Reklama

Prezes pilnie poszukiwany

18/08/2012 00:00
Okoneccy zbowidowcy skarżą się, że oddział w Złotowie zagarnął ich pieniądze. - To jakieś nieporozumienie - tłumaczy Tadeusz Korczak

Z przyczyn naturalnych ubywa członków Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Jeszcze jakiś czas temu okoneckie koło liczyło ich kilkudziesięciu, dzisiaj na zebrania przychodzi czterech, pięciu. Nikt z nich nie chce przejąć obowiązków prezesa. - Namawiano mnie, ale ja nie mam na to czasu – twierdzi Józef Zontek, jeden z aktywniejszych zbowidowców. – Jestem wdowcem, prowadzenie domu spadło na mnie – dodaje. Podobnie tłumaczą się inni.

Na jedno z zebrań kilka tygodni temu zostali zaproszeni przedstawiciele zarządu powiatu ZBOWiD z przewodniczącym Powiatowej Rady Kombatanckiej Tadeuszem Korczakiem. To właśnie wtedy zaproponowano, żeby pieniądze, które zostały w kasie okoneckiego oddziału, zdeponować w Złotowie. – Tak się stało, ale ktoś miał ze Złotowa od czasu do czasu przyjeżdżać do Okonka na dyżury. Mielibyśmy możliwość korzystania z tych pieniędzy. Okazało się, że na wiązankę pogrzebową dla jednego z naszych członków musieliśmy się składać. A to właśnie na ten cel były między innymi te pieniądze z naszych składek. To było dwa tysiące złotych – oświadcza Józef Zontek.

Nieco inaczej sprawę przedstawia Tadeusz Korczak. Według niego okoneccy zbowidowcy zaproponowali najpierw, aby pieniądze przekazać w depozyt do Zarządu Okręgu. – Wytłumaczyłem im, że mogą tych pieniędzy nie zobaczyć. Zaproponowaliśmy, żeby zdeponowali u nas i będą z nich korzystać, kiedy tylko chcą. Nikt z nas nie deklarował, że będziemy mieli w Okonku dyżury, bo nie mamy na to ani czasu, ani pewnie nikt na to się nie zgodzi. Oni muszą najpierw wybrać u siebie prezesa, ale jak to zrobić, jeśli na zebranie, w którym braliśmy udział, przyszły cztery osoby – twierdzi szef PRK w powiecie.
Przyznaje, że proponowano, aby owe dwa tysiące złotych podzielić na osoby biedne i potrzebujące, pewnie w gminie Okonek takich nie brakuje, ale na to się również nie zgodzono. – My tych pieniędzy naprawdę nie potrzebujemy. Sprawę trzeba doprowadzić do finału, bo po co wzajemnie się oskarżać – mówi na zakończenie.
Szkoda, bo członkowie ZBOWiD w Okonku tworzyli naprawdę zgrane koło. Od nich więc tylko zależy, czy będzie tak dalej.

Ryszard Mikietyński

fot. Do tej pory to była siedziba okoneckich zbowidowców. Przenieśli się do nowego budynku, tylko czy będzie komu przychodzić na zebrania?
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości