Reklama

Poprosiłem biskupa o zmianę - mówi ksiądz Witold Korowajczyk

15/07/2018 18:00
Parafianie pożegnali kapłana, a ten podziękował za lata spędzone w Złotowie i rozwiał plotki na temat odejścia w nowe miejsce posługi. Dlaczego duszpasterz nie jest dalej proboszczem parafii św. Rocha?

Po mszy w piątkowy wieczór parafianie, ale również wiele innych osób podziękowało księdzu Witoldowi Korowajczykowi za to, jak przez dziewięć lat kierował parafią św. Rocha i sprawował kapłańską posługę w Złotowie. Sam duchowny stwierdził, że używanie słowa pożegnanie chyba nie jest na miejscu, skoro będzie teraz pracować zaledwie czterdzieści kilometrów od Złotowa (parafia pw. św. Wojciecha w Sadkach) i niejednokrotnie będzie miał zapewne okazję do spotkania z dawnymi parafianami. Tymi słowami były już proboszcz nie był jednak w stanie powstrzymać łez, jakie popłynęły z niejednych oczu. Zresztą jemu samemu wzruszenie również się udzieliło. Po zakończeniu piątkowej liturgii ksiądz wspomniał początki, gdy pierwszy raz przyjechał do Złotowa z parafii w Radawnicy i stanął przed wielkim budynkiem plebanii położonej w centrum miasta. Serdecznie i z życzliwością opowiadał o wikariuszach, z którymi współpracował przez lata, po czym głos zabrał obecny wikariusz parafii, ksiądz Michał Polerowicz. Mówił nie tyle o kapłaństwie co człowieczeństwie ustępującego proboszcza.

Reklama

Zarówno krótko po mszy, jak i po niej - już na placu przed kościołem - parafianie wymieniali wiele serdecznych słów z kapłanem. Niektórzy podziękowali za lata posługi śpiewająco

Zarówno krótko po mszy, jak i po niej - już na placu przed kościołem - parafianie wymieniali wiele serdecznych słów z kapłanem. Niektórzy podziękowali za lata posługi śpiewająco

Wielu nie zdołało ukryć łez. Słowa pocieszenia płynące od księdza nie były w stanie pomóc

 Człowiekiem się jest, a nie bywa

– wikariusz przyznał, że swoją postawą ksiądz Witold wielokrotnie udowodnił, jak wyjątkowym jest człowiekiem. Po tych słowach uściskali się przy ołtarzu. Serdeczne słowa i gesty proboszcz wymienił tego wieczora z wieloma osobami, również z proboszczem parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, ks. Dariuszem Chabraszewskim.

Reklama

Razem przychodziliśmy do Złotowa i razem stąd odchodzimy

– ksiądz Witold dziękował misjonarzowi za lata bardzo dobrej współpracy.

Wysoko zawieszona poprzeczka

W dziękczynnej mszy uczestniczyli również inni księża, m.in. pochodzący ze Złotowa Misjonarz Świętej Rodziny ks. Roman Siatka oraz nowy proboszcz parafii. św. Rocha, ks. Jacek Salwa – to jego pierwsze probostwo. Wierni żegnali księdza Witolda, ale w tym uroczystym momencie nie zapomnieli też o powitaniu nowego kapłana. Wyrazili nadzieję, że widząc, jak żegnany jest ksiądz Korowajczyk, również zapracuje na takie uznanie.

Reklama

Choć poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko

– nie kryli w kierowanych do niego zdaniach. Tego dnia w parafialnym kościele padła niezliczona ilość serdecznych słów pod adresem ustępującego proboszcza, a pożegnalna część trwała niemal dłużej niż sama msza. Wśród obecnych na niej było wielu wiernych z całego miasta i okolic oraz delegacje instytucji i organizacji, z którymi ksiądz współpracował przez dziewięć lat złotowskiej posługi. Były wśród nich delegacje, m.in.: służby liturgicznej, placówek oświatowych, strażaków (ksiądz był ich kapelanem), parafialnego Caritasu, sołectw, przedstawiciele zakładów pracy, samorządowcy i prezes fundacji Złotowianka. Podchodząc przed ołtarz wszyscy osobiście wyrażali wdzięczność kapłanowi. Kilkakrotnie podkreślano, że to nie tylko wspaniały duchowny, znakomity kaznodzieja, ale przede wszystkim niezwykły człowiek. Zakończona tym akcentem msza pokazała, jak wiele ksiądz Korowajczyk znaczy nie tylko dla swoich parafian, ale także wielu innych mieszkańców miasta i pobliskich wiosek. Gdy ksiądz opuścił kościół po odśpiewaniu przez uczestników mszy „Barki” i przy akompaniamencie orkiestry dętej, przed świątynią parafianie dalej serdecznie go ściskali.

Reklama

Parafianom bardzo trudno było rozstać się z księdzem Witoldem

Nowym proboszczem parafii św. Rocha jest ksiądz Jacek Salwa

Zabierając głos jeszcze w kościele ksiądz w kilku zdaniach odniósł się do tego, dlaczego opuszcza Złotów. Zaznaczył, że na ten temat pojawiło się w ostatnim czasie sporo plotek i należy je rozwiać – ksiądz Witold przyznał, że odchodzi na własną prośbę.

My spotkaliśmy się z księdzem Korowajczykiem kilka godzin przed piątkową uroczystością. Oto zapis naszej rozmowy.

Dlaczego nie jest już Ksiądz proboszczem parafii św. Rocha?

Jakoś trudno usiedzieć mi dłuższy czas w jednym miejscu, dlatego poprosiłem księdza biskupa o zmianę parafii. Mając wcześniejsze doświadczenie w parafii w Radawnicy wydawało mi się, że jestem bardziej przygotowany do pracy na wsi. Nie zmienia to faktu, że ze złotowską parafią żegnam się z bólem i mam nadzieję, że parafianie również tak do tego podchodzą. Przez dziewięć lat na pewno można się do siebie przyzwyczaić.

Reklama

Skąd ta wola odejścia?

Wydaje mi się, że w złotowskiej parafii również potrzeba świeżej krwi, nowego podejścia ze strony osoby, która jest gotowa do pracy, jaka jest tutaj do wykonania, a jest tym przede wszystkim budowa nowej plebani. Być może nowy proboszcz pociągnie tę sprawę, której mi nie udało się zrealizować.

Zmęczenie przerosło Księdza? Poczuje Ksiądz ulgę, idąc w spokojniejsze miejsce?

To wcale nie jest spokojniejsze miejsce. Parafia w Sadkach posiada bardzo duży zabytkowy kościół, który w stosunkowo szybkim czasie wymaga dalszej konserwacji. Od dłuższego czasu jest w jej trakcie, ale wymaga wielu kolejnych prac. To duża wioska, parafia ma trzy tysiące mieszkańców, jest mniej więcej wielkości Zakrzewa. Wcale nie będzie swobodniej niż w Złotowie. Z tego co zaobserwowałem przez ostatnich kilka dni, które spędziłem już w nowej parafii, będzie tam do wykonania masa pracy. Trzeba też dokończyć remont plebanii, wyremontować dach. To jest praca na kilkanaście lat, pod warunkiem, że będą na to wszystko pieniądze. I to duże pieniądze.

Reklama

Był plan, który zakładał, że nowa plebania parafii św. Rocha ma powstać w określonym czasie?


Pozostało jeszcze 65% tekstu
Zaloguj się i zostań stałym Czytelnikiem

[[pay]]

Nie było żadnych terminów, był jedynie zamysł przełożonych. Stwierdzenie, że obecna plebania nie spełnia warunków, jest za duża do utrzymania i od początku był nacisk, żeby budować nową. Dlatego kilka lat temu była w tym celu kupiona ziemia.

Sam Ksiądz uznał, że to za wolno idzie?

Temat związany z samą w sobie plebanią nie jest powodem, dla którego wyraziłem wolę odejścia. Tym pierwszym i zasadniczym argumentem było to, że chciałem wrócić do pracy na wsi.

Niektórzy mówią, że Złotów to ładne miasto, ale małe, prawie jak wieś.

No nie. Wcale nie takie małe, choć rzeczywiście piękne i dobrze się tutaj mieszka. Sam wielokrotnie powtarzam, że nie ma ładniejszego miasta. Natomiast ja jestem chyba człowiekiem o wiejskiej mentalności. Poza tym środowisko miejskie a wiejskie, zwłaszcza w odniesieniu do pracy kapłana, to są jednak spore różnice.

Reklama

Chodziło bardziej o środowisko?

Nie mówię, że środowisko wiejskie jest lepsze a miejskie gorsze. Nie w tym rzecz, absolutnie tego nie wartościuję. Jestem takim typem człowieka, któremu trudno dłużej usiedzieć w jednym miejscu, a w Złotowie byłem dziewięć lat i czuję, że powinienem zacząć nowy rozdział. Mając doświadczenie w takiej parafii jak ta w Radawnicy czułem, że tym miejscem powinna być wieś. W sumie z wykształcenia jestem rolnikiem, ukończyłem technikum rolnicze. Na roli nigdy nie praktykowałem, rodzice nie mieli gospodarstwa. Praktykowałem jedynie w państwowym gospodarstwie rolnym. Szkołę rolniczą wybrałem kiedyś trochę jak większość uczniów, tak akurat wyszło, co nie zmienia faktu, że rolnictwo zawsze mnie bardzo interesowało. Do teraz zresztą tak jest. Nie uprawiam wprawdzie ziemi, bo jej nie mam, ale jeżdżę na targi rolnicze.

Księdza prośba mogła nie zostać spełniona przez biskupa?

Oczywiście. Złożyłem prośbę, ksiądz biskup miał się do niej ustosunkować, uczynił to pozytywnie dla mnie.

Reklama

Sadki to była jedyna parafia brana pod uwagę?

Była jeszcze druga, miałem możliwość wyboru. Wskazałem na Sadki.

Na niedzielnych mszach w ubiegłym tygodniu wspomniał Ksiądz, że zostawia parafię w dobrej kondycji finansowej. Gdy zaczynał tutaj posługę na parafialnym koncie było kilkaset złotych, a obecnie jest około 90 tys. zł. Odchodzi Ksiądz z przekonaniem, że wzorcowo prowadził parafialne finanse?

Nie byłem rozrzutny. To są pieniądze, które zbieraliśmy w parafii z myślą o przeznaczeniu na rozpoczęcie budowy plebanii. Gdy zaczynałem tutaj posługę, nie było o tym jeszcze mowy. Zbieraliśmy pieniądze na budowę plebani, ale też wydaliśmy sporo na potrzeby związane z remontowaniem kościoła. Wykonaliśmy prace, które wymagały natychmiastowej realizacji, dopiero od pewnego momentu można było zacząć myśleć o rozpoczęciu zbierania.

Kościół jest zabezpieczony?

Tak. Najważniejsze, że ma nowy dach, jest przykryty dobrą dachówką. Strych również jest zabezpieczony. W środku także wykonana jest renowacja, dlatego w tym momencie, i myślę, że jeszcze przez jakiś czas, kościół nie wymaga wkładu finansowego.

Reklama

Nie jest Księdzu żal, że nie będzie tym, który poniesie dzieło budowy plebanii? Pewnie miło byłoby pozostawić po sobie taki namacalny ślad.

Myślę, że śladów mojej obecności tutaj trochę pozostanie. Być może należałoby teraz spróbować rozpocząć budowę plebani, ale jakoś bardziej ciągnęło mnie na wieś.

Trudniejsze było podjęcie się budowy nowej plebani czy zaradzenie sytuacji związanej z obecną, zbyt dużą i kosztowną w utrzymaniu?

Te tematy się wiążą. Gdy tutaj zamieszkałem trzeba było zagospodarować budynek, dlatego przeprowadziliśmy małe remonty, które dostosowały ten obiekt do realnych potrzeb. Przeprowadziliśmy choćby wymianę okien, co pozwoliło zaoszczędzić na ogrzewaniu. Ta inwestycja zwróciła się w kosztach ogrzewania praktycznie już w kolejnym roku. Prawda jest taka, że zanim powstanie nowa plebania w tym budynku księża na pewno trochę jeszcze pomieszkają. Chyba że pojawi się jakaś nagła możliwość sprzedaży budynku.

Reklama

Ponoć kiedyś było to możliwe?

Tak. Problem był w kwocie. Zainteresowany oferował znacznie mniej niż wynosi wartość tego obiektu, bądź co bądź budynku, który ma ponad sześćset metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, poza tym stojącego na atrakcyjnej działce w centrum miasta.

Ponoć był moment, kiedy Ksiądz był skłonny przystać na ofertę, ale nie było przyzwolenia z góry na taką wartość sprzedaży.

To nawet nie kwestia odgórnego stanowiska biskupa. Sam radziłem się ludzi, którzy w tej materii się obracają i uzyskane informacje były jasne, że proponowana wartość kupna jest zdecydowanie za mała. Ona nas nie satysfakcjonowała, być może nawet w połowie nie pokryłaby kosztów budowy nowej plebanii. A co dalej? Braliśmy pod uwagę różne wersje i warianty, ale żaden nie był idealny. Mam nadzieję, że w nieodległej przyszłości temat zacznie się klarować. Mam nadzieję, że nowy ksiądz proboszcz z zapałem go podejmie. Tym bardziej, że to dużo młodszy ksiądz. Nie miał wprawdzie dotychczas doświadczenia w kierowaniu parafią, ale – a wiem to, bo rozmawialiśmy – podejmuje się tego zadania z wielkim entuzjazmem. Zawsze objęcie probostwa jest skokiem, uzyskaniem statusu pewnej samodzielności.

Jest też większa odpowiedzialność, m.in. za finanse, proboszcz to również zarządca. Ksiądz dobrze czuje się w takiej roli czy wolałby powrócić do okresu, gdy jako wikariusz mógł w spokoju poświęcić się wyłącznie kapłaństwu?

Wrócić do funkcji wikariusza? Niekoniecznie. Tam też są obowiązki, tylko że inne. Choć na pewno jest łatwiej, gdy człowieka nie interesują takie rzeczy jak wyżywienie, ogrzewanie czy inne prozaiczne aspekty codzienności. Ale jednak funkcja proboszcza daje większą swobodę, trudno byłoby ponownie wrócić do posługi wikariusza, nawet jeśli codzienne borykanie się z kwestiami finansowymi nie jest łatwym obowiązkiem.

Czego po tych dziewięciu latach w Złotowie najbardziej będzie Księdzu brakować?

Ludzi.

Jest grono osób, z którymi miał Ksiądz szczególnie bliskie relacje?

Nie. Jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktów, ja jestem dosyć trudny człowiek…

Ksiądz jest trudny?

No… ciężko mi to przychodzi. Natomiast jeżeli już z kimś się zaprzyjaźnię, jestem dosyć wierny w tej przyjaźni. Tak mi się przynajmniej wydaje. Natomiast będzie mi na pewno brakować tych parafian, którzy są oddani. Bo naprawdę jest tutaj liczne grono osób zaangażowanych i odpowiedzialnych za to, co robią w parafii. Powiem więcej – od wielu ludzi mogłem nauczyć się przez te dziewięć lat wielu dobrych rzeczy: właśnie odpowiedzialności, pracowitości, byli dla mnie przykładem, wzorem, a czasami wyrzutem sumienia.

Wie Ksiądz, jak o Księdzu mówią?

Jak?

Fajny, z normalnym podejściem do życia i mówiący piękne kazania. Wszystko się zgadza?

To ocena ludzi.

Czego w tych przymiotach brakuje? Co sam Ksiądz w sobie ceni, a czego być może parafianie przez lata nie zdołali odkryć?

Nic nie przychodzi mi do głowy w tym momencie. Fajny to szerokie pojęcie, dużo się w nim mieści. Kto wie, jeśli tak o mnie mówią, może rzeczywiście w jakimś stopniu wyraża to opis mojej osobowości.

Zdarzyło się Księdzu przez te lata popaść z kimkolwiek w konflikt?

Nieraz trochę na siebie pokrzyczeliśmy, ale żeby tak, że z kimś z jakiegoś powodu się nie odzywaliśmy przez dłuższy czas, to nie. Takie relacje, żeby z kimś nie rozmawiać, nie leżą w mojej naturze.

Na kogo i za co musiał Ksiądz krzyczeć?

Aaa, takie tam sytuacje. Pewnie przez to, że jestem w sumie uparty człowiek. Pewnie w humorze nie byłem albo lewą nogą wstałem z łóżka. Życie.

Sadki to może być parafia, w której jako proboszcz doczeka Ksiądz emerytury?

Jest to możliwe, choć jak znam swoje podejście do życia, swoją skłonność do zmieniania miejsca, jest to mało prawdopodobne. Ja jestem niespokojna dusza, której trudno dłużej w jednym miejscu usiedzieć. Dziewięć lat w Złotowie to i tak długi czas.

Możliwy jest kiedyś powrót na probostwo u św. Rocha?

Nie, to niemożliwe.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Lewak - niezalogowany 2018-07-15 23:08:49

    Lepsze to niż nowa religia np. U niemców. Bombowo

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ziom - niezalogowany 2018-07-15 21:29:24

    prawdą jest, że był lubiany no i szanował innych, nie hałasował jakimiś dzwonami, czy ich głośnym nagraniem,

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jagzh - niezalogowany 2018-07-15 20:17:17

    Najważniejsze to postawić plebanię w Złotowie i wyremontować w Sadkch. Widzę ,że pan w czarnym potrafi się dobrze ustawić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości