Reklama

Praca jest. Dla Ukrainek

11/02/2013 00:00
Pięćdziesięciu obywateli Ukrainy pracuje sezonowo na terenie powiatu. - Nie są tańsi, nie są lepsi od naszych, są chętni do pracy - mówi pracodawca

W 2012 roku firmy z terenu powiatu złożyły pięćdziesiąt oświadczeń o zamiarze pracy obywatelom Ukrainy. Siedemnaście osób miało zbierać maliny, dwanaście pieczarki. Byli też murarze i malarze, pracownicy gospodarczy. I pracowali. - Jeżeli to jest na umowę zlecenie czy o dzieło, to zarobisz tyle ile zrobisz. Dla pracodawców oni są po prostu tańsi – uważa dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Złotowie Łucja Greczyło.

Pełnomocnik pieczarkarni działającej na terenie powiatu i zatrudniającej ludzi ze wschodu twierdzi, że nie chodzi o pieniądze. - Ukraińcy przyjeżdżali chętnie do pracy. Pracowali i nie robili żadnych problemów. Przede wszystkim nie wymuszali zwolnień i nie opierali się na opiece społecznej – mówi przedsiębiorca, który najpierw podał swoje dane, a później zastrzegł sobie anonimowość.
[[reklama]]
Kosztem firmy był jeszcze dojazd obcokrajowców, ich zakwaterowanie i opał na zimę. - Zamykaliśmy się w tych samych kosztach co przy zatrudnieniu naszych ludzi. To nie były oszczędności czy cięcie kosztów. Mieliśmy dobrych pracowników, którzy chcieli pracować – podkreśla mieszkaniec powiatu.

Bezrobocie jest, pracowników nie ma?


Ponad 4700 - tylu bezrobotnych jest na terenie powiatu złotowskiego. Przedsiębiorcy skarżą się, że chętnych do pracy nie ma. Wspomniana pieczarkarnia przekonała się o tym podczas naboru.
- Przychodzi dziesięć osób do pracy, z tego siedem mówi, żeby im podpisać kartki, bo oni nie bardzo będą chcieli tutaj pracować – pełnomocnik firmy rozkłada ręce. Na bezrobotnych z pośredniaka nie liczy. - Biuro pracy wysyłało alkoholików, degeneratów i całą resztę ludzi, którzy nie chcieli pracować, chcieli mieć tylko ubezpieczenie w biurze pracy – ocenia przedsiębiorca.
Ł. Greczyło: - My zawsze staramy się zagospodarować miejsce pracy stworzone przez naszych pracodawców.

Ukraińcy pracują chętnie i ciężko, bo w Polsce zarabiają więcej niż u siebie.
- Byli też batem na naszych ludzi – mówi lokalny przedsiębiorca.

W pierwszym półroczu ubiegłego roku Ukraińcy przekroczyli naszą granicę 5,7 miliona razy. To prawie 20% więcej niż w roku 2011. Według wyliczeń władz Ukrainy, w Polsce na czarno pracuje 800 tysięcy ich obywateli. Czy w Złotowie i okolicy również?
[[nowa_strona]]
Łucja Greczyło: - Nie mam informacji, żeby takie przypadki miały miejsce na naszym terenie. Dotyczy to raczej dużych aglomeracji.

Zdarza się, że Ukraińcy przyjeżdżają do Polski na zaproszenia polskich firm i już tu zostają.
- Pojawił się problem, bo na nasze zaproszenia oni jechali gdzie indziej. Później ograniczyliśmy je do ludzi, których znamy i tych od pośrednika – opowiada pełnomocnik pieczarkarni.

Czas na Filipinki

W tym roku do urzędu pracy nie wpłynęły oświadczenia pracodawców o zamiarze zatrudnienia obcokrajowców ze wschodu. Upadł też pomysł sprowadzenia Ukraińców do powiatu na stałe. Lokalna pieczarkarnia wystąpiła do wojewody o prawo stałego pobytu trójki najlepszych pracowników z Ukrainy, ale złotowski pośredniak się nie zgodził. – Przy takim bezrobociu, jakie mamy, jesteśmy w stanie zagospodarować te oferty – powtarza Ł. Greczyło.
[[reklama]]
Ukraińcy mogą pracować w Polsce pół roku w ciągu dwunastu miesięcy. Nie musi być to pobyt jednorazowy.

Zatrudnianie w powiecie Ukraińców to nie jedyny przypadek ściągania pracowników spoza UE. W 2009 roku agencja pracy z Gorzowa Wielkopolskiego chciała sprowadzić do nas dwadzieścia Filipinek. - Pracodawca przekonywał mnie, że to by było dobre rozwiązanie, bo firma produkcyjna na terenie powiatu chciała podnieść wydajność. Dla mnie nie było ważne, czy to będzie 5 miejsc pracy, czy 20. Nie zgodziłam się – opowiada dyrektor PUP w Złotowie.

Azjatki znalazły później pracę w Bedlinie pod Radzyniem. Warunki, w jakich przebywały, opisywały później największe media w Polsce. Zamiast 560 dolarów zarabiały miesięcznie do 700 złotych. Ofiarami wyzysku padło 28 kobiet z Filipin, 24 z Ukrainy i 7 ze Sri Lanki.

Firmy z terenu powiatu złotowskiego nie zatrudniają obecnie ludzi z Ukrainy. Póki co.
- Pośredniczka wydzwania do nas przynajmniej raz w miesiącu, żeby mimo wszystko brać Ukraińców – twierdzi pracownik pieczarkarni.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości