Złotowskie Liceum Ogólnokształcące chce zawalczyć w naborze o cztery klasy. Nie jednak za wszelką cenę
Zbliża się czas naboru do szkół ponadgimnazjalnych. Złotowskie LO liczy, że po ubiegłorocznym sukcesie w ogólnopolskim rankingu do sekretariatu placówki wpłynie wiele podań o przyjęcie do LO. Cztery klasy? - Taki mamy plan. Najważniejsze jest jednak kryterium punktów na świadectwie gimnazjalnym - mówi Karolina Skotarczak-Dobrzyńska, dyrektor szkoły, która potwierdza, że więcej klas to więcej godzin dla nauczycieli.
Karolina Skotarczak-Dobrzyńska ma powody do satysfakcji. Kierowana przez nią szkoła zajęła w ogólnopolskim rankingu liceów ogólnokształcących 199 miejsce, co w porównaniu z 386 miejscem w 2013 było nie lada skokiem. Taki awans zobowiązuje. – Chciałabym, aby szkoła była sklasyfikowana na podobnym lub jeszcze lepszym miejscu. Robimy wszystko, by tak się stało, nie wszystko jednak zależy od nas - mówi dyrektor szkoły. Najważniejsza rzecz to przyciągnąć do liceum uzdolnioną młodzież i następnie zagwarantować jej jak najlepszy poziom nauki. Chcemy w tym roku powtórzyć nabór do czterech klas pierwszych, chcemy jednak, by była to młodzież ze stosunkowo wysoką punktacją na świadectwie gimnazjalnym. Oznacza to, że poniżej pewnej liczby punktów przy naborze nie zejdziemy. Nabór tylko po to, by były klasy, na dłużą metę się nie opłaca. Traci na tym renoma szkoły - mówi K. Skotarczak-Dobrzyńska.
[[reklama]]
Nie jest tajemnicą, że cztery klasy to gwarancja pracy na pełnych etatach dla nauczycieli zatrudnionych w szkole. - Kadrę mamy doświadczoną i sprawdzoną. Do tego wrócą w najbliższym czasie nauczyciele, którzy pracowali tu przez kilkanaście lat, a którzy w ubiegłym roku byli na urlopach zdrowotnych. Mamy potencjał, jest kim pracować - mówi dyrektor. Pytanie, czy będzie z kim? - Zrobiliśmy absolutnie wszystko, by dotrzeć z informacją do gimnazjalistów i ich rodziców na temat naszej szkoły. Teraz pozostaje nam czekać - uważa K. Skotarczak-Dobrzyńska, która od niespełna dwóch lat kieruje LO w Złotowie. Gimnazjaliści mają do wyboru cztery oddziały: politechniczny, humanistyczny, biologiczno-chemiczny i ekonomiczny. Wstępne rozeznanie wskazuje, że największą popularnością cieszy się oddział biologiczno-chemiczny: - Jeśli będzie taka potrzeba, a potencjalni uczniowie spełnią nasze kryteria, otworzymy dwa oddziały biologiczno-chemiczne kosztem innego, najmniej obleganego - mówi wprost dyrektor LO.
Dyrektor byłaby spokojna o nabór gdyby nie Piła i... Łobżenica. - Mówiąc o Pile, wielu młodych ludzi, do kontynuacji nauki, wybiera szkoły, które zdecydowanie niżej plasują się w rankingach. Moim zdaniem jest to spowodowane chęcią wyrwania się do większego miasta. Inna rzecz, że moglibyśmy sięgnąć po gimnazjalistów z terenu gminy Łobżenica - tu jednak na przeszkodzie stoi dojazd. Bez tego nie uda nam się. Jest to o tyle zła sytuacja, że za rok będziemy mieli do czynienia z jeszcze mniejszą liczbą absolwentów gimnazjów. Trudno przewidzieć, co się wydarzy - mówi Karolina Skotarczak-Dobrzyńska.
Mariusz Leszczyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze