Reklama

Pan od robali, czyli Piotr Dragański i jego sposób na życie

30/11/2017 07:00
Ponad dekadę temu podjął decyzję. Były też inne. Żadnych jednak nie żałuje, bo w życiu nic nie dzieje się bez powodu

Mieliśmy kierować się węchem. Tak podobno najłatwiej znaleźć gospodarstwo Piotra Dragańskiego. Jego robaczki wytwarzają bowiem specyficzny zapach. Otwarta szyba samochodowa towarzyszyła nam już od wyjazdu z lasu tuż przed Ciosańcem. Nic jednak nie czuć. Mamy skręcić w pierwszy zakręt w lewo... hmm, ale przecież tam jest pole? No cóż, chyba lepiej zapytać kogoś o drogę.

Przepraszam, jak dojechać do pana Dragańskiego?

Kogo? A to jakiś nowy chyba?

– odpowiada przechodzień.

No ten pan od tych robali?

– uszczegóławiamy.

Reklama

Aaaaaa! Trzeba było tak od razu!

– mówi mężczyzna.

Jedziemy zatem dalej, według wskazówek mieszkańca. Przy otwartym oknie skręcamy w pole... to samo, które skreśliliśmy na początku. Jedziemy. Długo jedziemy. Z zawrotną prędkością 20 km/h, a momentami nawet mniej. Malownicza, aczkolwiek usłana „kocimi łbami” droga nie pozwala na więcej. Długo nic nie widać i nie czuć. Czyżby nie tędy droga? Uff, wreszcie na horyzoncie pojawiają się zabudowania. Po przejechaniu ponad 2 km trafiamy na miejsce. Właściciel wita nas w progu, wraz z nim dwa psy i cztery koty. Robaki, póki co, jeszcze nie...

Reklama

Dekada prób i błędów

Bardzo sobie cenię tę moją ciszę i spokój. Myślę, że mieszkańcy również. W sezonie, gdy trwa hodowla owadów, zapach bywa bardzo intensywny

– wyjaśnia pan Piotr. Na wybudowanie do Ciosańca trafił ponad 10 lat temu. Jak twierdzi, nie przez przypadek, bo w życiu tak naprawdę ich nie ma.[[pay]] Jest natomiast niewidzialna siła, którą ma każdy z nas, i którą może wykorzystać do realizacji swoich wizji. Nasz rozmówca zaznacza, że gdy wszystko zaczynał to nie miał jednak o tym pojęcia. Dopiero kilka lat temu w jego życiu pojawiła się osoba, która mu to wyjaśniła. Kto?

Reklama

To niech pozostanie tajemnicą

– zauważa pan Piotr. Tym co w tym wszystkim jest najważniejsze jest fakt, że gdy się czegoś chce, gdy wiadomo, czego się chce, to świat nam sprzyja. Majątek, który obecnie posiada, był dość wysoko wyceniany. Nasz rozmówca na tamten moment nie miał potrzebnej kwoty. Co jednak ważne miał pomysł i determinację. Pracował wówczas w Niemczech. Tam właśnie pierwszy raz zrozumiał, że hodowla muchy plujki na potrzeby wędkarzy to doskonały plan na działalność gospodarczą. A że zawsze chciał być na „swoim”, nie być od nikogo zależnym, zaczął wcielać go w życie.

Reklama

Zaczęło się od Niemca, który mi podsunął taką myśl. Co ciekawe, nie mam z nim żadnego kontaktu. Spotkałem się z nim wówczas pierwszy i ostatni raz

– wyjaśnia. Kolejny krok pan Dragański skierował do Urzędu Miejskiego w Okonku, w którym rozpoczął szukanie dogodnej dla swojej działalności lokalizacji. Pojawiły się jednak schody. Do dziś nie bardzo potrafi wyjaśnić, jak udało się je pokonać.

Niektórych spraw nie da się racjonalnie wyjaśnić

– wtrąca. Trochę to wszystko trwało, w szczegóły nie chce się jednak wdawać. Wszystko odbyło się jednak zgodnie z prawem: właściciel – Agencja Nieruchomości Rolnych – ostatecznie sprzedała swój majątek.

Reklama

Mogłem się poddać, oczywiście. Przez te kilka lat już nie raz chciałem to zresztą sprzedać

– mówi. I wyjaśnia, że przecież nie tędy droga. Sztuką jest właśnie podążać za swoją wizją. Wierzyć w to, że w końcu się uda, mimo wielu przeciwności. I choć rozsądek momentami mówił mu dość, to podświadomość pchała dalej.

To jest nasz rozum

– pan Piotr wskazuje niewielki punkt, wielkości główki od zapałki, na prostokątnej podkładce pod talerz.

A to jest nasza podświadomość

– tym razem wskazując już całą podkładkę.

Reklama

Ona jest zawsze silniejsza i zawsze pcha nas tam, gdzie powinniśmy być. Tylko że nie zawsze dajemy się jej ponieść

– zauważa.

Wędkarze chętnie korzystają z tego dobrodziejstwa. Najchętniej na larwy muchy plujki biorą leszcze, płocie i wzdręgi

Nasz bohater dał się ponieść w 2003 rok i robi to do dziś. Hodowla radzi sobie całkiem dobrze. Stojąc jednak w tym samym miejscu człowiek się cofa. Dlatego też pan Piotr myśli o rozwoju firmy, ale do tego potrzebuje ludzi. Chętnych, mimo dobrych wynagrodzeń, brakuje.

Reklama

To parszywa robota

– zauważa.

Przyszła kiedyś do mnie taka młoda dziewczyna, wymalowana, z tipsami. Kilka razy pytałem czy jest pewna, że chce tutaj pracować? Zapewniała, że tak. Nie byłem przekonany. Jak się okazało, była moim najlepszym pracownikiem. To wiekowi mężczyźni przychodzili i na widok larw mało nie wymiotowali, a ona...

– wspomina pan Piotr, po czym zaprasza nas na wycieczkę po swoim dobytku, abyśmy mogli się przekonać, jak to wszystko wygląda.

Tajemnica handlowa

Po otwarciu drzwi do budynku, w którym niegdyś była owczarnia, pierwszym, co daje o sobie znać, jest ten słynny zapach. Da się go jednak wytrzymać. Pomieszczenia o tej porze roku są niemal puste. Hodowla muchy plujki trwa od lutego, jeśli jest ciepła zima, do przełomu września i października. W sezonie pan Piotr oddaje swoim hurtownikom około 6 ton larw tygodniowo. My widzimy zaledwie skrawek tego wszystkiego. Ze względu na tajemnicę handlową nie możemy zdradzać szczegółów. Możemy powiedzieć jedynie, że larwy, jak to w przyrodzie, rozwijają się w mięsie. W ślinie much plujek, które rzucają swój pokarm przed jego zjedzeniem, znajduje się natomiast amoniak. Ta woń jest zatem niemal wszechobecna. Ta robota naprawdę jest parszywa. Jak zapewnia jednak nasz rozmówca, można się przyzwyczaić. Tym bardziej, że pieniądze nie są złe. Poza tym to nie tak jak z trzodą chlewną, że trzeba codzienne rano wstać i ją nakarmić. Do tego, co nam pan Piotr prezentuje, doszedł sam. Metodą prób i błędów.

Reklama

Każdy z hodowców ma swoje sposoby. Ja ciągle się uczę. Ci najbardziej doświadczeni twierdzą, że tak po 30 latach wreszcie dochodzi się do pewnej perfekcji, chociaż to i tak jeszcze nie koniec

– wyjaśnia. Wracamy do domu.

Paranienormalni

Temat robaków powoli się wyczerpuje. Pan Piotr zwraca uwagę na coś innego, ważniejszego, co uświadomił sobie po latach. Jego zdaniem każdy z nas jest na tym świecie w jakimś celu. Wszechświat sprzyja każdemu. Wszelkie zmiany dokonują się jednak w nas samych. Pierwsze co trzeba zrobić, aby osiągnąć tzw. sukces (tak zwany, bo każdy ma jego inne wyobrażenie), to poznać siebie i zacząć wykorzystywać to czym dysponujemy... Zapada niezręczna cisza.

Reklama

Czy to znaczy, że wierzy Pan w jakieś nadprzyrodzone, paranormalne siły?

Nasz rozmówca odpowiada pytaniem:

A czy normalnym jest spędzić całe swoje życie na nierobieniu niczego, popijaniu codzienne wina pod kioskiem?

– mówi i wyjaśnia dalej. Chodzi o to, aby uwierzyć w siebie, zaryzykować i działać. Robić coś, rozwijać się. Porażki na pewno będą, ale one są tylko kolejnymi lekcjami. O to chodzi w tym wszystkim. Dziś dzięki temu może pochwalić się doskonale prosperującym gospodarstwem, które ma szanse na jeszcze większy rozwój. Ktoś może oczywiście zarzucić, że nie zaczynał od zera. To fakt, rozkręcając działalność pracował na dwa etaty. Kredyt spłacał pracą w Niemczech. Tak to właśnie wyglądało. Determinacja i wiara, a do tego ciężka praca przyniosły jednak efekt. I w tym tkwi sekret, nie tylko biznesu z robalami, ale każdego. Takie też ma być przesłanie naszego rozmówcy. Nie chodzi o tę dokładanie hodowlę, a o to, co ta historia ze sobą niesie. Być może ktoś z niej skorzysta...
[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pracoholik W....k - niezalogowany 2020-11-25 13:52:39

    podobny typ jak Ja , z tym że był odważny w tańcu z bankami /ja mam przykre wspomnienie z krawacikami / ale nie poddałem się i zacząłem prawie od zera , trwało to 22 lata ale teraz spokojnie mogę odjechać na wieczne łowy zostawiając okruchy mojej pracy swoim dzieciom ./16-18 godzin codziennej pracy/ . pracoholik

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama