Trzeba pamiętać, że zaległości, o których obecnie mówimy, to nie są kwoty, które powstały w krótkim okresie. One narastają od 1991 roku, czyli od chwili powstania zakładu
– podkreśla jego kierownik Jarosław Bobek. Na koniec 2015 roku należności lokatorów względem MZGL za czynsz i media wynosiły około 1,595 mln zł. Rok później było to około 1,567 mln zł, a na koniec lipca 2017 roku 1,566 mln zł.
Największe zadłużenie wynosiło swego czasu ponad 1,8 mln zł
– Jarosław Bobek wspomina sytuację sprzed kilku lat. Przez ponad 25 lat nie było momentu, żeby zadłużenie lawinowo urosło. Te zaległości lokatorów powstawały przy regularnym przyroście – z ostatnich lat kierownik pamięta jeden rok, kiedy pula urosła o około sto tysięcy złotych.
Te pieniądze nigdy nie zostały umorzone. Systematycznie się o nie upominamy. Również w przypadku tych, względem których mieliśmy informacje od komornika o nieściągalności. Po kilku latach ponownie oddajemy sprawę do komornika, zakładając, że sytuacja dłużnika mogła się zmienić. Czasami udaje nam się je odzyskać
– wyjaśnia Jarosław Bobek. Zastrzega, że MZGL jest otwarty na porozumienia w sprawie spłacania.
Choć prawda jest taka, że część mieszkańców to osoby, z którymi notorycznie trafiamy do sądu.
Reklama
Na zaległości składają się przede wszystkim mniejsi dłużnicy. Ich należności to maksymalnie kilka tysięcy złotych.
Rekordzistów, a przynajmniej takich jak kiedyś raczej nie mamy
– Jarosław Bobek wspomina osobę, która zalegała blisko 40 tys. zł. Mężczyzna nie żyje, części kwoty nie udało się odzyskać.
Trzeba powiedzieć sobie wprost, że część pieniędzy pewnie nigdy nie będzie do odzyskania
– ocenia realnie szef zakładu.
Choć robimy oczywiście wszystko, żeby odzyskać jak najwięcej. Nie mamy takich zaległości, które by się przedawniły
Reklama
– zapewnia.
MZGL wraca do starych spraw również dzięki informacjom od innych mieszkańców, którzy dają znać, że prawdopodobnie komuś lepiej się dzieje i jest z czego ściągać zadłużenie.
Złotów to nie Warszawa
– kierownik przyznaje, że w małym mieście mieszkańcy sporo o sobie wiedzą i niekiedy dzielą się takimi informacjami.
Czasami one do nas dochodzą i oddajemy sprawy ponownie do komornika. To skutkuje
– przyznaje Jarosław Bobek.
Niespodziewanie duże zwroty też się sporadycznie zdarzają. Kierownik MZGL do teraz ma w pamięci sytuację, gdy pracująca za granicą siostra jednego z dłużników wpłaciła za niego kilka tysięcy złotych.
Zaległości ma kilkanaście procent naszych lokatorów. Jeden na kilku spośród nowych od początku ma kłopoty z płatnościami
– mówi kierownik. W skrajnych sytuacjach zakład eksmituje dłużników, w tym roku czekają na wykonanie dwa takie wyroki. Nie na wszystkich to działa.
Mamy osobę, którą trzy razy eksmitowaliśmy z lokalu do lokalu, na coraz gorsze warunki, i dalej nie płaciła. Złożyliśmy w końcu wniosek o kolejną eksmisję, tym razem donikąd
– wspomina Jarosław Bobek.
Obecne blisko 1,6 mln zł to około jedna trzecia rocznego budżetu zakładu.
Ponad 4 mln zł to nasze roczne przychody. Około milion złotych wydajemy co roku na remonty naszych zasobów
– porównuje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jako członek wspólnoty która wyzwoliła się spod opieki MZGL i p.Bobka zachęcam wszystkich do podjęcia samodzielnej walki o estetykę miasta! MZGL to zło konieczne z którym walczmy samodzielnym działaniem i zarządzaniem!
Jeszcze się taki nie urodził "żeby każdemu dogodził!!!!
To jest pana wina Panie Bobek.powinien pan już za ten stan rzeczy siedzieć, w więzieniu.Zwolnili pana i znów przyjęli to także wina Urzędu Miejskiego. Co to znaczy,że z niektórymi lokatorami jesteście co chwila w Sądzie? Jak zle napisane UMOWY O NAJEM MIESZKANIA KOMUNALNEGO to i Sąd nic nie pomoże. Od 1991r. siedzi Pan i patrzy jak dług rośnie !!!! to WSTYD i HAŃBA. Pan powinien ze swoich pieniędzy kupić PAKAMERY z LAMINATU i postawic obok ul. Kujańskiej i zacząc od najbardziej zadłużonego-eksmisję natychmiastową i w asyście policji z mieszkania przeprowadzac do Domków z laminatu , bez ogrzewania."musi pan przechytrzyć lisa".a dług po nim musi pan osobiście spłacac,niestety,za nieudolne rządzenie.Po trzech miesiacach niepłacenia eksmisje na bruk-tak jest w całej Polsce i te przepisy prawne obowiązują również w Złotowie.
Najlepiej jak synowa i syn pracują w MZGl"u to można duuuuuuuuużo pomóc. Wystarczy jeszcze mieszkać w zasobach tej jednostki UM.
haha
Jako członek wspólnoty która wyzwoliła się spod opieki MZGL i p.Bobka zachęcam wszystkich do podjęcia samodzielnej walki o estetykę miasta! MZGL to zło konieczne z którym walczmy samodzielnym działaniem i zarządzaniem!
Jeszcze się taki nie urodził "żeby każdemu dogodził!!!!
To jest pana wina Panie Bobek.powinien pan już za ten stan rzeczy siedzieć, w więzieniu.Zwolnili pana i znów przyjęli to także wina Urzędu Miejskiego. Co to znaczy,że z niektórymi lokatorami jesteście co chwila w Sądzie? Jak zle napisane UMOWY O NAJEM MIESZKANIA KOMUNALNEGO to i Sąd nic nie pomoże. Od 1991r. siedzi Pan i patrzy jak dług rośnie !!!! to WSTYD i HAŃBA. Pan powinien ze swoich pieniędzy kupić PAKAMERY z LAMINATU i postawic obok ul. Kujańskiej i zacząc od najbardziej zadłużonego-eksmisję natychmiastową i w asyście policji z mieszkania przeprowadzac do Domków z laminatu , bez ogrzewania."musi pan przechytrzyć lisa".a dług po nim musi pan osobiście spłacac,niestety,za nieudolne rządzenie.Po trzech miesiacach niepłacenia eksmisje na bruk-tak jest w całej Polsce i te przepisy prawne obowiązują również w Złotowie.