– Zaniepokoiło nas – mówi mama – że nie raczkował, tylko czołgał się jak żołnierz. Diagnoza: mózgowe porażenie dziecięce. – Naszym celem jest postawienie go na nogi! Operacja w USA to koszt około 260 tys. złotych
Stefcio, bo tak na tego małego bohatera mówią wszyscy, którzy go znają, ma dopiero cztery i pół roku.
– Najbardziej – mówi jego mama Wioletta – lubi układać klocki, bawić się swoimi autkami, śpiewać, no i oglądać bajki, chyba jak każdy pięciolatek – dodaje, patrząc z uśmiechem na syna. Tak, Stefcio jest bardzo pogodnym dzieckiem: zawsze uśmiechniętym i radosnym. Swoim uśmiechem zaraża innych wokół. Na przykład tatę Eligiusza i dwie siostry: Zuzię i Amelię – już nastolatki. Pokochali go także sąsiedzi.
Stefcio urodził się 12 lutego 2016 roku jako zdrowy chłopiec. Dostał 10 punktów w skali Apgar.
– Około dziesiątego miesiąca zaniepokoiło nas – mówi mama – że nie raczkował, tylko czołgał się jak żołnierz, ze sztywnymi nóżkami. Wizyta u lekarza neurologa i od razu szokująca diagnoza: wzmożone napięcie mięśniowe.
– Syn nie wykazywał także woli siadania – dodaje. Od razu włączona została rehabilitacja.
– I tak – opisuje mama – trafiliśmy do Bolka Cieślika. On nauczył nas też, jak poprawnie ćwiczyć w domu. Włączyliśmy także tak bardzo zalecany mu basen. Rehabilitacji było bardzo dużo, ale mimo to syn sam nie stanął na nogi. Kolejny szpital i kolejna diagnoza.
– W lutym 2019 został mu wykonany rezonans magnetyczny w szpitalu dziecięcym w Bydgoszczy, który wykazał niestety także zmiany w mózgu – mówi pani Wioletta. Diagnoza: mózgowe porażenie dziecięce ze spastycznym niedowładem kończyn dolnych.
– Szok. Żal. Złość, że takie badania zlecono nam dopiero wtedy, kiedy dziecko miało już trzy latka. Im wcześniej przecież znasz chorobę, tym bardziej możesz sobie z nią poradzić, prawda? – pyta retorycznie.
– Ale czasu nie cofniemy – dodaje.
Stefcio potrzebuje rehabilitacji każdego dnia. Dla sprawności i samodzielności.
– Całe moje życie opracowałam pod Stefcia – mówi mama.
– Najpierw on i jego potrzeby, potem ja. Chyba jak każda mama… Każdy tydzień mamy zaplanowany z góry. Przeważnie w poniedziałki i piątki jedziemy do ośrodka rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych w Złotowie. Wtorek i czwartek mamy zajęcia w gabinecie fizjoterapii w Wysokiej. Do tego jest pod opieką poradni pedagogiczno–psychologicznej w Złotowie, gdzie ma sześć godzin spotkań w miesiącu z psychologiem, logopedą i także z rehabilitantką.
– Do przedszkola na razie nie może chodzić – mówi mama – nie dałby rady czasowo, bo nie jesteśmy w stanie poukładać wszystkich jego dodatkowych ważnych zajęć po południu. Zresztą, w domu też nie odpuszczamy! Każdego dnia ma elektrostymulację, chodzi w sprężynach derotujących i otrezach, w rączkach trzyma trójnogi. Na to wszystko trzeba znaleźć spokojny czas! – wyjaśnia mama.
Ciągle potrzeba środków
Największymi trudnościami dla rodziny Stężewskich są teraz pieniądze, rehabilitacja to przecież wysokie koszty.
– Paliwo, co trzy miesiące specjalistyczne czternastodniowe turnusy rehabilitacyjne, ostatnio musieliśmy także kupić nowy elektrostymulator. Wszystko to kosztuje, ale nie poddajemy się i chcemy walczyć, dla Stefcia – mówi mama. Z pomocą ruszyli mieszkańcy Starej Wiśniewki. Na ostatniej edycji Dni Kwitnących Wiśni, sztandarowej imprezie we wsi, uzbierali dla Stefcia ponad 5 tys. złotych.
– Wszyscy wspierają nas też zawsze dobrym słowem i uśmiechem – mówi mama – za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. To dla nas także wielkie wsparcie.
– Po ostatnim rezonansie w Bydgoszczy – opisuje mama – usłyszeliśmy, że „teraz wszystko zależy od niego”. Musi zatem mieć wolę walki. A ma szansę stać na nogach i być kiedyś samodzielny, na tym nam najbardziej zależy. Rodzice marzą także o operacji dla syna.
– Na operację SDR – Selektywną Rizotomię Grzbietową w USA należy zebrać około 260 tys. złotych. Operacja ta pozwoliłaby mu na swobodniejsze poruszanie się, pozbycie się spastyczności w nogach, bo to ona właśnie go hamuje. To jest nasz cel na najbliższe dwa – trzy lata!
I Ty możesz pomóc. Wpłać datek na Stefanka: Fundacja „Złotowianka”, Stefan Stężewski, nr konta 25894400030002743020000010 z dopiskiem darowizna dla Stefana Stężewskiego S/214. Dziękujemy!
– Bardzo trudno jest prosić o pomoc – kończy mama – ale każda wpłata daje nam komfort psychiczny, że wciąż możemy walczyć o lepsze jutro dla naszego synka i… postawić go kiedyś na nogi!
Julita Milczyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze