Może rzeczywiście zabrakło spotkania, informacji o tym, jakie działania podjęła gmina. Nie oznacza to, że nie działo się nic
– mówiła w miniony piątek w sali OSP w Lotyniu Małgorzata Sameć podczas spotkania z rolnikami pokrzywdzonymi w tegorocznych gradobiciach i deszczach nawalanych. Władze zapewniają również, że po prostu skupiły się na pracy i jak najszybszym zażegnaniu trudnej sytuacji rolników. Już 31 lipca o katastrofalnych dla gospodarzy skutkach pogody powiadomiony został Wojewoda Wielkopolski. Ponadto podjęte zostały działania dotyczące uruchomienia komisji ds. szacowania strat. Ta procedura rzeczywiście mogła się nieco wydłużyć ze względu na problem z członkiem Ośrodka Doradztwa Rolniczego, który przebywał na zwolnieniu lekarskim. Ostatecznie sporządzonych zostało 67 wniosków. Straty stwierdzone przez komisję objęły ponad 4 tys. hektarów, czyli jakieś 30 procent całej powierzchni gruntów ornych gminy. Oszacowano je na blisko 9 milionów złotych. Wszystkie dokumenty zostały, po opracowaniu, niezwłocznie przesłane do wojewody. Jeszcze w sierpniu, przed upływem ostatecznego terminu – zapewniła rolników zebranych w remizie OSP Małgorzata Sameć, burmistrz miasta i gminy Okonek. Ponadto już od początku gdy stwierdzono szkody gmina wykonywała telefony i słała pisma do wszelkich możliwych instytucji, informując je o trudnej sytuacji. Gdy natomiast zaczęły pojawiać się informacje dotyczące rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie pomocy rolnikom i producentom rolnym, którzy ucierpieli w wyniku sierpniowych nawałnic, niemal natychmiast burmistrz zwróciła się do lokalnego przedstawiciela Wielkopolskiej Izby Rolniczej. I tutaj, jak zauważyła, była co najmniej zdegustowana. Otóż na walnym zebraniu izby w Poznaniu owszem, poruszony został problem powiatów, których rozporządzenie nie obejmuje, ale ostatecznie nie wliczono do nich złotowskiego.
Nawet izba zapomniała, że u nas coś takiego się stało
– mówiła burmistrz.
Na piątkowym spotkaniu działania podjęte przez urząd przedstawił także wiceburmistrz Jakub Zabrocki. Dwa dni po tym, gdy pojawiło się rozporządzenie obejmujące straty powstałe w sierpniu, gmina Okonek zawiadomiła Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a także Prezes Rady Ministrów i inne instytucje o tym, że ich rolnicy nie zostali objęci programem, dlatego też wnoszą o zmiany. Sprawę monitowali, w imieniu burmistrz, jej zastępca i starosta złotowski. Ostatecznie odpowiedź telefoniczną Jakubowi Zabrockiemu przekazał wiceminister rolnictwa. Stwierdził on, że w tym zakresie ministerstwo nie ma żadnych planów odnośnie zmiany tego rozporządzenia. Na program przeznaczono 159 milionów złotych i jeśli coś z tego zostanie, to wtedy pochylą się nad nimi. Premier nie zajęła stanowiska, ale sprawę skierowała do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Obecny na spotkaniu starosta złotowski Ryszard Goławski zapewnił, że on również monitoruje sytuację, która jest kuriozalna. Przecież to tylko trzy dni, a straty, jakie ponieśli rolnicy, są ogromne. Kredyty preferencyjne niewiele tu zmienią, gdyż nikt w takim momencie nie jest zainteresowany spłacaniem kolejnych długów – mówił. Starosta zadeklarował, że nie spocznie póki nie uda się w tej w kwestii znaleźć korzystnego wyjścia dla rolników. W tym tygodniu miał spotkać się z posłem Piechowiakiem, który sprawą gospodarzy z gminy Okonek ma zainteresować parlamentarzystów. O tym co dalej będzie się działo zamierza informować rolników. Władzom gminy podziękował natomiast za szybką interwencję.
Skarbnik Janusz Mliczak natomiast, w odpowiedzi na pytanie rolników, poinformował zebranych w sali, że przyśpieszenie zwrotu akcyzy niestety nie jest zależne od gminy. Uzależnione jest bowiem od decyzji administracji rządowej. Urząd ma już przygotowane przelewy, wie doskonale, kto i ile otrzyma zwrotu. Póki jednak nie dostanie formalnej decyzji wojewody, nie może tego zrobić. Biorąc pod uwagę praktykę z lat ubiegłych, niemal za każdym razem pojawia się ona w przedostatni dzień października. W tej sprawie również poszło pismo do wojewody – na piątkowym spotkaniu urzędnicy nie mieli jednak jeszcze od niego żadnej odpowiedzi. Skarbnik wyjaśnił także sprawę ubiegania się o umorzenie podatku. Otóż od 2016 roku udziela się jej na podstawie ustawy ordynacja podatkowa. Z przepisów tych wynika, że nie wystarczy tylko stwierdzenie, że wystąpiła klęska żywiołowa, dodatkowo musi zostać wszczęta procedura szacowania majątku wnioskodawcy. Każdy rolnik musi indywidualnie wystąpić w tej sprawie. Dopiero gdy spełni wymogi ustawowe burmistrz będzie mogła podjąć decyzję. W tym miejscu Małgorzata Sameć wyjaśniła, że jak co roku zamierza zorganizować spotkanie z rolnikami dotyczące ustalenia stawek podatku. Nie odbędzie się jednak ono wcześniej jak po 20 października. Dopiero wtedy powinna być opublikowana przez GUS stawka bazowa. Póki jej nie będzie, nie ma podstaw do jakiejkolwiek rozmowy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niech oni zaczną płacić podatki wkońcu i normalne ubezpieczenia bo im więcej się im daje tym bardziej narzekają! Specjalna kasta zaraz po sedziach
Zadnych umorzen i pomocy Chłopi maja KRUS i wiele przywilejów innych jak im zle to do pracy np Biedronka ciagle im mało sprzet biara na kredyty a puzniej placza jak nie potrafia myslec to trudna kategorycznie zadnej pomocy
Niech oni zaczną płacić podatki wkońcu i normalne ubezpieczenia bo im więcej się im daje tym bardziej narzekają! Specjalna kasta zaraz po sedziach
Zadnych umorzen i pomocy Chłopi maja KRUS i wiele przywilejów innych jak im zle to do pracy np Biedronka ciagle im mało sprzet biara na kredyty a puzniej placza jak nie potrafia myslec to trudna kategorycznie zadnej pomocy