januszewski cykl ten obserwuje od lat. – Na dzień dzisiejszy jest to niemożliwe. Rzepak już powinien wzrastać, tymczasem wciąż jest przysypany śniegiem – tłumaczy, wyjaśniając jednocześnie, że te rośliny, które nie zalegają już pod białą pokrywą, na szczęście wyglądają na zdrowe. Globalnie ten ogląd przyjdzie jednak zweryfikować dopiero po odwilży.
Kolejny aspekt, który podkreśla J. Januszewski, to fazy rozwoju zbóż, które wskutek pogodowych zawirowań mogą ulec skróceniu. – Krótszy okres wegetacji czy kwitnienia może spowodować wyrównanie terminu do zbiórki, ale to się przełoży na niższy plon – ocenia. J. Brzeziński również się tego obawia. – Każda niedogodność odbija się na jego wielkości – to jasne.
Pesymistycznie obaj panowie jednak w przyszłość nie patrzą. – Natura ma to do siebie, że wyczuwa swój czas – mówi T. Brzeziński, tłumacząc, że jeśli aura zacznie w końcu rolnikom sprzyjać, stracony czas uda się nadgonić. No właśnie – jeśli… Prognozy, w zależności od programu, dają nadzieję bądź jej pozbawiają. Jeśli dać wiarę przewidywaniom meteorologów portalu twojapogoda.pl – w bieżącym tygodniu pogoda rozpieszczać nas nie będzie. Niebo będzie zachmurzone, z opadami deszczu, zrobi się jednak cieplej niż w ostatnich tygodniach – w niedzielę termometry mają pokazać nawet 17 st. C. Wypogodzić się ma dopiero w połowie przyszłego tygodnia.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze