To koniec marzeń o farmie fotowoltaicznej w Jastrowiu. Gmina podziękowała Enei.
Miało być tak pięknie. W 2011 roku Enea Wytwarzanie wydzierżawiła od gminy i miasta Jastrowie dwie działki przy ulicy Narutowicza, w atrakcyjnej inwestycyjnie części miasta. Spółka zapowiadała, że na terenie wielkości 3,5 ha zbuduje farmę fotowoltaiczną. Wizja zmieniania energii słonecznej w elektryczną ujęła burmistrza i radnych – miasto miało pójść z duchem czasu, a przy okazji zarobić.
Minęło pięć lat. W 2016 roku firma zwróciła się do gminy z wnioskiem o przedłużenie umowy dzierżawy. Argumentowała, że 25 lat zwrotu inwestycji obliguje ją i samorząd do takiego kroku. Radni wyrazili zgodę, wciąż licząc na powstanie farmy fotowoltaicznej.
Nic z tego. Do dzisiaj na wspomnianych działkach Enea Wytwarzanie nie kiwnęła palcem. Za to niedawno, po raz kolejny, wystąpiła do miasta o przedłużenie umowy dzierżawy. Tym razem na jedną z zajmowanych dotąd działek. Na teren wielkości ok. 2,4 ha. Na drugiej zaś chciałaby ustanowić służebność przesyłu kabla zasilającego mającą powstać elektrownię.
– De facto zwracają nam działkę, która dalej byłaby obciążona – 26 czerwca, podczas sesji Rady Miejskiej w Jastrowiu, mówił burmistrz Piotr Wojtiuk. Widać było, że jego cierpliwość się kończy, że nie wierzy w obietnice Enei Wytwarzanie. Czy aby na pewno zbudują tę farmę, skoro przez 8 lat nie wbili w zajmowaną działkę łopaty?
– Odpowiedzieli, że w licytacji nie udało im się dostać umowy na to, żeby Skarb Państwa zakupił ten wytworzony prąd – włodarz wyłuszczał sprawę radnym.
Przyznał też, że dzierżawa nie przynosi miastu wielkich zysków. To raptem 26 tys. zł rocznie plus podatek od działalności. Nie ma też co liczyć na to, że Jastrowie zarobi kokosy, jeśli farma rzeczywiście powstanie.
– Z tytułu posadowienia tej farmy będziemy mieli może kilkanaście tysięcy złotych podatku, bo opodatkowane są stelaże, panele już nie, ewentualnie grunt pod tymi stelażami – wyliczał P. Wojtiuk podczas obrad.
– Nie są to wielkie kwoty. Tak naprawdę nie ma tu gwarancji, że to wybuduje, a jednak 30 lat obciążenia to jest poro – podkreślał, że mówi o interesujących terenach inwestycyjnych, atrakcyjnie położonych i uzbrojonych w kanalizację deszczową i instalację gazową. Burmistrz Wojtiuk zastanawiał się, czy tych działek nie szkoda pod farmę. Tym bardziej, że niedaleko od nich miasto dysponuje 12 ha ziemi, którą do niedawna dzierżawiła firma Norris. I chce wybudować do nich drogę dojazdową.
Wywód włodarza zmierzał do pytania, czy Jastrowie powinno zgodzić się na przedłużenie umowy dzierżawy jednej działki pod fotowoltaikę oraz na ustanowienie służebności przesyłu przez drugą z działek. Radni nie mieli wątpliwości, że zgoda na to nie byłaby korzystna dla miasta i jednogłośnie (11 głosami za, 4 radnych nie wzięło udziału w obradach) odrzucili wnioski spółki.
Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"No i kijem Głomii nie zawrócisz"
Ktoś poszedł po rozum do głowy . Brawo
Szkoda
Niejeden idzie po rozum do głowy a tam zamknięte xD
Polska ma stać ruskim węglem a nie jakąś magiką. Od razu odetchniemy pełną piersią i będzie energia dla miliarda elektrycznych aut.
"No i kijem Głomii nie zawrócisz"
Ktoś poszedł po rozum do głowy . Brawo
Szkoda