Po wybuchu butli z gazem i niemal doszczętnie zniszczonym mieszkaniu nie ma już prawie śladu. Prawie – bo jeden z synów państwa Kozaków postanowił zostawić na pamiątkę kawałek spalonej futryny, którą oprawił w ramę i powiesił na ścianie.
Przypomina nam o tym, co się wydarzyło. Jak wielkim szczęściem jest to, że możemy być razem
– wyjaśnia pani Stanisława, która w dniu wybuchu była w domu i w ostatniej chwili zdołała z niego wybiec. Po raz pierwszy rozmawialiśmy z Kozakami kilka dni po zdarzeniu. Był listopad. Dom po pożarze nie nadawał się do zamieszkania. Zbliżała się Wigilia, rodzina w 2016 roku planowała pierwsze wielkie, wspólne święta, tymczasem wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Na szczęście znaleźli się ludzie dobrej woli, którzy wyciągnęli do nich pomocną dłoń. Rękawy zakasały dzieci państwa Kozaków, rodzina i znajomi. Nie zbrakło również wsparcia ze strony gminy, a także lokalnych przedsiębiorców i Caritasu z Okonka.
Gdyby nie ta pomoc na pewno nie dalibyśmy rady i finansowo, i fizycznie. Bardzo wszystkim dziękujemy
– mówi Katarzyna, córka państwa Kozaków. Pospolite ruszenie sprawiło, że 24 grudnia rodzina mogła zasiąść wspólnie przy stole. Brakowało tylko Marcina – syna, który wykorzystał urlop w listopadzie, aby pomóc przy remoncie.
Jeszcze w Wigilię po stół jechaliśmy. Zakładaliśmy szafki. Dzieciaki przygotowały potrawy, tak więc w nowej kuchni tylko je odgrzaliśmy
– tłumaczy pani Stanisława.
To była naprawdę piękna Wigilia
Reklama
– dodaje.
Najpiękniejsza
– wtrąca córka.
Były łzy, ale i wielka radość, że jesteśmy razem, że nie skończyło się to tragicznie
– kończy matka.

Kawałek futryny na pamiątkę, że było źle, ale skończyło się dobrze. Rodzina jest cała i zdrowa
Remont niemal jest ukończony, zostały tylko drobne prace wykończeniowe. W kuchni, jak zapowiedziała już w listopadzie pani Stanisława, zamiast kuchenki gazowej stoi elektryczna. Co do sprawy związanej ze stanem butli, została umorzona.
Nie chcemy ciągnąć tego dalej. Mieliśmy się odwołać, ale stwierdziłam, że nie warto. Szkoda na to czasu i siły
Reklama
– wyjaśnia pani Kozak. Życie toczy się dalej. Choć wątpliwości i pytania co do przyczyny wybuchu nadal się pojawiają, rodzina nie chce wracać do przeszłości. Ten rozdział mają już zamknięty.
Jest już dobrze. Trzeba żyć dalej
– mówi pani Stanisława.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przykro mi że na tym świecie jest jeszcze tylu de..li jak Ty, oprawiliśmy to w ramkę po to tylko żeby zawsze pamiętać o sile jaka jest w nas :) i o tym, że naprawdę było ciężko a my i tak daliśmy radę!
to mnie obchodzi, że każdy może wyrazić swoją opinię pod tym artykułem ;) mamy wolność słowa :D a 2 sprawa to ktoś musi mieć nieźle posrane w głowie żeby takie rzeczy oprawiać w ramkę :D
co cię to obchodzi
jak tragedię można oprawiać w remkę?
Przykro mi że na tym świecie jest jeszcze tylu de..li jak Ty, oprawiliśmy to w ramkę po to tylko żeby zawsze pamiętać o sile jaka jest w nas :) i o tym, że naprawdę było ciężko a my i tak daliśmy radę!
to mnie obchodzi, że każdy może wyrazić swoją opinię pod tym artykułem ;) mamy wolność słowa :D a 2 sprawa to ktoś musi mieć nieźle posrane w głowie żeby takie rzeczy oprawiać w ramkę :D
co cię to obchodzi