- Tą książką zamknęłam pewien etap - mówi Elżbieta Czarnotta. Przyznaje, że do dzisiaj odczuwa personalne żale, a zadra względem jednej osoby pozostała chyba na zawsze. Co z planami na przyszłość? Z byłą dyrektor głomskiej szkoły rozmawia Piotr Steffen
W ubiegłą sobotę w Zakrzewie obradował Sejmik Młodzieży, a w Czernicach odsłanialiście tablicę upamiętniających pomordowanych za polskość. Dlaczego dwie tak zbliżone w pewnym sensie imprezy, w których tle jest Znak Rodła, odbyły się w jednym terminie?
To zupełny przypadek. Rozmawiałam na ten temat z dyrektor Domu Polskiego. Barbara Matysek-Szopińska proponowała przesunięcie uroczystości w Czernicach chociaż o godzinę, ja kontaktowałam się w tej sprawie z Urzędem Marszałkowskim w Poznaniu, gdzie zapewniano mnie jednak, że nie mogę zmieniać terminu, gdyż byliśmy ujęci w kalendarzu imprez.
Nawet godziny nie można było zmienić?
Tak mnie przekonywano. Tylko dlatego nie poddawałam tego pod dyskusję, ponieważ obawiałam się, że później mogą być z tego tytułu problemy z rozliczeniem pieniędzy, które otrzymaliśmy z Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu. A otrzymaliśmy je zarówno na sfinansowanie tablicy, jak i wydanie książki poświęconej historii głomskiej szkoły. Proponowano nam też godzinę 17.00, jednak to byłaby zbyt późna pora. O tej godzinie jest już ciemno, więc jak mielibyśmy odsłaniać i święcić tablicę? Poza tym wśród gości była spora grupa przyjezdnych i nie chcieliśmy, żeby w tych mgłach wracali w nocy. W końcu nie wszyscy są świetnymi kierowcami. Naprawdę nie było to celowe wchodzenie komuś w paradę, w imprezę, jaka odbywała się w Zakrzewie. Tym bardziej, że ja, z wyjątkiem tegorocznej edycji, brałam udział we wszystkich zakrzewskich sejmikach. Najpierw z dziećmi ze szkoły, a później już sama. Gdybym czuła się na siłach, byłabym w sobotę zarówno w Zakrzewie, jak i później u nas. Niestety ze zdrowiem jest u mnie ostatnio nie za dobrze, stąd nawet w Czernicach na całej uroczystości również nie byłam obecna.
[[reklama]]
Pamiętam, że swego czasu padały pytania o to, dlaczego tylko trzech pomordowanych jest upamiętnionych na pomniku-kamieniu w Zakrzewie, skoro są dane i sprawdzone informacje dotyczące większej liczby osób, których pamięć również należałoby w taki sposób uhonorować. Kogo była to inicjatywa: Pani, czy stowarzyszenia?
Zajmowałam się tą sprawą już przed laty, pracując w archiwum w Szczecinku. Później przedstawiłam pomysł stowarzyszeniu „Nad Głomią” w Głomsku, które poparło inicjatywę. Nie chciałam jednak nikogo obarczać pracą z tym związaną, wzięłam większość spraw na siebie i dlatego inicjatywa przeszła później na stowarzyszenie „Królewska Wieś” w Czernicach, które w ostateczności oficjalnie zajęło się tą sprawą.
Były jakieś opory w lokalnym środowisku? Ktoś kwestionował zasadność postawienia tablicy lub jej treść? Gmina pomogła w inicjatywie?
Nikt nie zakwestionował inicjatywy, nikt nie zgłaszał też zastrzeżeń do zawartej na tablicy treści. Jeśli chodzi o samorząd, stanowisko było jednoznaczne, wójt odpowiedział, że nie ma procedury na terenie gminy Zakrzewo dotyczącej stawiania tablic i pomników. Wójt uzasadnił też, że jest w Zakrzewie pomnik koło kościoła, również drugi w centrum miejscowości upamiętniający wszystkich poległych w walkach za polskość i na tym sprawa się skończyła. Sądzę, że po prostu chodziło o brak pieniędzy. Nie ukrywam, że było mi wtedy przykro, bo pismo, jakie otrzymaliśmy z gminy było dość suche. Powoływano się na brak właściwej procedury, a skoro gmina dalej się tą sprawą nie zajęła zakładam, że procedura do dzisiaj nie została opracowana. Wzięliśmy więc sprawy w swoje ręce, wtedy już wszystko przeszło na „Królewską Wieś”, bo jak powiedziałam, nie chciałam obarczać obowiązkami stowarzyszenia z sąsiedniego sołectwa. Zresztą droga nie ma chyba znaczenia, ważny jest cel i to, że go osiągnęliśmy.
Pieniądze na wydanie książki były pozyskane osobno?
Tak, o dofinansowanie na jej wydanie pisaliśmy inny wniosek, chociaż jak wspomniałam, również do Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu. Wsparły nas też inne instytucje oraz osoby prywatne. Książka ukazała się w liczbie 200 egzemplarzy, wszystkie były rozdawane za darmo. Przy okazji wszystkim serdecznie dziękuję za pomoc w wydaniu książki, postawieniu tablicy i zorganizowaniu całej uroczystości.
Dlaczego napisała Pani tę książkę?
Historię szkoły w zasadzie pisałam już w trakcie pracy w szkole, zaczęłam w 1996 roku. To było jednak niekompletne, tworzone bardziej pod potrzebę szkolnych uroczystości, to była tak naprawdę spisywana na bieżąco kronika. Wydając książkę chciałam po prostu zamknąć pewien rozdział swojego życia związany ze szkołą... Jeśli Pan Bóg pozwoli mi jeszcze żyć...(chwila wzruszenia)... Bo rzeczywiście, będąc dyrektorką szkoły, bardzo mocno zaangażowałam się w pracę. Nawet moje dzieci niejednokrotnie do dzisiaj mi to wypominają, bo niestety często odbywało się to kosztem rodziny. Książką rzeczywiście chciałam zamknąć pewien etap, bo przecież wszystko, co się wydarzyło ma określoną wartość i każde wydarzenie w przeszłości czegoś nauczyło. Książka ma pokazać, jak to wszystko wyglądało z mojej strony, jak ja to wtedy odbierałam, a mam na myśli przede wszystkim fakt zamknięcia naszej placówki.
Przez te kilka dni nie miałem jeszcze możliwości zapoznania się z jej treścią, więc trudno mi się odnieść do jej zawartości. Czy książka to przedstawienie suchych faktów, czy są tam również pani komentarze?
Starałam się ich unikać. Początkowo były, ale później je wyrzuciłam. Przyznaję, że pisałam książkę w wielkich emocjach, więc również pisałam o tym, co mnie spotkało i o tym, co wtedy myślałam. Z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że gdy zamykano szkołę doszło do wielu niepotrzebnych rzeczy, pewnie można było to wszystko inaczej, spokojniej załatwić, zarówno z jednej, czyli naszej, jak i drugiej, samorządowej strony. W każdym razie wszystkie komentarze starałam się wyrzucić, chyba że nieopatrznie coś w książce zostało, bo przyznaję, że już po wydaniu, również jeszcze jej nie przeczytałam i nie wiem, czy na ostatnim etapie wydawniczym wszystkie moje poprawki zostały naniesione.
[[nowa_strona]]
Spodziewa się Pani, że ktoś może poczuć się obrażony czymś, co jest w książce?
Być może ktoś poczuje się czymś dotknięty, trudno to ocenić. Zresztą czas wszystko zweryfikuje.
A czy chciałaby Pani, żeby ktoś poczuł się osobiście dotknięty?
Nie miałam takiego zamiaru, ale mam świadomość, że z zawartością książki można dyskutować. Zresztą przed publikacją przeanalizowałam poruszone w niej kwestie z kilkoma osobami, także książka przeszła przez pewien filtr, choć oczywiście ostateczna decyzja była zawsze moja. Ponieważ jednak pisałam tak, jak czułam, zdaję sobie sprawę, że różnie może być z odbiorem książki. W każdym razie jestem gotowa na ewentualną dyskusję.
Podczas uroczystości, prowadzący ją Zenon Nowakiewicz zasugerował, że ma Pani w planach pracę nad kolejnymi książkami.
Nie. To był jakiś szalony pomysł pana Zenka, ja nie mam takich planów.
Jak z perspektywy czasu myśli Pani o likwidacji szkoły? Wciąż towarzyszą temu emocje, czy to już chłodne, analityczne rozważania?
Jestem bardzo wrażliwą osobą, więc to myślenie zawsze będzie miało emocjonalne zabarwienie.
Do dzisiaj ma Pani personalne żale?
Tak.
[[reklama]]
To jest zadra już na zawsze?
Tak sądzę. Wiem dokładnie od niektórych, że konkretna osoba kierowała tym wszystkim, miała też wpływ na część radnych, a nawet powiedziała publicznie, że mnie zniszczy. Może nawet udało się to tej osobie osiągnąć, przynajmniej w aspekcie zawodowym. Dodam tylko, że osobą tą nie był żaden z radnych. Mogę też zapewnić, że na pewno nie będę się tym w przyszłości zajmować, bo rozszarpywanie ran nie ma dzisiaj najmniejszego sensu. Niemniej chciałam pokazać w książce, że ta szkoła dla wielu osób naprawdę stanowiła wielką wartość.
Wspomniała Pani o zawodowym życiu – widzi Pani jeszcze dla siebie miejsce w oświacie?
Nie wiem.
Chciałaby Pani pracować w tym środowisku?
Oświata to było całe moje dotychczasowe życie i dobrze się z tym czułam, a znakomicie czułam się przede wszystkim z dziećmi. Chciałabym, ale czy koniecznie? Przyznaję, że spodobała mi się działalność w organizacjach pozarządowych, to ciekawy sposób na życie, chociaż niestety z drugiej strony widzę naprawdę nieciekawe nastawienie samorządu do takich organizacji traktowanych jak konieczność, a nie coś, co może być rzeczywistym pożytkiem dla gminy.
No i w tej działalności raczej trudno zarobić na godne życie.
Zgadza się, to również istotna kwestia. Wiadomo, że pieniądze są niezbędne do życia i być może pomysłu na zawodową przyszłość będę musiała poszukać gdzieś indziej. Przyznaję, że na razie nie miałam też na to specjalnie czasu, bo przeszkodziły mi w tym problemy ze zdrowiem.
Przez czas, jaki minął od zamknięcia szkoły w Głomsku, było kilka konkursów na stanowiska dyrektorów szkół w naszym powiecie. Ponoć startowała Pani w niektórych.
To były błędne informacje, powiem szczerze, że nawet nie podobało mi się częste wywlekanie mojego nazwiska w kontekście informacji o konkursach. W rzeczywistości startowałam tylko w jednym konkursie, na dyrektora Szkoły Podstawowej w Śmiardowie Złotowskim. Zresztą jeszcze w trakcie trwania konkursu zrezygnowałam z udziału w nim.
[[nowa_strona]]
Co było powodem tej decyzji?
W tym czasie zrodził się pomysł na coś innego, a konkretnie na pracę jako wizytator w kuratorium oświaty i z powodzeniem wystartowałam w tamtym konkursie. Poza tym wiedziałam, że w konkursie na dyrektor szkoły w Śmiardowie mam znikome szanse w konfrontacji z osobą, która startowała z tej szkoły, panią Bożeną Kowalską, która zresztą została dyrektorem tej placówki. Totalną bzdurą były natomiast przypuszczenia o tym, że byłam jedną z kandydatek w konkursie na stanowisko dyrektora Szkoły Podstawowej w Zakrzewie. Nawet przez myśl taki pomysł mi nie przeszedł.
Dlaczego?
Może dlatego, że Zakrzewo to dość specyficzne, zamknięte środowisko. Poza tym to większa szkoła, a ja jednak zawsze widziałam się w mniejszej placówce, szkoła w Śmiardowie jest w tym sensie podobna do szkoły, w jakiej pracowałam w Głomsku.
Na dzisiaj jak rysuje się zatem Pani zawodowa przyszłość?
Jest pod znakiem zapytania. Umowę z kuratorium oświaty ważną miałam przez rok, bo jak już wcześniej powiedziałam, pojawiły się problemy ze zdrowiem, stąd umowa nie została przedłużona.
Jak wspomina i podsumowuje Pani okres dyrektorowania głomskiej podstawówce? Słyszałem różne opinie na temat Pani pracy: od takich, że była Pani znakomitą organizatorką trzymającą szkołę w ryzach, po takie, które mówiły, że miała Pani bardzo trudny charakter, a kwestie personalne niejednokrotnie stawiała na ostrzu noża, co często przeradzało się w personalne konflikty.
Trudno oceniać mi siebie. Mogę jednak zapewnić, że zawsze starałam się wszystko robić tak, żeby odbywało się z dobrem dla dzieci. Nigdy, i mówię to z pełną odpowiedzialnością, nawet, jeśli miałam trudne relacje z osobą dorosłą, nie przenosiłam tego na żadne dziecko. Ono zawsze było dla mnie najważniejsze. A z dorosłymi rzeczywiście zdarzały się sporne sytuacje czy nawet konflikty. Jednak wszyscy mówią mi do dzisiaj dzień dobry, więc nie było chyba w tym względzie tak źle. Pamiętam, że w początkach mojego dyrektorowania bardzo ścierałam się z Iloną Biedak, która później była przecież moją najbliższą współpracowniczką. Z czasem coraz lepiej się rozumiałyśmy, nawet proponowałam jej ubieganie się o funkcję dyrektora w kolejnych konkursach, ale nigdy jednak się nie zdecydowała. Choć zawsze mogłam liczyć na jej pomoc. Była dla mnie ogromnym wsparciem.
[[reklama]]
Czas mija, innego pomysłu na zagospodarowanie budynku po szkole, jak zrobienie mieszkań socjalnych nie widać, więc pewnie na tym rzeczywiście stanie. Co Pani na taki pomysł? A może ma Pani inną koncepcję zagospodarowania obiektu?
Mam, ale nie będę się nią dzielić na łamach prasy. Nikt do tej pory o zdanie mnie nie pytał, więc też nie zamierzam wychodzić przed szereg. Jeśli chodzi o mieszkania socjalne – jeśli rzeczywiście jest taka potrzeba, może to dobre rozwiązanie. Ale trzeba wreszcie zebrać się za robotę, a nie ciągle o tym gadać, bo budynek z miesiąca na miesiąc jest coraz bardziej zniszczony.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze