Reklama

Pieskie życie w pensjonacie dla psów Państwa Bronk

13/12/2016 18:55
– Jedni działają w kole gospodyń wiejskich, inni malują, a ja mam psy – mówi Anna Bronk z Augustowa, która zdradza swój przepis na życie

Wychodzę z samochodu. Przez ramię przekładam torebkę z widocznym wizerunkiem kota. Psy już wiedzą, że tu jestem. Pięć pysków oznajmia gospodyni, że ktoś jest na dworze. Ściągnąć tę torebkę, czy nie? W końcu to jawna demonstracja kociej sympatii – zastanawiam się, ale ryzykuję. Na bramie ostrzeżenie „Uwaga, zły pies”. Idę jednak dalej, w końcu w rankingu moich ulubionych zwierzaków psy są zaraz na drugim miejscu. Niepewność jednak jest. W końcu to nie mój teren, tylko trzech owczarków katalońskich, jednego flat coated retrievera i jamnika – ten ostatni przeraża mnie najbardziej. Pukam do drzwi. Zza ujadania czworonogów słychać krzyk:

Proszę, niech pani wejdzie!

Reklama

Chwytam za klamkę. Wchodzę. O Matko! Biegną na mnie! Flatka chwyta mają dłoń. Zaraz mnie pożre! Kolejny skacze na mnie. Żeby było mało, podbiega jeszcze Sonia, nadal głośno ujadając. Wszystko dzieje się tak szybko. Wśród włochatych postaci nagle przed moimi oczami pojawia się dłoń:

Dzień dobry. Anna Bronk, miło mi poznać

– mówi. Witam się z właścicielką wesołej, a nie zabójczej, jak mogło się wydawać, gromadki. Mieszkańcy nie odstępują mnie na krok. Konti (flatka) delikatnie próbuje utrzymać w pysku moją rękę. Po czułym i dość emocjonującym powitaniu gospodyni sprawnie i stanowczo uspokaja towarzystwo.

Reklama

Widzi pani, takie to jest to moje pieskie życie

– mówi z uśmiechem pani Anna.

Mąż się śmieje, że zeszłam na psy. On natomiast na konie – dodaje. Jak się bowiem okazuje, to nie wszyscy członkowie rodziny

– w sąsiednim budynku znajdują się pozostali, w tym kopytni ulubieńcy pana Sylwiusza.

Psy na medal

Gospodyni krząta się w kuchni, przygotowuje kawę. W tym czasie na spokojnie mamy okazję poznać cały komitet powitalny. 11–letnią Konti (flat coated retriever), która, jeśli tylko się jej uda, nadal trzyma moją dłoń. 8–letnią Inkę, najstarszą z katalonów (mamę Roszpunki i Balina), 4–letnią Roszpunkę, dumę państwa Bronk. Suczka w 2014 roku zdobyła tytuł Zwycięzcy Europy. Jest jeszcze Siwucha – 15–letnia jamniczka szorstkowłosa, która broni swojego legowiska przed pozostałymi domownikami. W pokoju obok znajduje się natomiast 18–miesięczny samiec – Balin. Na tym nie koniec. Ku mojemu zdziwieniu, ale przede wszystkim zadowoleniu okazuje się, że jest ktoś jeszcze. To Didi, kotka rasy Maine Coon. Co ona robi w tym psim towarzystwie?

Reklama

Spełnia moje marzenia

– mówi nasza rozmówczyni, która gdzieś tam, w jakimś bardzo niewielkim stopniu, czuje się również tzw. kociarą. Kawa na stole. Siadamy. Opowieść o Bronkolandii rozpoczyna się.


W dalszej części artkułu przeczytasz:

Przecież to wieś?! – Bronkolandia, czyli pensjonat dla psów. Brzmi interesująco, a zarazem awangardowo jak na wiejskie realia. Po co bowiem takie miejsce na wsi, gdzie każdy zwierzak ma niemal tyle przestrzeni ile zapragnie?...

Trzeba to wykorzystać – Pomysł pensjonatu nad kanałem augustowskim, jak śmiejmy się z właścicielką (zdarzają się bowiem klienci, którzy mylą krajeńską wieś z mazurską miejscowością Augustów), pojawił się w momencie, gdy rodzina Bronk miała problem...

Reklama

Pies dobry na wszystko – One nie oceniają. One po prostu są. Gdy mam zły nastrój, wyczuwają to. Podchodzą, kładą te swoje pyski na kolanach i pokazują, że można na nie liczyć – zapewnia pani Anna...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Przecież to wieś?!

Bronkolandia, czyli pensjonat dla psów. Brzmi interesująco, a zarazem awangardowo jak na wiejskie realia. Po co bowiem takie miejsce na wsi, gdzie każdy zwierzak ma niemal tyle przestrzeni ile zapragnie?

Rzeczywiście było lekkie zdziwienie

– mówi pani Anna Bronk.

Muszę przyznać, że na początku nie cieszyło się to dużym zainteresowaniem. Trzeba było dużo reklamy, aby wszyscy dowiedzieli się o nim. Dopiero w minione wakacje, po 5 latach od jego uruchomienia, można powiedzieć, że przeżyliśmy istny boom. Musiałam aż odmawiać, bo nie było miejsc

Reklama

– wspomina właścicielka pensjonatu. Klienci państwa Bronk przyjeżdżają z okolic, ale i całego kraju. Są również goście z Europy. Tegoroczny sukces to opinie byłych klientów. Poczta pantoflowa zrobiła swoje. Wieść o „dobrej ręce do psów” pani Anny rozeszła się. Ludzie dla swoich pupili, podobnie jak dla siebie i bliskich, chcą pewnego i bezpiecznego miejsca opieki. Na takie postrzeganie państwo Bronk musieli zapracować.

Ja to uwielbiam. Zwierzęta, a w szczególności psy, to moja pasja. Jedni udzielają się w kole gospodyń wiejskich, inni malują, a ja mam psy. Zamiłowanie do tego sprawia, że nabiera to zupełnie innej jakości

Reklama

– wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Dużych pieniędzy na tym nie zarabiam, podobnie jak na hodowli. Zresztą znajomi się śmieją: co to za hodowla, kiedy u mnie szczeniaki są co 2–3 lata. Po prostu na pierwszym miejscu stawiam dobro moich czworonogów, to przecież członkowie rodziny. Suka musi odpocząć po porodzie. Prawdę mówiąc jestem szczęśliwa jak wyjdziemy na zero

– mówi pani Bronk.

Trzeba to wykorzystać

Pomysł pensjonatu nad kanałem augustowskim, jak śmiejmy się z właścicielką (zdarzają się bowiem klienci, którzy mylą krajeńską wieś z mazurską miejscowością Augustów), pojawił się w momencie, gdy rodzina Bronk miała problem z wyjazdem na urlop. Nie było komu zaopiekować się ich trzódką. Co więcej, w okolicy brakowało takiego miejsca. Jednocześnie natomiast coraz bardziej można było zauważyć, że ludzie chcą czegoś lepszego dla swoich czworonogów. Pies w tych czasach to już nie tylko przyjaciel, ale pełnoprawny członek rodziny. Warto zatem wykorzystać te sprzyjające warunki.

Reklama

Właściciele szukają dobrych miejsc, w których pupil będzie miał wszystko

– mówi właścicielka pensjonatu.

Być może kiedyś dzięki takim miejscom nastąpi moment, że przywiązywanie pasiaków do drzew i wyrzucanie ich w lasach skończy się

– zastanawiamy się przez chwilę z panią Bronk. W Bronkolandii pensjonariusze są odizolowani od domowników. Wszystko po to, aby nie dochodziło pomiędzy nimi do konfliktów. Psy to zwierzęta terytorialne i będą bronić swojego obejścia, dlatego też goście mają swoje pomieszczenie.

Reklama

Tam jest nawet klimatyzacja, czego ja nie mam w domu

– śmieje się pani Anna.

Mąż stwierdził, że jak już coś robić to naprawdę porządnie

– dodaje. Zanim „gość” trafi do „swojego pokoju” opiekunka radzi, aby klient przyjechał z nim na chwilę zapoznania się.

Proszę sobie wyobrazić, że w jednej chwili przyjeżdża pani z dzieckiem do obcego miejsca i je zostawia. To jest szok, tak się nie robi. Ze zwierzętami jest podobnie, potrzebują czasu na zdobycie zaufania

– wyjaśnia pani Anna. Jak się okazuje, od pięciu lat z jego zdobyciem nasza rozmówczyni nie ma większych problemów. Co więcej, niektórzy „goście” czasami nie chcą stąd wracać do domu. To z pewnością powód do dumy. Co jednak z urlopem państwa Bronk?

Reklama

Nie jest łatwo

– śmieje się pani Anna.

W wakacje niemal każdego dnia o 6 rano zaczyna się wyprowadzanie i karmienie pasiaków, trwa to do późnych godzin wieczornych. Cały dzień na nogach

– mówi nasza rozmówczyni. Jest pracowicie, w oczach pani Bronk widać jednak radość. Taki jest urok psów. Potrafią przegnać nawet najczarniejsze chmury.

Pies dobry na wszystko

One nie oceniają. One po prostu są. Gdy mam zły nastrój, wyczuwają to. Podchodzą, kładą te swoje pyski na kolanach i pokazują, że można na nie liczyć

– zapewnia pani Anna. Nasza rozmówczyni wie, co mówi, bo o cudownej mocy czworonogów zgłębia wiedzę także profesjonalnie. Od kilku lata jest kynoterapeutą (nazwa kolokwialna – dogoterapeuta). Razem z Inką odwiedzają niepełnosprawne dzieci w regionie. Od września działają w augustowskiej filii Fundacji Drużyna Mieszka, która zajmuje się między innymi organizowaniem spotkań terapeutycznych, warsztatów i szkoleń związanych z psami i nie tylko. Dużym plusem w tej pracy jest doświadczenie pani Anny ze szkoły. W Mościskach (gmina Wysoka) pracuje jako nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej.

Reklama

Dla mnie możliwość połączenia tych dwóch zawodów to coś wspaniałego. Edukacja nadal mnie kręci. To jest to, co naprawdę sprawia mi ogromną satysfakcję i przyjemność

– mówi. Spokojną rozmowę burzy nagle przeraźliwe szczekanie. Ktoś podjechał pod bramę.

To musi być uciążliwe, szczególnie w nocy, jak tak wszystkie zaczynają ujadać...

– stwierdzam.

Wie pani co, ja już na to nie zwracam uwagi. Poza tym, gdyby ich nie było, to brakowało by mi tego hałasu, a w nocy na szczęście śpią

– mówi, śmiejąc się pani Anna. Nasza rozmowa dobiega końca. Wstajemy od stołu. Kotka Didi wykorzystuje okazję i wskazuje na zajęte do tej pory miejsce. Teraz to ona jest tu „panią”. Pozostali natomiast odprowadzają mnie do drzwi. Konti oczywiście cały czas smakuje moją dłoń. Mimo listopadowej pogody, nastrój mam dobry. Być może to zasługa tych terapeutycznych właściwości czworonogów? Chyba zaczynam się przekonywać, że może nie tylko życie bez kota to głupota, ale i bez psa również...[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szymon - niezalogowany 2016-12-14 18:51:25

    A jeszcze większe alergie od idiotów :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    fikimiki - niezalogowany 2016-12-14 12:00:43

    Wracaj już do tego swojego czyściutkiego i pachnacego domu. Dulskich nie brakuje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szlag - niezalogowany 2016-12-14 09:06:45

    V.V. tez dała dużo swojego miejsca psom i kotom .Jak przyszła choroba nie miała czystego kąta ani pokoju dla siebie.Wszędzie smród,brud i bałagan.Lubię bardzo zwierzęta ale popieram Ludzi,którzy w Ogrodach swoich buduja kojce z ciepłymi kocami,dobrym jedzenie i sierć niech sobie tam fruwa. Co Boskie to Bogu a co Cesarskie>Cesarzowi,mówi stare przysłowie. W domu musi być czyściutko,pachnaco i w czystej pościeli miejsce do spania. Alergie to właśnie od sierści psów i kotów i smrodu zapachów obszymurków.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości