Reklama

Pary nie zabraknie

24/07/2012 00:00
Starzy, młodzi, całkowicie trzeźwi i konkretnie wstawieni. Bezgranicznie oddający się bluesowym klimatom miłośnicy gatunku i okazjonalni bywalcy - jedni słuchający, inni tylko obserwujący. Między nimi James Harman - absolutna legenda światowego bluesa

Podczas dwudziestej edycji zakrzewskiego bluesowego święta było wszystko to, czego można było doświadczyć przez poprzednich dziewiętnaście festiwali. Było słońce, deszcz, było ciepło, a wieczorem zimno. Byli przypadkowi słuchacze i regularni bywalcy, ale przede wszystkim fani. Bali tacy, którzy do końca bez trudu trzymali pion, tańczyli i kontemplowali bluesowe rytmy, ale też tacy, którzy już przed 22.00 spali na skarpie niecki przy jeziorze, nie bacząc na szalejące wokoło tłumy. Byli młodsi i starsi, dzieci i bardzo wiekowi, jedni sami, inni w grupach, w których zabawa miała wyraźnie inny smak. Byli tacy, którzy bez reszty oddawali się bluesowym klimatom, byli też ci, którzy festiwal potraktowali jak kolejną okazję do tego, aby wyciągnąć krzesła i leżaki, rozpalić grilla, a kiełbaski zapić puszką dobrego piwa.
[[reklama]]
Był blues w wydaniu polskim, gwiazdy z zagranicy, a nawet amerykańska legenda, największa w historii Blues Expressu, czyli James Harman, który występował na niemal wszystkich bluesowych scenach świata, grał z największymi gwiazdami tego gatunku, a do Polski przyjechał po raz pierwszy, o dziwo do niewielkiego Zakrzewa. Zapewne w trosce o zdrowie wiekowego już człowieka samochód przywiózł go niemal pod samą scenę, na którą wszedł z wydatną pomocą innych. Na deskach, gdzie wyciągnął niewielki neseser z instrumentami, był już jednak w swoim żywiole i przy akompaniamencie Boogie Boys wsparcia nie potrzebował. O wielkości legendy Harmana najlepiej świadczy fakt, że druga z gwiazd tegorocznego festiwalu, John Clifton, uczył się podobno od wiekowego mistrza.
[[nowa_strona]]
Mistrzowska Meena

Ale dwudziesta edycja bluesa to nie tylko James Harman i John Clifton. Dzień wcześniej w Pile wystąpił Harmonijkowy Atak, Easy Rider & Bogdan Szweda oraz Free Blues Band. Sobota to tradycyjnie wiele koncertów na trasie przejazdu pociągu od Poznania po samo Zakrzewo. Nad jeziorem Proboszczowskim zagrali również King Mo z Holandii, The Cell z Czech, polskie grupy: Blues Flowers, Why Ducky oraz Tres Hombres. Jednak największe wrażenie zrobiła na słuchaczach Meena z Austrii. – To kawał prawdziwego bluesa. Mistrzowskie wykonanie – oceniał jeden ze słuchaczy.
[[reklama]]
Wyjątkowości jubileuszowemu koncertowaniu dodali goście, którzy pojawili się w Zakrzewie, wśród samorządowców od gospodarza gminy Henryka Dobrosielskiego po marszałka naszego województwa Marka Woźniaka. Tradycyjnie nie zabrakło przedstawicieli parlamentu, a wszyscy bez wyjątku składali Henrykowi Szopińskiemu gratulacje i życzenia z okazji dwudziestych urodzin jego bluesowego dziecka. Pomysłodawca i główny organizator dziękował i zapewniał, że w przyszłości pary nie zabraknie, a wcale nie miał na myśli jedynie tej z parowozu.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości