Reklama

Polityka mi nie szkodzi

22/05/2014 00:00
O przynależności do PZPR, teczkach z dowodami, Łobżenicy sprzed lat, kandydowaniu na burmistrza, chorobie oraz niezałatwionych sprawach z powiatem pilskim opowiada Stanisław Jendrzejewski

Od jak dawna jest Pan związany z lokalną polityką? Z tego co mi wiadomo będzie to już kilkadziesiąt lat.

Zaczynałem w latach siedemdziesiątych. Byłem wówczas między innymi naczelnikiem gminy Łobżenica przez 7 lat. Kilkukrotnie zostawałem radnym gminnym. Należałem też jako radny do Wojewódzkiej Rady Narodowej w Pile. Nie wstydzę się tej przeszłości. Nie wstydzę się swoich poglądów i tego, że należałem do PZPR, z którego próbowano mnie wyrzucić w 1978 roku, gdzie walczyłem o to, żeby w partii zostać. To były trudne dla mnie czasy.

Dlaczego miał Pan zostać wyrzucony?

Bo zbyt często pokazywałem, że mam swoje zdanie i nie chcę się podporządkować odgórnym decyzjom, które nierzadko były błędne. Chodziłem też do kościoła, bo tak zostałem wychowany. To nie było mile widziane. Do dzisiaj, na pamiątkę, mam w domu dwie teczki: czerwoną, w której znajdują się materiały, donosy przeciwko mojej osobie i zieloną, tzw. pochwalną. Obie są tak samo grube. Rzecz w tym, że statut PZPR obowiązywał szeregowych członków partii, a tzw „aparat partyjny” miał zupełnie inne prawa.

[[reklama]]

Wielu mieszkańców miasta do dziś wspomina, że lata 60, 70 i 80-te to był prawdziwy rozkwit Łobżenicy, z którego dziś niewiele już zostało. To prawda?

Można tak na to patrzeć. W latach 60-tych obchodzone było 600-lecie. Jak wiele infrastruktury wtedy powstało, można by długo wyliczać: nowe bloki, ośrodek zdrowia, przeniesienie stacji benzynowej za miasto, odbudowa spalonych budynków liceum... Dużo tego było. Lata 70-te to też ożywienie, gdy powstało województwo pilskie. Pamiętam, że wtedy Łobżenicę nazywano „miastem kwitnących róż”. Te kwiaty były wszędzie. Opiekował się nimi śp. Antonii Sztuba. Byliśmy z tego słynni w województwie. Remontowano też wtedy elewacje kamienic, kościoły, Sanktuarium w Górce Klasztornej. Było schludniej, czyściej, ładniej, ale to nie kwestia tego, że działo się to w tamtym ustroju. Myślę, że ludzie bardziej się angażowali, czuli większą odpowiedzialność, większą obowiązkowość tego, że trzeba zadbać nie tylko o swoje obejście, ale też o miasto. Teraz tego brakuje. Dzisiaj ludzie stali się obojętni, roszczeniowi. Czekają, żeby ktoś zrobił za nich. Wymagają, rzadko dając coś od siebie.

Pomówmy o czasach bliższych współczesnym. Po zmianie systemu Stanisław Jendrzejewski nadal pojawia się w polityce, tym razem startując z ramienia SLD pod koniec lat 90-tych wygrywa wybory na burmistrza Łobżenicy. To była trudna kadencja?

Tak jak mówiłem, miałem już do czynienia z samorządem, więc nie martwiłem się o to, czy sobie poradzę. Trudno było o tyle, że...
To tylko fragment artykułu Szymona Chwaliszewskiego z AL 21/2014, s. 29


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości