Reklama

Piłsudski by się przydał

21/08/2012 00:00
Od sześćdziesięciu lat, czyli od momentu, kiedy tu przyjechał, jest strażakiem. Trzydzieści lat był prezesem OSP. Dzisiaj karmi kurki i odpoczywa na ławce w ogrodzie

Władysław Michoń z Augustowa pierwszy raz tereny te odwiedził w 1947 roku, tu bowiem osiedlili się jego starsi bracia z Podkarpacia. Na stałe zamieszkał tu w 1952 roku. Jak to najczęściej bywało, poznał pannę, zakochał się i został.

Dlaczego porzucili Podkarpacie i ruszyli w nieznane? – Po wojnie tysiące ludzi tu przyjechało na Ziemie Odzyskane. Bracia przejęli poniemieckie gospodarstwo, jeden z nich jednak po kilku latach wrócił w rodzinne strony. Drugi najpierw był członkiem spółdzielni rolniczej, potem gospodarował sam. Jechało się w poszukiwaniu ziemi – tłumaczy pan Władysław
Skończył szkołę budowlaną i przez kilka lat, aż do osiedlenia się w Augustowie, pracował w rzeszowskiej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego (WSK). To tam produkowano słynne motocykle WSK, obiekt westchnień młodych chłopców w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.

Żona, z domu Spychała, od trzech lat nie żyje. Młodzi przejęli gospodarstwo po jej rodzicach w 1952 roku, bowiem schorowany ojciec nie mógł udźwignąć ciężaru jego prowadzenia. Choroba to pozostałość po kilku latach spędzonych w obozach koncentracyjnych, sowieckich łagrach. – Z tego co opowiadał, to pracował również pod ziemią przy budowie bunkrów na pilskim lotnisku – wspomina teścia pan Władysław.
[[reklama]]
Z żoną dochowali się trzech synów i dwóch córek. W Augustowie mieszka jedna córka i syn, reszta wyjechała. To właśnie u syna Macieja. Maciej, oprócz tego, że jest strażakiem w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie, prowadzi również z żoną gospodarstwo rolne – bukaciarnię.

Strażakiem jest również jego ojciec. W grudniu minie sześćdziesiąt lat odkąd pan Władysław wstąpił do Ochotniczej Straży Pożarnej w Augustowie, czyli jest w niej niemal od początku sprowadzenia się na te tereny. Od kilku lat jest członkiem honorowym. Prezesem OSP w Augustowie był trzydzieści lat. – Ta remiza została wybudowana za mojego prezesowania. Pilotowałem wszystkie prace, starałem się o pieniądze. Dużo materiałów zdobywaliśmy sami z rozbiórek starych domów. Zaangażowani byli nie tylko strażacy, ale cała wieś, bo w remizie toczyło się całe życie kulturalne na wsi – tłumaczy. Dzisiaj remiza została rozbudowana, są nawet pokoje noclegowe.
[[nowa_strona]]
Pan Władysław przeczy twierdzeniu, jakoby młodzi nie garnęli się do straży. OSP w Augustowie liczy trzydziestu członków, z czego osiemnastu to bardzo młodzi ludzie. Nowe władze starają się jak mogą, w planie jest wciągnięcie OSP do Jednostki Ratownictwa Gaśniczego. – Jestem bardzo zadowolony, że to działa, że to się jeszcze kręci, bo ciągle narzeka się, że ludzie są mało aktywni. Są ludzie i ludzie. Tu w Augustowie mieszkają sami dobrzy – dodaje.

Mimo podeszłego wieku zdrowie mu dopisuje, senior pomaga jeszcze w gospodarstwie. – Ja chodziłem z Piłsudskim do szkoły – mówi tajemniczo. – Z tym, że portret Piłsudskiego wisiał na ścianie, a ja siedziałem w ławce. Urodziłem się w tym roku, w którym on umarł. Oj, przydałby się teraz, bo rozpędziłby tę całą klikę z Wiejskiej – wyjaśnia.
[[reklama]]
Piłsudczykiem się nie czuje, nie ma określonych poglądów politycznych, ale twierdzi, że dzisiaj potrzeba do rządzenia silnej ręki. – Po prostu rozpieprzył by to wszystko – mówi zwyczajnie, po chłopsku.

– Tu mam co robić, kurki nakarmię, jaja pozbieram, zwierzaki napoję, na ławeczce posiedzę. Oby gorzej nie było – mówi na zakończenie.

Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości