O oficjalne wypowiedzi rodzimych handlowców trudno. Anonimowo chętniej żalą się na fakt, że na rynku handlują osoby z innych krajów. Raz mówią o tym, że nie płacą za miejsca, a handlują, innym razem pod wątpliwość poddają legalność sprzedawanego przez nich towaru. W Złotowie zdecydowanie najwięcej jest Bułgarów. Oni również nie są skorzy do rozmów. Gdy na rynku robimy zdjęcia, podchodzą i wydają suche komunikaty, że nie życzą sobie fotografii. Położona na naszym ramieniu czy dotykająca pleców ręka jest wymownym gestem, żeby z aparatem odejść kawałek dalej. Ta lokalna „wojenka” trwa od lat, choć, jak mówią strażnicy miejscy, którzy najlepiej są zorientowani w temacie, teraz i tak jest dużo spokojniej niż lata temu. Od kilkunastu miesięcy za rynek odpowiada gospodarz targowiska, ale przez ponad dwie dekady Ryszard Macanko i Marek Narloch spędzali tutaj większość czasu w targowe dni.
Są dwie opłaty, które musi uiścić handlujący. Pierwsza to całoroczna rezerwacja za miejsce, druga to opłata targowa za sprzedaż w danym dniu
Reklama
– komendant straży Ryszard Macanko jest przekonany, że nie ma możliwości, aby ktoś wślizgnął się na rynek i nielegalnie sprzedawał.
Handlujący z zarezerwowanym miejscem do 8.00 powinien rozstawić się na stanowisku. Jeśli nie zrobi tego do tej godziny, gospodarz wyznacza, kto ma tam stanąć i pobiera opłatę
– wyjaśnia.
Jego zdaniem głosy polskiej części handlarzy to niezgodne z prawdą opinie konkurencji, wynikające z tego, że obcokrajowcy mają niższe ceny.
Nie wiem, jak to dokładnie wygląda w ostatnich miesiącach, ponieważ teraz od tych spraw jest gospodarz targowiska. Wcześniej, gdy pojawiał się nowy obcokrajowiec czy również handlowiec polskiego pochodzenia, natychmiast sprawdzaliśmy pozwolenie na prowadzenie działalności. Nie było przypadków, żeby ktoś handlował w Złotowie bez pozwolenia, ponieważ od razu wyłapywaliśmy takie osoby
Reklama
– zapewnia komendant.
Piotr Graczyk, obecny gospodarz targowiska twierdzi, że obecnie jest podobnie.
Na rynku mówi się, że obcokrajowcy są lepiej zorganizowani. Mają spółki, kupują taniej większe ilości towarów, więcej osób wkłada pieniądze w taki zakup i mogą później sprzedawać za niższe ceny. Konflikty są nieuniknione.
Takie waśnie czy spory to normalność. Na placu targowym jest około 350 miejsc dla handlarzy
– uzmysławia Ryszard Macanko.
Zawsze staraliśmy się łagodzić te kłótnie i to się udawało. Mieliśmy pełny wgląd na to, co się tam działo i na miejscu były załatwiane wszelkie sporne kwestie
Reklama
– mundurowy przyznaje, że wedle jego wiedzy tylko raz zdarzyła się sytuacja, kiedy doszło ponoć do rękoczynów. Ponoć, bo osobiście zajścia nie widział, choć był nawet wezwany na świadka do sądu.
Z braku dowodów sprawę umorzono
– wspomina.[[pay]]
W pierwszych latach przyjeżdżali tutaj głównie Rosjanie, trochę Ukraińcy
– wspomina drugi ze strażników miejskich, Marek Narloch.
To było jeszcze w czasach, gdy w Polsce stacjonowała armia radziecka. Przyjeżdżali autobusami
– dodaje M. Narloch.
Dopiero po nich zaczęli pojawiać się Bułgarzy
Reklama
– strażnicy przyznają, że faktycznie, początkowo zdarzały się z nimi problemy.
To wynikało z tego, że wtedy nie było rezerwowanych miejsc. Handlarze wręcz bili się o miejscówkę, próbowali wprowadzić zasadę, że sprzedaje ten, kto był pierwszy. Gdy rynek był w piątek, stali już w czwartek wieczorem
– wspominają strażnicy. Handlarze próbowali wprowadzić taką zasadę, ale strażnicy im nie pozwolili.
Stosowaliśmy regułę, że gdy ktoś stoi od dwóch, trzech lat, to ma pierwszeństwo
– Marek Narloch przyznaje jednak, że był to zwyczaj niepisany, działo się to bowiem w czasie, gdy nie było jeszcze żadnych przepisów czy regulaminów.
Główny plac targowy nie był wtedy jeszcze nawet utwardzony. Były tam kałuże, a między nimi stali i handlowali
– mówi komendant Macanko. Strażnicy przyznają, że niektórzy próbują do teraz stosować swoje reguły rynkowej gry. Uzurpują sobie przywileje m.in. dlatego, że handlują od dawna. Niektórzy zaczynali jeszcze w czasach, gdy targowisko było na Nowym Rynku.
Tutaj jest prawo rynku
– zdaje się potwierdzać jeden z naszych nielicznych rozmówców–handlarzy. Strażnicy potwierdzają z kolei, że z roku na rok obcokrajowców, głównie Bułgarów, przybywa na złotowskim targu.
Handlują legalnie, mają założone działalności. Jeśli chodzi o Polaków, sporo osób przyjeżdża też z okolic Sępólna, Więcborka i Bydgoszczy
– dodają.

Dla klientów nie ma specjalnie znaczenia, kto sprzedaje. Przede wszystkim liczy się cena
Skoro obcokrajowy handlują legalnie, to może zastrzeżenia może budzić to, co sprzedają?
My nie jesteśmy od tego, to już kompetencje urzędu celnego. Bywali tutaj niejednokrotnie
– wspomina Ryszard Macanko. Dzwonimy do Urzędu Celno–Skarbowego w Pile, gdzie łączą nas z Działem Kontroli Celno–Skarbowej Rynku. Jej kierownik Krzysztof Krzeszewski przyznaje jednak, że o oficjalne dane będzie trudno.
Jesteśmy po restrukturyzacji i na pierwszego marca wszystkie dokumenty z lat poprzednich zostały oddane do Poznania albo do innych komórek. Wszystko jest w archiwach, musielibyśmy kopać roczniki, żeby dotrzeć do szczegółów, a na to potrzeba czasu
– wyjaśnia urzędnik celny. Przyznaje jednak, że kontrole na złotowskim rynku były prowadzone i zdarzało się, że wykrywano nieprawidłowości. W informacjach tych nie ma jednak precyzyjnego wskazania narodowości, dotyczą one wszystkich handlujących.
Jesteśmy komórką, której dotyczą zagadnienia towarów akcyzowych: alkoholu i tytoniu. To on leżał w kręgu naszych zainteresowań
Reklama
– precyzuje nasz rozmówca. O innych towarach trudno mu cokolwiek więcej powiedzieć.
Przy okazji rozmowy o rynku komendant straży miejskiej przypomina, że miasto porządkuje kwestie targowiska.
Na wniosek mieszkańców w ubiegłym roku zaczęliśmy zmniejszać trochę rynek, wyprowadzamy stragany z ulicy Wańkowicza. Sukcesywnie chcemy doprowadzić do takiej sytuacji, żeby ta ulica była całkowicie wyłączona z handlu
– Ryszard Macanko precyzuje, że proces ma trwać kilka najbliższych lat. Chodzi nie tylko o kwestie związane ze zwolnieniem zablokowanych na czas handlu miejsc parkingowych, ale również bezpieczeństwa.
Miasto ma także podjąć działania w kwestii utrzymania czystości. Po zakończonym handlu w dni targowe rynek niejednokrotnie przypomina wysypisko śmieci.
Handlarze będą otrzymywać worki foliowe i po zakończeniu pracy będą musieli sprzątać swoje nieczystości, związać worek i zostawić na miejscu. Z placu będą zbierane worki
– zapowiada.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Imigrantom pseudo z Syrii i innych krajow ZŁOTÓW mowi stanowcze nie, nie bedzie relokacji ich z niemcow islamskich do Polski, a do Złotowa nie przyjdą , bo nie mają tu czego szukać !!
Zgadzam się, a buty z ryniacza wytrzymywały mi dłużej niż ze sklepu z nazwą trzech literek alfabetu :)
Rozwalające się buty, kupujecie drodzy Państwo u Polaków, żaden obcokrajowiec butami nie handluje, za to sprzedają w większości fajne spodnie i do dużo tańsze niż u Waszego kochanego Chińczyka. Tu towar nie śmierdzi u Chińczyka tak. A naszym " handlowcom bazarowym" przeszkadzają ich niskie ceny. Zawsze przebitkę mieli ze sto procent, a teraz konkurencja. I co ważniejsze są mili i uczynni, doradzają. Nasi pseudo handlowcy jak dotkniesz towar i spytasz o cenę to warczą mało nie pogryzą, albo zaraz wciskają co nie potrzebne.
Ta jasne.....
Nie podoba się wolny rynek to proponuje emgracje do Korei Płn?
PRAWO RYNKU.AMEN
zalisz sie czy chwalisz?? jak kupujesz na rynku buty ze wzgledu na to ze nie masz srodkow aby kupic np za 200 zl czy 300 zl to nie oczekuj cudow...na rynku sie kupuje warzywa a nie obuwie/ciuchy. Pretensje do samej siebie
To nie kupuj ,ja kupuję i służą tak samo jak ze sklepu to ten sam towar ,,a nie o tym artykuł
Targ jest dla wszystkich,dla nas i dla innych nacji.Od obcokrajowców często są tanie,nowe ,dobre rzeczy za przyzwoitą cenę .
W ubiegłym roku w Polsce policja miała do czynienia z 1.816 gwałtami. Zatrzymano większość sprawców. Niestety wielu jest bezkarnych, tysiące czynów nie są zgłaszane. To najczęściej gwałt małżeński lub przez kogoś z najbliższego otoczenia kobiet."
A w Szwecji czy Niemczech młode dziewczyny sexy nie pobiegaja sobie bo zaraz gwałt za gwałtem Czy na plaży nad Bałtykiem były w tym roku jakieś gwałty na turystach?
Za to w markecie można kupić truskawki z Hiszpanii nadziane chemia i super zdrowe hahahhaha
Poza tym rynek jest w czasie pracy i żeby coś kupić to trzeba się urwać z pracy! A nie mam takiego zwyczaju!
Dla mnie rynek to przeszłość. Nie byłem tam chyba ze 3 lata. Badziewia kupować nie będę - swego czasu kilka razy "się nadziałem" na kiepski towar. Tam sanepid (ani żadne laboratorium) - w przeciwieństwie do marketów - nie bada zawartości azotanów w warzywach, owocach, jajka wątpliwego chowu podpicowane barwnikami, kartofle dla świń z info, że dla ludzi (tu się najwięcej razy nabrałem), ciuchy gorsze niż w markecie chińskim, problem z przymierzaniem, i wcale nie jest tanio... nie, to nie dla mnie miejsce!
Jest dobrze. Dopóki nie rządzi PO czy inna Nowoczesna nie grozi nam niebezpieczeństw. ZASCIANKOWCY z PiS nie wprowadzą programu Meczet + O to możemy być spokojni. Obcy na targowisku są bezpieczni i cały problem jest wyolbrzymiony.Ewentualnie wcisnąć Ci tombak ale należności nie nóż. Co innego w nowoczesnej Europie, nieważne czy to w ojczyźnie Hansa, Jamesa czy Xavier wszyscy postepowcy maja przesrane z muslimami. U nas bajka nastolatki bezpiecznie biegają po nocach w każdym zakątku kraju
Oj tam.a mi Bulgarzy pasują. Przynajmniej tanie spodnie mogę kupic. I tak samo dlugo noszę jak te kupione w zlotowskim sklepie.
Kupię buty na rynku 2 miesiące i po butach szajs sprzedają za droga kasę
Kupię buty na rynku 2 miesiące i po butach szajs sprzedają za droga kasę
Prawda!!! Polacy nie chcą robić to niech inni pracują jak chcą...
Polaczkom nie przeszkadza robić u Holendra czy starej Niemce tyłek za euro podcierac ale jak do Polski przyjeżdżają obcokrajowcy że wschodu to już źle.... Cebula i jeszcze raz cebula
Imigrantom pseudo z Syrii i innych krajow ZŁOTÓW mowi stanowcze nie, nie bedzie relokacji ich z niemcow islamskich do Polski, a do Złotowa nie przyjdą , bo nie mają tu czego szukać !!
Zgadzam się, a buty z ryniacza wytrzymywały mi dłużej niż ze sklepu z nazwą trzech literek alfabetu :)
Rozwalające się buty, kupujecie drodzy Państwo u Polaków, żaden obcokrajowiec butami nie handluje, za to sprzedają w większości fajne spodnie i do dużo tańsze niż u Waszego kochanego Chińczyka. Tu towar nie śmierdzi u Chińczyka tak. A naszym " handlowcom bazarowym" przeszkadzają ich niskie ceny. Zawsze przebitkę mieli ze sto procent, a teraz konkurencja. I co ważniejsze są mili i uczynni, doradzają. Nasi pseudo handlowcy jak dotkniesz towar i spytasz o cenę to warczą mało nie pogryzą, albo zaraz wciskają co nie potrzebne.