Bezrobotni skarżą się, że nie mają na bilety do Złotowa. Urzędnicy odpowiadają, że pracownicy PUP-u do bezrobotnych nie pojadą, bo nie mogą
Za drogo do Złotowa
O problemie mieszkańców Sypniewa, Nadarzyc, Bud z dojazdem do złotowskiego urzędu pracy mówi się coraz częściej. Wspominają o tym sołtysi, radni, nauczyciele. - Nas po prostu na to nie stać – twierdzą zainteresowani, bezrobotni ze wspomnianych wsi. – Kombinujemy jak się da, do Jastrowia można dojechać rowerem, dalej okazją. Ale z tym jest największy problem, bo kierowcy rzadko się zatrzymują, chyba że jedzie „swój”. Bilet w dwie strony to koszt około trzydziestu złotych. To dużo. Po co tyle ludzi ma gnać do Złotowa, może by raz w miesiącu jakaś pani do nas przyjechała?! – podpowiadają rozwiązanie.
[[reklama]]
Jeżdżą ale… rzadko
Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Złotowie Łucja Greczyło tłumaczy, że nie można preferować wybranych miejscowości. - Można zapytać, a dlaczego nie jeździć do gminy Lipka czy Okonek? Takich wsi jak Nadarzyce czy Sypniewo jest wiele - mówi wprost, dodając, że wyjazd pracownika też kosztuje.
Dyrektor Greczyło wyjaśnia, że nie jest też tak, iż bezrobotny musi co miesiąc zgłaszać się do urzędu. - Najczęściej jest to raz na trzy, cztery miesiące, czasami nawet raz na pół roku – twierdzi. Jej zdaniem urzędnik nigdzie nie pojedzie, bo nie będzie brał ze sobą dokumentacji, w których są dane objęte tajemnicą.
Wyjazd wiązałby się również z zastępstwem. Jak tłumaczy Ł. Greczyło, z tym zastępstwem to nie jest taka prosta sprawa albowiem urzędników jest określona liczba. – A bezrobotni, przyjeżdżający do urzędu, nie lubią długo czekać w kolejce - oświadcza.
[[reklama]]
Obniżyć koszty, oszczędzić czas
Co o tym wszystkim sądzi osoba mająca bezpośredni kontakt z bezrobotnymi? Małgorzata Cierniak, pracująca na stanowisku pośrednika pracy w PUP w Złotowie, obsługująca teren gminy i miasta Jastrowie, twierdzi, że PUP wyznacza osobie zarejestrowanej termin stawiennictwa u pośrednika pracy raz na 120 dni.
Podczas jednej wizyty załatwiane jest spotkanie z doradcą zawodowym, pośrednikiem pracy, liderem klubu pracy, specjalistą ds. rozwoju zawodowego. Wszystko, by bezrobotnego nie narażać na kolejne wizyty. Średnio bezrobotny musi odwiedzić PUP cztery razy do roku.
Aktualnie z gminy i miasta Jastrowie w ewidencji zarejestrowanych jest ponad 900 osób bezrobotnych, z czego z Nadarzyc 20 osób, z Sypniewa 112.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze