W marcu tego roku weszły w życie przepisy dotyczące wynagrodzeń dla pracujących więźniów. Do tej pory pracodawca zatrudniający skazanego musiał mu wypłacać co najmniej połowę minimalnego wynagrodzenia. Teraz przestępcy zatrudnieni w pełnym wymiarze czasu muszą otrzymywać minimalne wynagrodzenie
23 lutego 2010 roku sędziowie Trybunału Konstytucyjnego orzekli o niekonstytucyjności art. 123 § 2 Kodeksu karnego wykonawczego dotyczącego wynagrodzenia więźnia podejmującego pracę. Stwierdzili, że przepis pozwalający płacić więźniom połowę stawki minimalnej narusza art. 65 Konstytucji RP, który nie przewiduje wyjęcia żadnej grupy spod przepisów o płacy minimalnej. Decyzją Trybunału od 8 marca br. skazani mogą więc zarabiać tyle samo co zwykli obywatele, czyli przynajmniej 1386 złotych. Co więcej, z sumy tej nie jest już potrącane 20 proc., a tylko 10 proc. kosztów przeznaczonych na Fundusz Pomocy Postpenitencjarnej. Jednak (co jest nowością) z przysługującemu skazanemu wynagrodzenia za pracę odliczane jest 25 proc. na cele Funduszu Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy. Po odliczeniu podatków i potrąceniu składek ubezpieczeniowych z kwoty minimalnej krajowej więźniowi pozostaje nieco ponad 650 złotych. Co dzieje się z tymi pieniędzmi? [[reklama]]
Część zarobków – ok. 140 złotych miesięcznie podlega akumulacji, czyli trafia do tzw. żelaznej kasy. Skazani mogą skorzystać z niej dopiero po wyjściu z więzienia. Pozostałe pieniądze są do dyspozycji osadzonego. - Kwoty, które zarabiają, mogą rozdysponowywać według własnego uznania. Poza dokonywaniem zakupów na własne potrzeby w kantynie może to być wspieranie finansowo rodzin czy realizacja obowiązków finansowych nałożonych przez sąd, do czego motywowani są przez wychowawców - mówi Adrian Pozierak, oficer prasowy Aresztu Śledczego w Złotowie. - Jest to pewna forma uświadamiania prawnego, bowiem osoby osadzone często ignorują tego typu obowiązki, nie zdając sobie sprawy z ich późniejszych konsekwencji. Postawa skazanego wobec zobowiązań nałożonych przez sąd w wyroku, tu także naprawa wyrządzonej szkody czy partycypacja przez osadzonego w kosztach utrzymania rodziny stanowi dla nas pewne kryterium, które także podlega ocenie w czasie pracy z osadzonym i jest czynnikiem diagnostycznym - dodaje.
Co na to pracodawcy?
Po wejściu w życie nowych przepisów obawiano się, że wielu z pracujących więźniów straci zatrudnienie. Pesymistyczne prognozy okazały się mocno przesadzone - do masowych zwolnień nie doszło. - Pomimo silnych obaw zatrudnienie drastycznie nie spadło, nastąpił jedynie jego kilkuprocentowy spadek - komentuje A. Pozierak.
- Dopóki będzie taka możliwość dalej będziemy osadzonych zatrudniać - mówi dyrektor fabryki tektury i papieru Warter w Tarnówce. - Z Aresztem Śledczym współpracujemy już od 3 lat i jesteśmy bardzo zadowoleni. Początkowo skusiły nas warunki płacowe. Zatrudnianie osadzonych kosztowało nas o połowę mniej niż zwykłych pracowników - wspomina. - Obecnie przekonuje nas to, że ci ludzie to zdyscyplinowani pracownicy i doskonali fachowcy. Tak dobrze pracują, że zatrudniamy ich nawet w soboty, co z tytułu nadgodzin pozwala im zarobić więcej niż minimalna krajowa - dodaje.
Praca uszlachetnia
Nikt nie zmusza więźniów do pracy, skazani sami muszą wyrazić chęć do jej podjęcia. Nie wszyscy jednak zgodę na zatrudnienie otrzymują. Szereg komórek organizacyjnych aresztu musi wyrazić zgodę, aby więzień mógł pracować na zewnątrz. – Przy kierowaniu skazanych do zatrudnienia uwzględnia się takie czynniki jak zainteresowania, stan zdrowia, wiek, kwalifikacje zawodowe oraz potrzeby aresztu lub kontrahentów zewnętrznych. Istnieją również kryteria ściśle ochronne, tj. względy bezpieczeństwa aresztu oraz np. czas pozostały do odbycia kary – tłumaczy A. Pozierak. – Ponadto do zatrudnienia staramy się kierować przede wszystkim skazanych zobowiązanych do świadczeń alimentacyjnych, a także mających szczególnie trudną sytuację materialną, osobistą lub rodzinną. Oczywistym jest także to, że do zatrudnienia poza terem jednostki kierowani są jedynie tacy osadzeni, którzy nie stwarzają żadnego zagrożenia społecznego. [[reklama]]
Więźniowie za swoją pracę mogą uzyskiwać wynagrodzenie bądź pracować nieodpłatnie. - Aktualnie skazani ze złotowskiego aresztu są zatrudnieni odpłatnie u pięciu kontrahentów zewnętrznych - mówi A. Pozierak. - Część osadzonych zatrudnionych jest także w samym Areszcie Śledczym, przy obsłudze kuchni, wydawaniu posiłków, niezbędnych remontów, bibliotece czy pracach porządkowych. Nadto dwóch osadzonych zatrudnionych jest nieodpłatnie na rzecz Urzędu Miasta w Złotowie oraz dwóch na rzecz Starostwa Powiatowego. Wszystkie osoby zatrudnione poza terenem jednostki są transportowane do pracy pojazdami tychże pracodawców, ewentualnie udają się tam pieszo. Osoby pracujące na terenie Aresztu Śledczego są nadzorowane przez funkcjonariuszy, a osadzeni pracujący poza terenem jednostki podlegają kontroli doraźnej - tłumaczy.
Zatrudnienie więźniów jest bardzo ważnym elementem resocjalizacyjnym. - Cel odbycia kary pozbawienia wolności nie ma jedynie charakteru punitywnego. Osoba, która przebywa u nas i z którą w ten czy inny sposób pracujemy, z biegiem upływu kary powinna wykształcić w sobie postawy, jakich dotychczas nie miała. Musi nauczyć się funkcjonowania w społeczeństwie w sposób przez nie akceptowalny. Zatrudnienie jako czynnik oddziaływania jest tutaj bardzo istotny - mówi A. Pozierak. - Praca uczy odpowiedzialności i umiejętności współdziałania w grupie, utrwala w osadzonym nawyk stałego przestrzegania określonych norm i reguł, jest także treningiem samokontroli więźnia. Osadzony, który został skierowany do zatrudnienia zewnętrznego musi umieć oprzeć się wielu pokusom: nie oddalić się z miejsca pracy, nie wypić piwa czy na przykład nie zorganizować sobie niekontrolowanego widzenia - dodaje.
Pomimo wątpliwości płynących z korzystania z tej formy aktywizacji zawodowej zatrudnianie więźniów jest praktyką przynoszącą obopólne korzyści. Więźniowie, którzy na co dzień wyłączeni są z życia w społeczeństwie mają okazję chociażby cząstkowo w nim uczestniczyć oraz zarobić na swoje potrzeby, rodzinę czy ewentualne zobowiązania finansowe. Pracodawcy zyskują solidnych, chętnych do pracy i, mimo wszystko, tanich pracowników.
Marta Lasota
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze