Uśmiech i optymizm – tego Danucie Nowak, właścicielki agroturystyki w Chwalimiu koło Okonka, z pewnością nie można odmówić. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że życie jej nie rozpieszczało. Już jako młoda dziewczyna, szykująca się do ślubu, straciła w wypadku samochodowym ukochanego. Potem było szczęśliwe życie, aż nagle, pięć lat temu, zmarł jej mąż.
Odszedł po 27 latach małżeństwa
– zauważa nasza rozmówczyni.
To była moja wielka miłość
– dodaje. To samo zresztą powiedziała przed kamerami telewizji polskiej w programie „Pierwsza Randka”. Odcinek z jej udziałem wyemitowany został trzy tygodnie temu. Pani Nowak pojechała do Warszawy szukać miłości. Nie znalazła jej, ale przywiozła coś znacznie cenniejszego...
Pani Danuta nad udziałem w programie długo się nie zastanawiała. Pomysł jednak nie był jej. Namówiły ją przyjaciółki.
Na przełomie maja i czerwca przyjechały do mnie. Bujałyśmy się na huśtawce. Nagle jedna mówi: a może byś tak wzięła udział w tym programie? Wszystkie pozostałe były za, ja natomiast nie do końca byłam przekonana...
– wspomina. O zdanie zapytała rodzinę i przyjaciół. Wszyscy ją przekonywali, że to super pomysł. W końcu nic nie traci, a może rzeczywiście pozna miłość. Co tam te kamery! To przecież nieważne, gdy chodzi o taką stawkę. Pani Danuta w końcu usiadła przed komputerem, zgłoszenie wysyła się bowiem przez Internet. Potem były jeszcze telefony. Ostatecznie zakwalifikowała się do programu. Nagrywany był 6 lipca, w dzień wizyty amerykańskiego prezydenta. Jak wyjaśnia nasza rozmówczyni, nie przeszła żadnej rozmowy z psychologiem, co nieco na swój temat musiała jednak powiedzieć przez telefon. Do Warszawy kazano jej zabrać kilka sukienek.
Przed występem zajęła się mną stylistka. Wybrała strój, zrobiła makijaż. To już było dla mnie całkiem przyjemne przeżycie
– mówi. Pani Danuta zachwala również atmosferę panującą na planie.
Naprawdę tam się miało takie wrażenie, że troszczą się o uczestników. Liczą się z ich uczuciami
– wyjaśnia. Kamery nie zrobiły na naszej bohaterce wrażenia. Jak mówi, nawet ich nie zauważała. Atmosfera i emocje zrobiły swoje. Nagranie odbyło się około godziny 17:00.
Weszłam do restauracji i usiadłam przy barze. Barman, zresztą przesympatyczny, zrobił mi drinka z prawdziwym alkoholem
Reklama
– uśmiecha się pani Nowak.
Próbował mnie ciągnąć za język, aż tu nagle wchodzi moja randka, czyli pan Wiesław, z akordeonem. Pierwsze, o czym pomyślałam, co zresztą powiedziałam na głos, to że jest dla mnie za niski
– wspomina. Nasza bohaterka, choć jak sama mówi nie grzeszy wzrostem, niemniej jednak woli wyższych panów od siebie. Usiedli do stołu. Rozmowa zaczęła się kleić.[[pay]] Para nawet jadła sobie z ręki.
Chociaż nie chciałam tego, no ale postanowiłam nie robić mu przykrości
– mówi pani Danuta. Dziś nasza bohaterka przyznaje, że od początku wiedziała, że nic z tego nie będzie. Poza tym pan Wiesław miał nawyk, którego ona nie toleruje – palił papierosy. No i co tu dużo wyjaśniać, nie było motyli w brzuchu, po prostu. Para wymieniła się mimo wszystko telefonami. Na zakończenie programu absztyfikant zapewnił, że chciałby, aby była druga randka. Nasza bohaterka z uśmiechem powiedziała: „Zobaczymy”.
Dzwonił już do mnie. I to kilka razy. Dałam mu do zrozumienia, że niestety to nie to
– mówi. Wspólnego grzybobrania nie będzie, jak zapowiedzieli producenci na koniec programu.
Zresztą to nawet nie moje słowa, dopiero po emisji się o tym dowiedziałam
– wyjaśnia mieszkanka Chwalimia. To w sumie jedyna rzecz, która była nie tak po zmontowaniu odcinka. Nasza rozmówczyni zresztą i tak nie bardzo martwiła się o to, jak przedstawią historię jej i pana Wiesława. W programie starała się nie uzewnętrzniać, aczkolwiek być sobą. W jej przypadku „Pierwsza randka” nie była początkiem kolejnych. Nie ubolewa nad tym. Idąc tam wiedziała, że tak może być. W końcu:
tego nie znajduje się jak ziemniaka w redlinach
– mówi. Telewizyjna przygoda sprawiła, że jeszcze bardziej uwierzyła w swoje możliwości.
Myślę, że stałam się pewniejsza siebie, bardziej odważna. Poza tym to była niesamowita przygoda, której nigdy w życiu już może nie przeżyję. Jednym z celów było spotkanie kogoś. Kogoś, z kim będę mogła pogadać, wyjść do kina, miło spędzić czas, bo przecież nie chodzi zaraz o ślub i wspólne mieszkanie. Chciałam jednak też przeżyć coś ciekawego i to się udało
– mówi.
Pani Danuta nie wyklucza udziału w innych programach. Twierdzi, że to doskonały sposób na przeżycie czegoś niezwykłego. Wiele z nich często nawet pomaga swoim uczestnikom w dokonywaniu istotnych zmian w życiu. Kosztem oczywiście jest to, że zobaczą to ludzie. Chociaż i to w pewien sposób jest terapią, swoistym przezwyciężeniem swoich słabości, lęków. Tak czy inaczej – warto. Ona swój pierwszy raz ma za sobą. Kilka dni przed emisją pojawił się jednak stres.
Pomyślałam sobie: no to teraz ludzie sobie pogadają na mój temat
Reklama
– mówi. Syn i jego kolega natomiast podśmiewali się, że teraz to nie wyjadą na wieś, bo mama stanie się tak popularna. Ostatecznie skończyło się całkiem dobrze, a jeśli ktoś nawet gada... to niech sobie gada.
Otrzymałam wiele ciepłych słów na Facebooku. W Biedronce w Okonku nawet zaczepiła mnie pani, która oglądała odcinek ze mną. Było to miłe spotkanie. Ludzie patrzyli się, to fakt, nie mieli jednak chyba śmiałości zapytać
– zauważa. Co ciekawe, jedna z pań, dowiedziawszy się o planach występu pani Danuty w „Pierwszej randce”, od razu pobiegała do domu namówić na to samo swoją mamę. Być może historia naszej rozmówczyni zainspiruje inne samotne osoby? Telewizja też może być przecież dobrym miejscem na poznanie kogoś. Osoby z małych miejscowości, jak zauważa pani Nowak, naprawdę mają ograniczone możliwości na tym polu.
Może przydałyby się w Złotowie jakieś wieczorki dla samotnych? I to nie tylko takich w moim wieku oraz starszych. Przecież pewnie i młodsi by z tego chętnie skorzystali.
Nasza rozmówczyni jest otwarta na propozycje, poza tym trzeba coś robić, pomóc jakoś szczęściu, wszystko samo się nie zrobi. Jej obecna zasada to czerpać z życia pełnymi garściami, tyle ile się da. Optymistką jednak nie była zawsze. Jak wspomnieliśmy życie, szczególnie jeśli chodzi o związki, dało jej mocno w kość.
Po śmierci męża długo nie mogłam się otrząsnąć. To trwało prawie dwa lata. W końcu zrozumiałam, że nie mogę stać się taką osobą, która będzie smutna do końca życia. Zresztą patrzenie na mnie taką było też trudne dla dzieci. Nie tylko dla siebie, ale i dla nich chciałam stać się pogodną, radosną osobą
Reklama
– wyjaśnia. Wyznaje, że nie jest stworzona do samotnego życia. Miłość nadal jest dla niej ważna. Miło tak mieć z kim porozmawiać, pójść na spacer.
Ileż to można chodzić samemu do lasu czy spędzać czas tylko z psem i kotem?
– uśmiecha się. O ukochanego nie zabiega. Cierpliwe czeka, aż szczęśliwy splot okoliczności jej go przyniesie. Miłość przecież się zdarza. Nie traci więc optymizmu i nadziei. Poza tym stara się nie zamykać w czterech ścianach. To chyba najgorsze, co człowiek może sobie zrobić.
Swoje przeżyłam i nie chcę do tego wracać. Żyję z dnia na dzień, najlepiej jak potrafię. Poznaję nowych ludzi, głównie przez Internet. To bardzo dobry sposób. Dużo znajomości zawiązuje również w pracy. Moją agroturystykę odwiedza wiele ciekawych osób
Reklama
– mówi.
Kiedyś myślałam, że razem z moim mężem doczekamy starości, będziemy bawić wnuki. To się niestety nie zdarzyło. Życie jest kruche, trzeba zatem wykorzystywać każdą chwilę
– wyjaśnia pani Danuta.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czasu cofnąć się nie da ... A szkoda, tak wielu wspaniałych ludzi nie ma juz z nami
Uważam ze wszyscy jesteśmy winni ze nie umieliśmy pomoc Tak Wspaniałemu Człowiekowi :(
Alice Adolfie przez Twojego braciszka MÓJ tata popełnił samobójstwo. Zlecasz komuś napisanie komentarza bo sam nie potrafisz Pozdrawiam wujka Chrzesnego
no to powiedz jak...
a co byś chciała wiedzieć Alicjo??Sobie nie masz nic do zarzucenia??oj!poczytaj tekst ze zrozumieniem, kup AL i pomyśl o czym tam jest napisane, jak nie zrozumiesz, to do szkoły tam chyba w 6 klasie jest taki program .. czytanie ze zrozumieniem polecam gorąco Alicjo ..
Mój wujek też był w tym programie i o nim nikt nie napisał a lepiej wypadł niż ta Pani
Szkoda, ze Pani Danuta nie powie, jak straciła swoją wielką miłość ... Szkoda czlowieka :-( Wcale nie jest taka przyjazna, jak w programie ...
Czasu cofnąć się nie da ... A szkoda, tak wielu wspaniałych ludzi nie ma juz z nami
Uważam ze wszyscy jesteśmy winni ze nie umieliśmy pomoc Tak Wspaniałemu Człowiekowi :(
Alice Adolfie przez Twojego braciszka MÓJ tata popełnił samobójstwo. Zlecasz komuś napisanie komentarza bo sam nie potrafisz Pozdrawiam wujka Chrzesnego