On ma 5 miesięcy, ona 10 lat. Oboje zaginęli na ulicy Złotowskiej w Krajence. Batmanek, jak pieszczotliwie nazywa go pan Mariusz, ?nosi się? na czarno i nigdy dotąd nie oddalał się od domu. Za informację o miejscu jego pobytu czeka nagroda
Gdzie jest Batmanek?
18 lutego, jak co dzień, ulubieniec pana Mariusza wyszedł z domu. Zwykle nie oddalał się zanadto, jest typem domatora. - Jak się go wypuściło, to siedział pod krzakiem albo pod autem. Bardzo płochliwy był, wolał być w pobliżu domu – opowiada mieszkaniec Krajenki. Tym razem jednak członek rodziny mieszkającej przy ulicy Złotowskiej w Krajence do domu nie wrócił. - Nie wiem, co się stało, przepadł bez wieści. Najbardziej to syn przeżywa jego zaginięcie – mężczyzna wskazuje grającego na komputerze chłopca.
Batmanek i Lizusek
W domu pana Mariusza Batmanek pojawił się w listopadzie ubiegłego roku. Wraz z nim radość do czteroosobowej rodziny wniósł jego brat – Lizusek. – Zadbane były, leczone, otoczone właściwą opieką – mężczyzna zapewnia, że przyczyną zniknięcia jednego z nich nie była zła opieka. - To są moi domownicy. Jak siedzę, to przyjdą się popieścić, jak śpię to przyjdzie i położy się w nogach, czuję, że grzeje – mieszkaniec Krajenki z rozrzewnieniem wspomina zaginionego. Mówiąc o swych ulubieńcach szybko się rozkręca. - Jak były małe, to było bardzo fajnie. Później, jak były starsze, to wariowały. Na noc zamykaliśmy je w oddzielnych pomieszczeniach, bo inaczej wyspać się nie dało – głowa rodziny mówi, jak razem dokazywały Batmanek i Lizusek. Miłość do podopiecznych sprawia, że tak trudno pogodzić mu się ze stratą.
Skok przez płot
- Ostatni raz go widziałem jak przeskakiwał przez płot sąsiada – wspomina pan Mariusz. – Pytałem sąsiadów, ale nikt nic nie wie. Jakby wpadł pod samochód, to by gdzieś leżał – mężczyzna bierze pod uwagę najgorsze. Zastanawia się także nad porwaniem. - Nawet jakby go ktoś ukradł, to się nie przyzna – martwi się mieszkaniec Krajenki. Pan Mariusz wciąż liczy na odnalezienie ukochanego kota, jednak, mając w pamięci wydarzenia z ubiegłego roku, gdy ktoś w Krajence znęcał się nad kotami, powoli traci nadzieję. – Nie wiem, czy ktoś w Krajence nie lubi kotów, czy ktoś chce je krzywdzić. Kiedyś pełno ich chodziło po ulicach, dziś ich nie widać. Ja bardzo bym chciał wiedzieć, co się stało z Batmankiem – twierdzi nasz rozmówca.
Tego samego chciałaby jego sąsiadka, której kotka zaginęła trzy dni wcześniej niż opisywany dachowiec. Być może do zwrócenia Batmanka lub podania informacji o miejscu jego pobytu przyczyni się nagroda finansowa, jaką wyznaczył mieszkaniec Krajenki.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze