...tym, że chodzenie w myśliwskiej nagonce nie zawsze kończy się szczęśliwie. Przekonał się o tym pan Sławek, który wraz z innymi naganiaczami ruszył tropem trafionego dzika. Ślad prowadził do niewysokiego zagajnika. Pan Sławomir z dwoma braćmi i kuzynem wszedł w młode sosny. Jak potem opisywał, nagle zobaczył niebo. Pozrywane nerwy, przerwana tętnica i żyły, kilkugodzinna operacja i ponad dwadzieścia szwów na udzie – to skutek uderzenia dzika. – Prawie wykrwawiłem się na śmierć – mówił poszkodowany, zaznaczając, że wiele nie pamięta, bo w głowie mu się kręciło i co jakiś czas tracił przytomność. Spotkanie z dziką naturą może więc stanowić przestrogę dla przyszłość. Jak się okazuje, człowiek w lesie zawsze musi być ostrożny i gotowy na zdecydowane działanie.
...napadzie z bronią w ręku sklepie spożywczym w Krajence. Na pięć minut przed zamknięciem do sklepu wtargnęli dwaj zamaskowani, ubrani na czarno mężczyźni. Robiąc zamieszanie, wołali: – To jest napad. Nic ci nie zrobimy. Oddawaj pieniądze! Jeden ze sprawców przeskoczył za ladę. Przerażonej sprzedawczyni przyłożył do głowy, jak wynika z jej zeznań, przedmiot przypominający broń. Przerażona pani Helena padła na ziemię, a sprawcy zabrali wszystko, co było w kasie fiskalnej. Wszystko, to znaczy zaledwie 140 złotych w dziesięciozłotowych banknotach i bilonie – sprzedawczyni kilka godzin wcześniej zapłaciła bowiem kolporterom za przywieziony towar i uregulowała wszystkie sklepowe rachunki. W ten sposób wydała prawie cały dzienny zarobek, który normalnie leżałby w tym momencie w kasie.
… o ciekawym i kosztownym pomyśle Kazimierza Gmysa, który chciał zorganizować w Złotowie trzydniowa imprezę związaną z 350–leciem rocznicy oblężenia i spalenia naszego miasta przez Szwedów. Kaskader, który zagrał w filmach Jerzego Hoffmana „Ogniem i mieczem”, „Stara baśń”, Jerzego Kawalerowicza „Quo vadis” oraz Taylora Hackforda „Dowód życia”, współzałożyciel Bractwa Rycerskiego Grodu Złotowskiego „Durandal” złożył wniosek do Urzędu Miejskiego z prośbą o sfinansowanie za kwotę 80 tysięcy netto trzydniowej inscenizacji oblężenia i spalenia Złotowa, które miało miejsce w 1657 roku. We wniosku czytaliśmy, że do Złotowa mieliby zjechać Polacy, Niemcy, Czesi, którzy wcieliliby się w role obrońców miasta i oblegających Szwedów. Przy okazji walk pokazane byłoby codzienne życie w mieście z tamtego okresu (trzydniowy jarmark, gdzie swoje wyroby wytwarzaliby m.in. garncarz, wikliniarz, bednarz, aptekarz, łucznik). Obok można by zakupić wyroby ze skóry, akcesoria rycerskie, garderobę z okresu średniowiecza. Kto byłby spragniony i głodny, na tego czekałaby średniowieczna tawerna. Równocześnie występowaliby akrobaci, muzycy przygrywaliby na dawnych instrumentach, a kuglarze bawiliby publiczność. Przy okazji spalono by czarownicę na stosie. Mieszkańcy Złotowa mogliby spróbować rzucić toporem lub dzidą. Wielu pomysł inscenizacji się spodobał, wielu miało jednak obiekcje co do ceny. Od początku było jednak mało prawdopodobne, aby miasto zechciało przeznaczyć tak wielkie środki, zwłaszcza że w tym samym czasie miał odbywać się Euro Eco Meeting.
...finale Złotowskiej Ligi Futsalu, w którym całą pulę zgarnął Unimetal. W „małym finale” Osadnicy nie sprostali Panoramie, która od początku do końca spotkania narzuciła swój styl gry. Stawka meczu i gorący doping sprawiły, że oba zespoły przystąpiły do meczu bardzo ostrożnie. Do przerwy było bez bramek. W drugiej części spotkania OSKP Unimetal wziął się ostro do pracy i na efekty nie dał długo czekać swoim sympatykom. Postarał się o nie Łukasz Kapeja, strzelec dwóch bramek. Jedno trafienie Piasta nie wystarczyło do upragnionego remisu i OSKP Unimetal został zwycięzcą Złotowskiej Ligi Halowej w Złotowie w sezonie 2011/2012.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze