Reklama

Pomoc dla szkoły czy kłoda pod nogi ?

12/11/2012 09:30
Dzwonią, proszą o wsparcie na rzecz szkoły. - Brakuje nam tylko 150 zł - słyszy w słuchawce właściciel firmy. Gorzej, że obecny dyrektor placówki, która ma otrzymać pomoc, nic o tym nie wie

- Owszem, finansowa sytuacja szkoły nie jest dobra, ale my w ten sposób nie zbieramy pieniędzy - zaskoczony informacją o próbach zbiórki pieniędzy na rzecz Zespołu Szkół Technicznych w Jastrowiu dyrektor Piotr Mańkowski dementuje jakoby szkoła wydała takie pozwolenie. - Ratujemy się jak możemy, sprzedajmy złom, organizujemy wieczorki poetyckie przy słodkim poczęstunku, który sami pieczemy, ale nie dawałem żadnej firmie przyzwolenia, tym bardziej z Rudy Śląskiej, na zbieranie w ten sposób pieniędzy - dodaje dyrektor.

Miła pani i mała pomoc

Kilka tygodni temu do jednego z właścicieli firm w Jastrowiu zadzwonił telefon. Bardzo miła pani poinformowała przedsiębiorcę, że pomagają Zespołowi Szkół Technicznych w Jastrowiu i proszą o finansowe wsparcie zakupu książek dla tej placówki. - Brakuje nam 150 zł - usłyszał mężczyzna w słuchawce i zgodził się na wsparcie akcji, w końcu chodziło o szkołę z jego miasta. Zgodził się również na przesłanie faktury pro forma z numerem konta, na który pieniądze należało wpłacić. - Minął jakiś czas, zapomniałem o tym, ale po pewnym czasie pocztą przyszła obiecana faktura - mówi właściciel firmy, który ze zdziwieniem odkrył, że siedziba firmy, której zgodził się wpłacić pieniądze, mieści się w Rudzie Śląskiej.

[[reklama]]

Pan czy pani dyrektor?

Nie wpłacił obiecanej kwoty, bo już wtedy takie działanie wydawało mu się co najmniej podejrzane. Po jakimś czasie ponownie otrzymał telefon od miłej pani, która przypomniała o terminie wpłaty, na fakturze był bowiem ustalony na siedem dni. Dopiero przy tej okazji mężczyzna, który chciał wesprzeć szkołę, zaczął pytać o osoby koordynujące akcją i dowiedział się, że jest to pani dyrektor. - Wtedy sprawa wydała mi się już bardzo podejrzana - opowiada, bo doskonale wiedział, iż dyrektorem szkoły jest mężczyzna. Dodatkowe pytanie o nazwisko dyrektora szkoły tylko utwierdziło go w przekonaniu, że pieniędzy lepiej nie wpłacać na podany numer konta.
Dyrektor szkoły Piotr Mańkowski nie kryje zdenerwowania takim telefonicznym nagabywaniem mieszkańców Jastrowia z prośbą o wsparcie na rzecz szkoły. - Jeśli proszę o wsparcie, to najczęściej robię to osobiście, nie zwalam na nikogo czarnej roboty. W moim imieniu może też występować Rada Rodziców, ale za każdym razem działanie takie opatrzone jest naszą pieczątką i moim podpisem - zapewnia dyrektor. - Takie akcje tylko psują reputację naszej szkole i zamykają nam drogę do zdobycia dodatkowych środków - ubolewa Piotr Mańkowski, dodając, że ani księgowość, ani pracownicy sekretariatu nie potwierdzają takiej współpracy za czasów poprzedniego dyrektora.

Trwa weryfikacja

Kontaktowaliśmy się z firmą, która w imieniu szkoły postanowiła zbierać pieniądze na zakup książek. Podczas pierwszej telefonicznej rozmowy dowiedzieliśmy się, że dzisiaj nie otrzymamy informacji o współpracy ze szkołą. Na taką weryfikację potrzebny był co najmniej dzień .Następnego dnia firma z Rudy Śląskiej zapewniła nas, że akcja dla Zespołu Szkół Technicznych w Jastrowiu była ustalona z poprzednim dyrektorem szkoły, a do placówki, jak informowała nas przedstawicielka firmy, był wysłany komplet lektur. - Mamy upoważnienie dyrekcji szkoły do prowadzenia akcji mającej na celu pozyskanie fundatorów tych pomocy dydaktycznych z terenu gminy i powiatu - zapewnia nas pisemnie przedstawiciel firmy z Rudy Śląskiej. Niestety na pytanie o ilość zebranych środków oraz liczbę książek przesłanych szkole nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Agnieszka Głyżewska - Klofik
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości