W najbliższych latach w gminie powstać ma co najmniej 28 elektrowni wiatrowych. Budowa pierwszych wiatraków wzdłuż drogi z Klukowa do Pieczynka rozpocząć ma się wiosną tego roku. Skorzystać z tego mają zarówno rolnicy, jak i gminny samorząd
Wiatr z Unii
Zgodnie z dyrektywami UE, do 20% energii produkowanej w Polsce pochodzić ma ze źródeł odnawialnych. W krajach wysokorozwiniętych jest to obecnie około 13%. Nic więc dziwnego, że od kilku lat firmy z Zachodu bądź te z kapitałem zagranicznym szukają w naszym kraju terenów pod budowę elektrowni wiatrowych. – Pierwsze zapytania o lokalizacje dla takich inwestycji mieliśmy 5 lat temu – zastępca wójta gminy Złotów potwierdza, że co roku do urzędu zgłasza się kilka firm zainteresowanych tego typu instalacjami. Gmina zobowiązana jest do wyznaczenia miejsc lokalizacji siłowni wiatrowych w studium uwarunkowania przestrzennego. - Studium określa główne kierunki rozwoju gminy. Z planistami wykreśliliśmy obszary, gdzie potencjalnie można by takie wiatraki lokalizować – Marcin Ziółkowski z UG Złotów wskazuje takie miejsca w dokumentacji projektowej. - Jeśli mamy studium, to pojawiają się u nas inwestorzy. Zainteresowanie jest spore, co chwilę jest ktoś inny – dodaje urzędnik.
Bez południa
Obecnie gmina ma opracowane trzy plany miejscowego zagospodarowania przestrzennego. Dokument z 2008 roku zezwala firmie Alfa na postawienie trzech wiatraków na zachód od Pieczynka i 11 w okolicach Klukowa. - Wzdłuż nasypu kolejowego i drogi wojewódzkiej nr 188 – uściśla M. Ziółkowski. Z kolei firma EuroWind zamierza zbudować 6 siłowni wzdłuż drogi gruntowej od Klukowa do Pieczynka. – Najnowszy plan z 2011 roku zakłada budowę 8 siłowni w okolicach Górznej, Kamienia i Radawnicy – podaje Marcin Ziółkowski. Możliwości ustawienia wiatraków nie ma natomiast w okolicy Sławianowa, gdzie znajdują się miejsca lęgowe ptaków. - Na południu gminy w ogóle nie można budować elektrowni wiatrowych – twierdzi Ryszard Wiński.
Walka z wiatrakami
Wszystkie trzy firmy zainteresowane budową wiatraków we wspomnianych lokalizacjach mają już decyzje środowiskowe i częściowe pozwolenia na budowę. Gminni urzędnicy zapewniają, że siłownie wiatrowe nie uprzykrzą życia mieszkańcom. – Ludzie troszkę się boją – przyznaje M. Ziółkowski. - Ja to rozumiem, ale technologia poszła tak do przodu, że te wiatraki mają coraz większą moc, a coraz mniej oddziałują na środowisko – dodaje urzędnik. - Każdy kto chciał mógł mieć dostęp do tych informacji. Była dyskusja publiczna, ale dużego zainteresowania nie było – zastępca wójta przekonuje, że urząd przeprowadził wymaganą prawem procedurę informacyjną dotyczącą tych inwestycji. Polskie prawo zakłada, że instalacja taka nie może emitować hałasu większego niż 40 dB. W praktyce oznacza to, że wiatrak powinien stać w odległości 500 m od siedzib ludzkich.
Ruszą z wiosennym wiatrem
Pierwsze prace związane z budową siłowni wiatrowych ruszą prawdopodobnie wiosną tego roku. - Euro–Wind miał wejść na teren gminy jesienią 2011 roku, ale termin przesunął. Jest już jednak kierownik budowy, który był w gminie, przedstawił się i opowiedział o zamiarach firmy – przebieg zdarzeń relacjonuje zastępca wójta. - Mają zacząć prace wiosną tego roku. W pierwszej kolejności będzie realizowany Pieczynek i Klukowo.
Na przeciąganie inwestycji w czasie wpływ mają procedury, przez które muszą przebrnąć inwestorzy. - Aby firma mogła myśleć o inwestycji musi dostać warunki przyłączeniowe od energetyki – mówi Marcin Ziółkowski. – A żeby je dostać musi u nas przejść całą procedurę planistyczną, która trwa rok, a jak są problemy, to i dwa lata. Dopiero z miejscowym planem zagospodarowania firma udaje się do energetyki i łaskawie prosi, czy może się podłączyć – kontynuuje inspektor w UG Złotów. - Dlatego staramy się rozmawiać z konkretnymi firmami, bo szkoda robić plan na 30 lat i potem nic z tego nie mieć.
Sposób myślenia podwładnego podziela zastępca wójta. – Bo są podmioty, które wcale wiatraków nie chcą budować, tylko rezerwują tereny dla innych firm.
Zysk dla wszystkich
Na budowie wiatraków skorzystać mają przede wszystkim rolnicy. To oni zawierają z inwestorami umowy cywilno–prawne, na mocy których użyczają swój grunt pod budowę siłowni. Umowy te zawierane są zwykle na 30 lat. - W Klukowie, Kamieniu i Górznej umowy są już pozawierane – twierdzi M. Ziółkowski. Aby ustawić turbinę wiatrową trzeba mieć do dyspozycji 4 ha gruntu. Wiatrak powinien też być odsłonięty dla dominującego wiatru na przestrzeni minimum 3 kilometrów.
Dla gminy zyskiem z powstania elektrowni będą wpływy z podatków, ale nie tylko. - Przy okazji chcemy załatwić pewne sprawy infrastrukturalne w zakresie dróg. Póki co trwają na ten temat dyskusje – zastępca wójta nie chce zdradzać szczegółów rozmów prowadzonych z inwestorami.
Na dzisiaj plany zagospodarowania gminy Złotów zakładają ustawienie na jej terenie 28 wiatraków. Na tym jednak może się nie skończyć. - Dałoby się poszerzyć ten trzeci plan i zrobić tam jeszcze może kilkanaście siłowni, ale najpierw chcemy zobaczyć, jak to wygląda – M. Ziółkowski studzi zapędy tak rolników, jak i inwestorów. – W ciągu dwóch lat powinny powstać pierwsze wiatraki, wtedy zobaczymy – dodaje.
Budowa wiatraków może być także szansą dla lokalnych firm, które mogą rozszerzyć profil swojej działalności i wziąć udział w montażu siłowni wiatrowych.
Rolniczy strach
Umowy, które już zostały zawarte sformułowane są w bardzo różny sposób. Abstrahując od kwot za dzierżawę gruntu, wahających się od 18 tys. zł do 30 tys. zł rocznie, wiele zapisów budzi niepokój rolników. - Jedne uwzględniają zmiany stawek podatków lokalnych, które miałby pokrywać właściciel wiatraka, inne nie. W niektórych umowach opłata za dzierżawę uzależniona jest od mocy, jaką będzie miała ta siłowania, w innych jest stała – szczegóły umów zdradza prezes Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej „Odnowa” w Kamieniu Leszek Kępiński. Przedsiębiorca wskazuje także, że bywa, iż zawierane umowy nie uwzględniają zmian poziomu inflacji. – Słabym punktem tych inwestycji jest to, że opieka prawna ze trony samorządu nad rolnikami jest zbyt mała – mówi wprost L. Kępiński. Zgodnie z prawem jednak w treści tych umów gmina ingerować nie może. - Rolnicy pytają mnie, czy zawrzeć umowę – zdradza R. Wiński. - Nie mogłem im podpowiedzieć, bo my nie możemy niczego sugerować. Nie znamy przecież szczegółów tych umów – dodaje.
Sprzedać wiatr
Przepisy prawa regulujące obrót energią elektryczną zobowiązują zakłady energetyczne do zakupu określonej ilości energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych. Zawarcie umowy przyłączeniowej do istniejącej sieci nie jest jednak równoznaczne z zakupem wytworzonej przez wiatrak energii. Na sprzedaż należy zawrzeć oddzielną umowę. Natomiast w przypadku inwestycji o wyższej mocy niż 4MW konieczne jest wybudowanie oddzielnej linii energetycznej oraz stacji przekaźnikowej 15kV/110kV. Główny punkt zasilania powstać ma w Klukowie.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze