Starzy, młodzi, całkowicie trzeźwi i konkretnie wstawieni. Bezgranicznie oddający się bluesowym klimatom miłośnicy gatunku i okazjonalni bywalcy - jedni słuchający, inni tylko obserwujący. Między nimi James Harman - absolutna legenda światowego bluesa
Podczas dwudziestej edycji zakrzewskiego bluesowego święta było wszystko to, czego można było doświadczyć przez poprzednich dziewiętnaście festiwali. Było słońce, deszcz, było ciepło, a wieczorem zimno. Byli przypadkowi słuchacze i regularni bywalcy, ale przede wszystkim fani. Bali tacy, którzy do końca bez trudu trzymali pion, tańczyli i kontemplowali bluesowe rytmy, ale też tacy, którzy już przed 22.00 spali na skarpie niecki przy jeziorze, nie bacząc na szalejące wokoło tłumy. Byli młodsi i starsi, dzieci i bardzo wiekowi, jedni sami, inni w grupach, w których zabawa miała wyraźnie inny smak. Byli tacy, którzy bez reszty oddawali się bluesowym klimatom, byli też ci, którzy festiwal potraktowali jak kolejną okazję do tego, aby wyciągnąć krzesła i leżaki, rozpalić grilla, a kiełbaski zapić puszką dobrego piwa. [[reklama]]
Był blues w wydaniu polskim, gwiazdy z zagranicy, a nawet amerykańska legenda, największa w historii Blues Expressu, czyli James Harman, który występował na niemal wszystkich bluesowych scenach świata, grał z największymi gwiazdami tego gatunku, a do Polski przyjechał po raz pierwszy, o dziwo do niewielkiego Zakrzewa. Zapewne w trosce o zdrowie wiekowego już człowieka samochód przywiózł go niemal pod samą scenę, na którą wszedł z wydatną pomocą innych. Na deskach, gdzie wyciągnął niewielki neseser z instrumentami, był już jednak w swoim żywiole i przy akompaniamencie Boogie Boys wsparcia nie potrzebował. O wielkości legendy Harmana najlepiej świadczy fakt, że druga z gwiazd tegorocznego festiwalu, John Clifton, uczył się podobno od wiekowego mistrza. [[nowa_strona]] Mistrzowska Meena
Ale dwudziesta edycja bluesa to nie tylko James Harman i John Clifton. Dzień wcześniej w Pile wystąpił Harmonijkowy Atak, Easy Rider & Bogdan Szweda oraz Free Blues Band. Sobota to tradycyjnie wiele koncertów na trasie przejazdu pociągu od Poznania po samo Zakrzewo. Nad jeziorem Proboszczowskim zagrali również King Mo z Holandii, The Cell z Czech, polskie grupy: Blues Flowers, Why Ducky oraz Tres Hombres. Jednak największe wrażenie zrobiła na słuchaczach Meena z Austrii. – To kawał prawdziwego bluesa. Mistrzowskie wykonanie – oceniał jeden ze słuchaczy. [[reklama]]
Wyjątkowości jubileuszowemu koncertowaniu dodali goście, którzy pojawili się w Zakrzewie, wśród samorządowców od gospodarza gminy Henryka Dobrosielskiego po marszałka naszego województwa Marka Woźniaka. Tradycyjnie nie zabrakło przedstawicieli parlamentu, a wszyscy bez wyjątku składali Henrykowi Szopińskiemu gratulacje i życzenia z okazji dwudziestych urodzin jego bluesowego dziecka. Pomysłodawca i główny organizator dziękował i zapewniał, że w przyszłości pary nie zabraknie, a wcale nie miał na myśli jedynie tej z parowozu.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze