Reklama

Po tragedii trzeba żyć dalej!

05/03/2017 07:00
Są razem, mają dach nad głową i, co ważne, mogą liczyć na wsparcie wielu osób. Rodzina Kozaków z Anielina powoli wraca do życia sprzed listopadowej tragedii

Po wybuchu butli z gazem i niemal doszczętnie zniszczonym mieszkaniu nie ma już prawie śladu. Prawie – bo jeden z synów państwa Kozaków postanowił zostawić na pamiątkę kawałek spalonej futryny, którą oprawił w ramę i powiesił na ścianie.

Przypomina nam o tym, co się wydarzyło. Jak wielkim szczęściem jest to, że możemy być razem

– wyjaśnia pani Stanisława, która w dniu wybuchu była w domu i w ostatniej chwili zdołała z niego wybiec. Po raz pierwszy rozmawialiśmy z Kozakami kilka dni po zdarzeniu. Był listopad. Dom po pożarze nie nadawał się do zamieszkania. Zbliżała się Wigilia, rodzina w 2016 roku planowała pierwsze wielkie, wspólne święta, tymczasem wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Na szczęście znaleźli się ludzie dobrej woli, którzy wyciągnęli do nich pomocną dłoń. Rękawy zakasały dzieci państwa Kozaków, rodzina i znajomi. Nie zbrakło również wsparcia ze strony gminy, a także lokalnych przedsiębiorców i Caritasu z Okonka.

Reklama

Gdyby nie ta pomoc na pewno nie dalibyśmy rady i finansowo, i fizycznie. Bardzo wszystkim dziękujemy

– mówi Katarzyna, córka państwa Kozaków. Pospolite ruszenie sprawiło, że 24 grudnia rodzina mogła zasiąść wspólnie przy stole. Brakowało tylko Marcina – syna, który wykorzystał urlop w listopadzie, aby pomóc przy remoncie.

Jeszcze w Wigilię po stół jechaliśmy. Zakładaliśmy szafki. Dzieciaki przygotowały potrawy, tak więc w nowej kuchni tylko je odgrzaliśmy

– tłumaczy pani Stanisława.

To była naprawdę piękna Wigilia

Reklama

– dodaje.

Najpiękniejsza

– wtrąca córka.

Były łzy, ale i wielka radość, że jesteśmy razem, że nie skończyło się to tragicznie

– kończy matka.

Kawałek futryny na pamiątkę, że było źle, ale skończyło się dobrze. Rodzina jest cała i zdrowa

Życie toczy się dalej

Remont niemal jest ukończony, zostały tylko drobne prace wykończeniowe. W kuchni, jak zapowiedziała już w listopadzie pani Stanisława, zamiast kuchenki gazowej stoi elektryczna. Co do sprawy związanej ze stanem butli, została umorzona.

Nie chcemy ciągnąć tego dalej. Mieliśmy się odwołać, ale stwierdziłam, że nie warto. Szkoda na to czasu i siły

Reklama

– wyjaśnia pani Kozak. Życie toczy się dalej. Choć wątpliwości i pytania co do przyczyny wybuchu nadal się pojawiają, rodzina nie chce wracać do przeszłości. Ten rozdział mają już zamknięty.

Jest już dobrze. Trzeba żyć dalej

– mówi pani Stanisława.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    oni.lp - niezalogowany 2017-03-14 23:34:27

    Przykro mi że na tym świecie jest jeszcze tylu de..li jak Ty, oprawiliśmy to w ramkę po to tylko żeby zawsze pamiętać o sile jaka jest w nas :) i o tym, że naprawdę było ciężko a my i tak daliśmy radę!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ona - niezalogowany 2017-03-07 17:59:37

    to mnie obchodzi, że każdy może wyrazić swoją opinię pod tym artykułem ;) mamy wolność słowa :D a 2 sprawa to ktoś musi mieć nieźle posrane w głowie żeby takie rzeczy oprawiać w ramkę :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Moko - niezalogowany 2017-03-07 17:38:57

    co cię to obchodzi

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości