Reklama

Plener Podróżniczy im. Kazimierza Nowaka

27/08/2012 00:00
W połowie sierpnia w Boruszynie, w powiecie czarnkowsko-trzcianeckim z inicjatywy Złotowskiego Korpusu Ekspedycyjnego i organizatora imprezy, Stowarzyszenia Kazimierza Nowaka odbyła się pierwsza edycja Pleneru Podróżniczego. Przewodniczący Korpusu Piotr Witecki wraz ze sporą grupą wolontariuszy pochodzących ze Złotowa i jego okolic zadbali o techniczną stronę festiwalu. W najbliższym wydaniu AL szczegółowa relacja Piotra Witeckiego, a także ciekawe zdjęcia uczestników imprezy.

Tymczasem należałoby przytoczyć ideę imprezy oraz przybliżyć samą postać patrona, postać w pewnych kręgach, z całą pewnością mityczną.
[[reklama]]
5 lat na rowerze

Kazimierz Nowak urodził się w 1897 roku. Był podróżnikiem, fotografem i reporterem. W latach 1931 – 1936 wyruszył w samotną podróż, rozpoczynając ją w maleńkiej wiosce leżącej tuż obok Czarnkowa, w Boruszynie, gdzie mieszkał ze swoją rodziną. Trasa przebiegała od Trypolisu, po Przylądek Igielny i z powrotem na północ do Algieru. Używał wszelkich środków transportu, nie tylko roweru, bo przecież pływał łódkami, jeździł na wielbłądach, a także szedł pieszo. Wydawać by się mogło, że przecież to nic wielkiego wyruszyć w podróż do któregokolwiek odległego kraju, wystarczy mieć marzenia i … sponsorów. No właśnie, być może teraz spełnianie takich marzeń nie stanowi żadnego problemu, ale w latach trzydziestych sytuacja nie była zbyt ciekawa.

Kazimierz Nowak nie mógł liczyć na finansową pomoc kogokolwiek, sam zbierał pieniądze, żył z honorariów, często dorabiał jako fotograf.



Wyjątkowość jego historii tkwi również w tym, że jako jeden z pierwszych przełamywał stereotypy o kolonialnej Afryce, do ich mieszkańców podchodząc z należnym im szacunkiem i wrażliwością. Świat tubylców oczami Nowaka to świat pasjonujący i bardzo bliski naszemu, mimo że z istniejącymi różnicami koloru skóry lub klimatu. Warto też wspomnieć, że choć podróż po Afryce była życiowym marzeniem podróżnika, nie było to łatwe marzenie. Kilkakrotnie uniknął śmierci, wędrując wygłodzony na pustyni, broniąc się przed dzikimi zwierzętami czy w końcu prawie topiąc się w rwących wodach rzeki Kassai.
[[nowa_strona]]
Kiedy powrócił do Polski był bohaterem, przede wszystkim dla siebie, a dopiero z czasem społeczeństwo dostrzegło w tym wielki wyczyn. Wygłaszał więc mowy o swoich przygodach, przedstawiał swoje spojrzenie na Afrykę, pokazywał autorskie zdjęcia. Niestety nigdy nie napisał książki, nie zdążył. Zabija go malaria, która wskutek wycieńczenia organizmu, zniszczyła podróżnikowi płuca. Zmarł 13 października 1937 roku w Poznaniu.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości