Reklama

Pięć powodów, by pomóc Amelii wieść normalne życie...

31/03/2018 07:00
Sześciolatka sama nie da rady

Dzieci wyciągają do niej ręce, każde chcę ją dotknąć. Amelka, Amelka! – wołają uradowane, gdy do nich przyjeżdża. Trochę jak gwiazda, bo jest jedyna taka. To co ma, a czego nie mają inni wylicza jej mama, Natalia Wrischke.  Rozszczep kręgosłupa.

Tak

– przytakuje sześciolatka.

Wodogłowie. Tak. Przepuklina oponowo–rdzeniowa. Tak

– dziewczynka prostuje trzeci palec.

Pęcherz neurogenny i stopy szpotawe. Cały pakiet

– kończy mama. Ile naliczyłaś? Pięć.

Z tą piątką Amelka zmaga się od urodzenia. Nie chodzi, sama nie sika, za to produkuje dużo płynu mózgowo – rdzeniowego. Coś, co w założeniu ma chronić mózg, u niej może szkodzić.

Reklama

Teraz doktor powiedział mi, że Amelka ma jakieś przegrody oddzielone. Niewiele z tego rozumiem. Nie wytłumaczył mi tego, takiego języka używał, że nie wiem czym to grozi

– piątkę córki zrozumieć próbuje także N. Wrischke. Po latach walki może zgodzi się, że „choroby są dla ludzi i trzeba je jakość znieść”*.

Mamo, mamy problem

To jest 39 tydzień. Poznań, sterylny oddział, fachowa opieka. Amelkę wyjmują przez brzuch, po cesarsku. Natalia Wrischke wie już, że córka urodzi się z dużą głową. I zezem. Tak przynajmniej wyobraża sobie wodogłowie. Myśli o tym od ubiegłego czwartku, kiedy w szpitalu w Złotowie doktor powiedział jej o chorobie dziecka. Jest przerażona.

Reklama

Ale lekarze uspokoili mnie, że są metody leczenia, operacje, zastawki

– mieszkanka Batorówka wraca do wydarzeń z sierpnia 2011 roku. Jej wspomnienia kontroluje córka. Siedzi na ławie w kuchni i udaje, że bawi się kinder niespodzianką. Tak naprawdę tylko skubie czekoladę (nie przepada za słodyczami), bo uważanie przysłuchuje się rozmowie.

Zaraz po urodzeniu Amelka trafia na chirurgię, a potem na salę operacyjną. Lekarze zamykają jej przepuklinę i wszczepiają zastawkę. Oni już wiedzą, że to dziecko na piątkę, a pani Natalia zastanawia się dlaczego ją to spotkało? Czy nie wystarczyłoby to wodogłowie? Długo nie dopuszcza do siebie myśli, że z córeczką jest coś nie tak.

Reklama

Karmiłam ją i zapytałam pielęgniarkę: ona nie rusza nóżkami? Nie. Dla nich to było normalne, a dla mnie nie. Ona była mała i wyglądała normalnie, jadła, nic się nie działo, tylko miała te ranki, szwy…

– na dźwięk tego ostatniego słowa Amelka wzdryga połową ciała. Górną, bo dolna jest jakby nie jej. Mięśnie w nogach jej się kurczą, podcięcie ścięgien Achillesa i ubranie gipsowych spodni tylko na chwilę pomogło.

Teraz ma podkurcze i znowu powinna mieć zrobione nóżki

– zauważa Jerzy Wrischke, mąż pani Natalii. Choć nie jest biologicznym ojcem Amelki, to traktuje ją jak córkę. Ona też mówi o nim „tato”. Wspólnie przestali się zastanawiać „jakie jeszcze nieszczęścia były do uniknięcia?”** Zwłaszcza, że od kilku miesięcy są szczęśliwymi rodzicami Otylii. Starsza siostra obiecuje, że będzie się nią opiekować. Jakby wiedziała, że jej imię oznacza pracowitą gospodynię lub dzielną obrończynię domowego ogniska.

Reklama

Amelka piratem

Amelka bez oporów oddaje swoje życie na artykuł. Trochę się wstydzi, ale robi dobrą minę. Dyktafonu się nie boi, dopiero pod koniec rozmowy zapyta: mama, a co to jest dyktafon? Na pytania odpowiada po chwili zastanowienia. Dzięki temu wiem, że lubi gotować (z babcią Krysią robiła już biszkopta i wątróbkę), kroić cebulę, a najbardziej przyprawiać potrawy.

Wiem co to jest

– ożywia się na myśl o pichceniu i znowu wylicza na placach: marjanek:), sól, pieprz, papryka. Po powrocie z przedszkola będzie wypychać z babcią szmacianą sowę, a gdy zrobi się cieplej może wyjedzie na ulicę. Za kierownica elektrycznego wozu poszaleje po ulicy spinającej rozciągnięte niczym wąż Batorówko.

Reklama

Najważniejsze jest odpalić silnik i włączyć muzę, nie?

– mama pana Jerzego pochyla się nad wnuczką.

I przekręcić kluczyk

– zauważa 6 – latka, która w aucie najchętniej słucha „Wymarzonej”. Zespół Mig śpiewa w niej o dziewczynie ze snu.

„Dlatego kocham ją mocno
Ja wiem, że nie liczy się nic
Oprócz niej
Ona buzię ma słodką
To ta, która szczęście mi da”

A babcia Krysia mówi:

Trzeba dać trochę frajdy dziecku, żeby się cieszyła. Jej uśmiech jest bezcenny.

Aż chce się płakać

Tym bardziej, że powodów do radości dziewczynka nie ma zbyt wielu. W styczniu rozbolał ją brzuch. Mama nie panikowała, ale stan Amelki się nie poprawiał. Była na pogotowiu, potem w szpitalu w Pile z podejrzeniem zapalenia wyrostka robaczkowego, w końcu w Poznaniu na stole operacyjnym okazało się, że to nie wyrostek, a zapalenie otrzewnej.

Reklama

Córcia ma wyprowadzony dren z główki do otrzewnej. Odprowadza on nadmiar płynu mózgowo – rdzeniowego

– N. Wrischke tłumaczy po co jest ta sławna zastawka. W szpitalu została ona usunięta i zanim wszczepiono nową, dziecko podłączone było do maszyny, która kontrolowała poziom płynu w czaszce.

Musiała ona być na wysokości ucha, nie można było Amelki nawet wziąć na ręce. Pięć tygodni tak przeleżała w łóżku

– opowiada pan Jerzy. Po tym pobycie w szpitalu mama dziewczynki zrozumiała z jak poważnymi chorobami zmaga się jej pociecha. Jakby konieczność jej cewnikowania i opróżniania pęcherza moczowego co kilka godzin nie była tego wystarczającym dowodem.

Reklama

Potrzeba nam mnóstwa sił. I zdrowia

– zaznacza. Przy okazji dziękuje wszystkim, którzy wspierają jej rodzinę. Ciepło wypowiada się zwłaszcza o przedszkolu w Lipce. Amelka uczęszcza do niego od września ubiegłego roku.

To tam dzieci witały ją tak gorąco po powrocie ze szpitala.

Przedszkole jest super. Najbardziej lubię się tam bawić. Dzieci są fajne

– ocenia Amelia.

A pani  Hania jest świetna

– dodaje mama dziewczynki.

Jeśli chodzi o nasze przedszkole, to chyba lepiej nie mogliśmy trafić. Że płakać się chce

Reklama

– rodzice nie żałują, że nie zapisali córki co przedszkola specjalnego w Złotowie. Chcieli, by uczyła się ona ze zdrowymi dziećmi.

Dla mnie Amelka rozwija się normalnie

– twierdzi mama patrząc jak sześciolatka bawi się figurką wyciągniętą z niespodzianki.

Będziesz to jeść?

– pokazuje na czekoladę. Amelka przytakuje. Po ostatnim pobycie w szpitalu coś jej się odmieniło, czekolada już jej smakuje.

Pomożecie?

Antywywrot, składana rama, duże koła, regulowane rączki i oddychające oparcia. Tak wyposażony ma być wózek dla Amelki. Nie elektryczny, ale napędzany siłą rąk.

Reklama

Im będzie sprawniejsza, silniejsza, tym lepiej

– o córce mówi J. Wrischke. Wózek kosztować będzie 8 tys. złotych, z czego część wyłożyć ma NFZ, a część Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Złotowie.

Około 2 tys. zł zapłacić musimy my

– podkreśla pani Natalia. Do tego dochodzą wizyty u ortopedów, neurochirurgów i urologów. Każdy wyjazd do Poznania to kilkaset złotych w portfelu mniej. Na fundusz zdrowia trudno dostać się do specjalisty, poza tym lepiej jest się traktowanym gdy operuje się gotówką.

Byliśmy państwowo, 12 minut, dziękuję, następny. Taśmowo. Lekarz ma górę kartotek i to musi przerobić

Reklama

– twierdzi Jerzy Wrischke szykując się do wyjścia z domu. Na odchodne zdąży jeszcze opowiedzieć o rehabilitacji Amelii. Klientką „Zabajki” jest ona od kilku lat. Jedenastodniowy turnus wykańcza dziecko, ale widać efekty.

Ludzie nam zazdroszczą, że mamy ten ośrodek tak blisko

– mówi pani Natalia.

Ale i jej to uczucie jest znane. W ośrodku poznała mamę innej Amelki, rok młodszej, z podobnymi schorzeniami. Tamta zaczyna raczkować, chodzić o balkoniku.

Jakbym miała walizkę pieniędzy, to mogłabym pomyśleć o postawieniu mojej Amelki na nogi. Tamta Amelka miała dwie serie komórek macierzystych, przytyła, rusza paluszkami i ma odczucia pęcherza

– w głosie kobiety słychać smutek. Nutkę żalu, że choroba tak samo traktuje biednych i bogatych, ale leczenie woli tych drugich.

Nadzieję w serce matki wlewają jej sąsiedzi, znajomi i zupełnie obcy ludzie. Biblioteka w Lipce zbiera dla Amelki nakrętki, teatr „A dlaczego nie” wystawił sztukę, podczas której można było wrzucić do puszki datki na leczenie dziewczynki, a w kwietniu na boisku w Lipce odbyć ma się pomocowy festyn.

To dla nas bardzo duża pomoc! Amelka w sierpniu będzie mieć 7 lat i pierwszy raz jej choroba wyszła poza naszą rodzinę. Dziękujemy

– na rzęsie kobiety srebrzy się łza.

* Wiesław Myśliwski „Traktat o łuskaniu fasoli”
** Jerzy Szperkowicz „Kurier z Poczdamu”

Darowizny na rzecz Amelii przekazywać można na konto:
89 8944 0003 0000 2088 2000 0010 pod numerem subkonta 380/W Amelia Wcisło – Psiur  – Fundacja Słoneczko

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Marcin - niezalogowany 2018-03-31 17:37:01

    cieszę się bardzo Amelko ,że masz tyle pomocy ,na pewno uda Ci się osiągnąć wszystko,bo ja nie miałem tyle szczęścia a nawet pomocy finansowej czy rehabilitacji i jestem taki jaki jestem ,dlatego życzę ci aby wszystko ci się udało !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Aga - niezalogowany 2018-03-31 11:26:47

    Amelko życzę Ci ,by spełniły się Twoje marzenia .Wszystkie ciocie terapeutki z Zabajki trzymają kciuki.Całej rodzinie życzę zdrowych pogodnych świąt.Pragnę podkreślić że jesteście cudownymi dobrymi ludźmi.Dobro zawsze powraca!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości