Stanisław Wełniak wyjaśnia powody swojej kilkutygodniowej nieobecności w pracy. Przerwa jeszcze potrwa, możliwe, że burmistrz w tym roku do pracy już nie wróci
Stanisława Wełniaka nie ma w urzędzie od końca października. Przyznaje, że problemy ze zdrowiem ciągnęły się od roku, w ostatnich tygodniach stały się jednak wyjątkowo uporczywe. Przez długi czas nie było wiadomo, co dolega burmistrzowi, badania niczego nie wykazywały. Stanisław Wełniak, pamiętając o tym, jak przed dwoma-trzema laty ukąszony był przez dwa kleszcze w okolicach kolana, sam poprosił lekarzy o badanie pod kątem boreliozy. Wyniki potwierdziły przypuszczenia burmistrza. – Teraz jest przynajmniej o tyle lepiej, że problem jest zdiagnozowany i wiadomo, co robić dalej – mówi Stanisław Wełniak. [[reklama]] Miało być po sprawie
– Początkowo nie zauważyłem tych kleszczy. Dopiero gdy wystąpił stan zapalny, a kolano spuchło, dostrzegłem dwa insekty, które natychmiast usunąłem. Miejsce posmarowałem spirytusem, byłem spokojny, bo nie raz w młodości wyciągało się kleszcze i nigdy nie miałem z tego powodu żadnych problemów. Teraz też uznałem, że jest po sprawie – wspomina burmistrz, przyznając, że nie zdawał sobie sprawy, że obecnie kleszcze rzeczywiście mogą być powodem takich komplikacji, których efektem może być skażenie organizmu. – Nikomu nie życzę tego, co przeżyłem. Przez trzy tygodnie nieustannie czułem ból w nodze. Potworny, ciągły ból, od biodra aż po stopę. Nie pomagały tabletki, zastrzyki. Na ile zdołałem się już zorientować od lekarzy i z literatury, za zakażenie odpowiadają bakterie, które powodują uszkodzenie nerwów i pewnie stąd tak silny ból – mówi burmistrz, precyzując, że w zasadzie dolegliwości odczuwał już od roku, ale w październiku zupełnie wzięły one górę. – Do tego stopnia, że nie mogłem już chodzić.
Nikomu nie życzę
– Teraz pozostaje długotrwałe leczenie antybiotykami. To bardzo kłopotliwa w leczeniu choroba – mówi Stanisław Wełniak, przyznając, że w środę udaje się na oddział zakaźny wałeckiego szpitala, gdzie dowie się, co dalej. – Na chwilę obecną trudno cokolwiek więcej powiedzieć – przyznaje burmistrz, dodając, że liczy się również z tym, iż w tym roku w pracy już się nie pojawi. – Nikomu nie życzę tego, co przechodzę, a jeśli ktoś ma już jakieś objawy, radzę jak najszybciej udać się do lekarza – burmistrz przekonuje na koniec naszej rozmowy.
Przypomnijmy, że zgodnie z terminologią (wikipedia) borelioza (choroba z Lyme, krętkowica kleszczowa, łac. borreliosis, ang. Lyme disease, Lyme borreliosis) to wielonarządowa choroba zakaźna wywoływana przez bakterie należące do krętków, przenoszona na człowieka i niektóre zwierzęta przez kleszcze.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze