Nauczeni przykładem tegorocznej zimy, w przyszłym roku samorządowcy powinni dokładniej sprawdzać, co trafia do gminnych pieców. Żeby nie okazało się, że zbyt wiele pieniędzy podatników idzie z dymem
Ta zima dała się we znaki samorządowcom nie tylko dlatego, że długo trwała, ale też z powodu trefnego opału. Niedawno pisaliśmy o tym, jak to zdarzało się, iż w ostatnich miesiącach marzli pacjenci ośrodka zdrowia w Zakrzewie (wójt wyjaśniał, że problemem było testowanie materiału grzewczego), a teraz okazało się, że podobny problem miał miejsce w Lipce, a także ponownie w Zakrzewie, tyle że z peletem.
Dwa badania, dwa wyniki W Lipce wójt otrzymał informacje o problemach z węglem właściwie od wszystkich palaczy obsługujących gminne kotłownie (szkoła w Łąkiem, ośrodek zdrowia, urząd, GOK). Sygnały zaczęły się pojawiać już w nowym roku, a ponieważ powtarzały się, gmina wykonała badanie węgla, mające wykazać, czy jego kaloryczność jest zgodna ze specyfikacją przetargową. – Okazało się, że węgiel nie spełniał wymogów, jakie zostały określone w przetargu – przyznaje Przemysław Kurdzieko. Jak przekonuje wójt, aby móc reklamować towar podobne wyniki pomiaru materiału grzewczego muszą wyjść w obecności dostawcy. Powtórne badanie nie wykazało jednak, ażeby węgiel odbiegał od normy. – Gdyby tak się stało, moglibyśmy składać reklamację. W tej sytuacji nie było takiej możliwości. Prawdopodobnie była jakaś gorsza partia opału – mówi wójt. Dodaje jednak, że nauczeni tegorocznym przykładem w gminie przy każdorazowej dostawie materiału grzewczego będą teraz robić próbne badania. Przemysław Kurdzieko zapewnia, że umowa z dostawcą tak jest skonstruowana, że jeśli węgiel nie spełnia parametrów, gmina może od takiej umowy odstąpić.
Uszkodzone palniki W Zakrzewie do takiej reklamacji doszło. Okazało się, że wymogów nie spełniał pelet, jakim ogrzewane są w tym sezonie gminne obiekty użyteczności publicznej. W tym przypadku było o tyle gorzej, że materiał był tak kiepski, iż uszkodzone zostały palniki w zakrzewskim przedszkolu i domu seniora. Wójt Henryk Dobrosielski zapewnia, że pelet natychmiast został zabrany. – Firma zaproponowała wymianę. Nie zgodziliśmy się, bo jeśli ktoś mówi mi o wymianie, dla mnie znaczy to, że ktoś postępuje nieuczciwe, bo można było od razu dać dobry materiał – argumentuje.
[[reklama]]
Wójt przyznaje, że wyłoniona została oferta innej firmy niż ta, która wcześniej dostarczała pelet. – Parametry były zachowane. Dopiero przy paleniu okazało się, że z peletem jest problem. Faktura nie była jeszcze zapłacona, więc nie było problemów z pieniędzmi. Cała partia została zabrana – tłumaczy wójt, dodając, że nie pierwszy raz okazało się, iż wyłanianie dostawców na zasadzie najtańszej oferty nie jest dobre. Po otrzymaniu trefnego materiału samorząd szybko powrócił jednak do pierwotnego dostawcy, choć i tak trzeba było ponieść koszty serwisu urządzeń uszkodzonych niewłaściwym peletem. – Na szczęście materiał paliliśmy tylko kilka dni – mówi H. Dobrosielski.
Mądry Polak po szkodzie Wójt zapewnia, że obecnie używany pelet jest właściwy, choć jego zdania do końca nie podziela Ryszard Jasiak, który obsługuje kotłownię. – Ten materiał rzeczywiście jest lepszy, ale nie tak dobry jak wcześniejsze – mówi. Przyznaje, że kiedy przy jednym transporcie trafia do niego od razu 20 ton materiału, przy takiej ilości nie sposób ocenić wartość całego przywiezionego paletu. Takich dostaw jest kilka w ciągu sezonu grzewczego, co pokazuje, jak trudno oszacować jego faktyczną kaloryczność. Ryszard Jasiak przyznaje też, że nie do końca sprawdziły się zapowiedzi o tym, że piec na pelet będzie urządzeniem samoobsługowym. – W gruncie rzeczy jest przy nim sporo pracy, kto przy tym nie jest nie wie, jak dużo – przekonuje.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze