Reklama

Prezes Uniwersytetu Trzeciego Wieku nie wchodzi w kapcie

23/04/2018 18:00
– Trzeba dbać o siebie, trzymać fason, zwłaszcza intelektualny, kulturalny – mówi prezes UTW, która niebawem… pożegna się z funkcją. Z Grażyną Komorowską-Pająk rozmawia Piotr Steffen

To prawda, że kończy Pani prezesowanie w Uniwersytecie Trzeciego Wieku?

Tak. Kończy się druga kadencja funkcjonowania UTW, mija osiem lat, jak sprawuję funkcję prezesa. Uważam, że wystarczy. Czas ustąpić miejsca innym. Zebranie sprawozdawczo-wyborcze odbędzie się najprawdopodobniej w czerwcu.

Przez lata miała Pani w UTW najwięcej do powiedzenia?

To nie jest tak, że sama wszystko robię, każdy w naszym jedenastoosobowym zarządzie ma przydzielone zadania wokół określonej dziedziny, choć faktem jest, że to prezes stoi na czele i w pierwszej kolejności za wszystko odpowiada. Tym bardziej, że tutaj naprawdę jest czego pilnować. Bez wsparcia pozostałych nie dałabym jednak rady. Dla przykładu Bolek Piotrów prowadzi koło turystyczno-krajoznawczo-rowerowe, Stasiu Kosecki jest w komisji rewizyjnej, ale jest też naszym fotografem, robi filmy z działalności, jedna z koleżanek prowadzi sekcję „Moda na zdrowie”, inna - stronę internetową, a jeszcze inna kronikę uniwersytetu, zresztą bardzo ładną. Najwięcej współpracuję jednak ze skarbnikiem i księgową. Musimy mieć regularny kontakt, dlatego często się spotykamy, właściwie co trzeci dzień. Pilnujemy, żeby zgadzało się wszystko w budżecie. Obrady zarządu też są często, w zasadzie co tydzień.

Reklama

Z żalem zostawi Pani funkcję?

Chciałam robić to, czym zajmowałam się przez ostatnie osiem lat. Podjęłam się tego, ponieważ uważałam, że inicjatywa jest bardzo potrzebna, a uniwersytet był pierwszym tworem dla mieszkańców Złotowa w tym wieku. Śmiem twierdzić, że to był strzał w dziesiątkę. Wielu przez lata mówiło nam, że dobrze się stało, że uniwersytet powstał, że mamy jak zająć sobie czas, możemy gdzieś wyjść. Chcę już jednak bardziej czerpać z tego wszystkiego jako uczestniczka, a nie mieć ciągłe poczucie odpowiedzialności. Bardzo lubię malować i przez pierwszy rok chodziłam na sekcję malarską, ale później nie miałam już na to czasu. Dla prezesa prowadzenie UTW jest sporym obciążeniem, w sumie to jest tak jak prowadzenie szkoły. W księdze słuchaczy mamy zapisanych ponad trzysta osób, około dwieście pięćdziesiąt cyklicznie uczęszcza na zajęcia. Plan zajęć, które poza weekendami i świętami odbywają się w zasadzie codziennie, trzeba układać dla ponad dwudziestu sekcji. Żeby jednak sprawa była jasna, nigdy nie narzekałam z tego powodu. Nie jestem wcale zwolenniczką emerytalnego nicnierobienia. Zawsze byłam zadania, że praca to jest życie.

Macie już ugadane, kto obejmie funkcję?


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 82% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Jeszcze nie. Namawiam dwie koleżanki, myślałam o kimś, kto ze szkoły przejdzie wcześniej na emeryturę, będzie o te dziesięć lat młodszy ode mnie i z wigorem wejdzie w rolę. Gdy dekadę temu zabieraliśmy się za tworzenie UTW też fizycznie mogłam wszystko, jednak teraz czuję, że mogę… prawie wszystko (uśmiech).

Reklama

Wciąż Panią namawiają do pozostania prezesową?

Nawet nie namawiają, a mówią mi wprost, że będę, zostanę, że nie ma takiej możliwości, żebym odpuściła. Ja będę jednak konsekwentna. Uprzedziłam na zarządzie, że podjęłam już decyzję. Jak kładę się spać, chcę mieć spokojną głowę, a nie ciągle zastanawiać się, czy wszystko załatwiłam. Jeśli ktoś dopatruje się innych przyczyn mojej decyzji, tego, że może jestem czymś rozczarowana - absolutnie nie. Przeciwnie. Jestem bardzo zadowolona z tego, jak działa uniwersytet.

Kogo widzi Pani w roli nowego prezesa?

Nie chcę podawać nazwisk, bo nie wiem, jak odnosi się do tych personaliów pozostała część zarządu. Tym bardziej, że z tego co mi wiadomo, pod uwagę jest brana jeszcze trzecia kandydatura. Nie dopytuję wprawdzie o to, ale czuję, że jest coś na rzeczy.

Reklama

Ta kolejna opcja też by Panią satysfakcjonowała?

Najważniejsze, aby nowy prezes nie zmarnował tego, co udało się zrobić przez osiem lat. Dwie osoby, o których ja myślę, na pewno gwarantują powodzenie. Kluczowe, o czym trzeba pamiętać pełniąc tę funkcję, to żeby mieć jak najszersze kontakty w mieście i umiejętność rozmawiania z ludźmi. Tak się to jakoś przez lata potoczyło, że znam tutaj naprawdę sporo osób i nie ukrywam, że łatwo mi poruszać się pomiędzy ludźmi, którzy w jakikolwiek sposób mogli wspierać UTW. Jak ktoś wie albo chociaż może sobie wyobrazić, jak funkcjonuje szkoła, zda sobie sprawę, ile tu jest do załatwienia, żeby całość miała ręce i nogi. Każda szkoła ma swoją rozbudowaną bazę, my nigdy takiej nie mieliśmy. Na szczęście mamy przynajmniej swoje pomieszczenia w budynku biblioteki, które przekazał nam burmistrz Pulit, a wcześniejszą siedzibę udostępnił burmistrz Wełniak. To wystarcza nam na podstawowe zajęcia, ale trzeba jednak zabiegać o możliwość korzystania z różnych innych obiektów oraz inicjatyw. Mam nadzieję, że podobnie będzie w przyszłości, gdy prezesem zostanie nowa osoba. Wiele rzeczy, z których korzystamy, mamy za darmo. Koszty udaje się też obniżać dzięki temu, że niektórzy słuchacze są jednocześnie wykładowcami. Dla przykładu ja uczę rosyjskiego. Gdybyśmy za wszystko musieli płacić, na pewno nie mielibyśmy tylu sekcji albo nasi słuchacze płaciliby znacznie wyższe czesne. Tymczasem od początku istnienia UTW jest ono na poziomie trzydziestu złotych.

Jakim budżetem dysponuje w ciągu roku UTW?

Im więcej słuchaczy, tym więcej z czesnego. Przy dwustu osobach mamy 12 tysięcy złotych, choć trzeba przyznać, że nie mamy stuprocentowej ściągalności. Mamy na szczęście inne źródła finansowania, choćby z miasta otrzymujemy pieniądze na projekty w ramach konkursów ofert. Ostatnio było to 22 tys. zł. Muszę zresztą przyznać, że z miasta mamy ogromne wsparcie. Z innych źródeł również pozyskujemy pieniądze, łącznie nasze roczne budżety wynoszą po kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Reklama

Nowi słuchacze chętnie wstępują?

Wiele zależy od rodziny. Jeżeli ona dołuje seniora, mówi: a po co będziesz gdzieś tam chodzić, popilnuj lepiej wnuki w domu, wtedy jest problem z takimi osobami. Najgorsze, gdy seniorzy sami dadzą się przekonać, że nie mają potrzeb. To właśnie dorosłe dzieci powinny tutaj przyprowadzić seniora. I czasami tak się zdarza. Mówią, że tato umarł, mama została sama i nie wiedzą za bardzo, co ma z sobą robić. I dobrze, że te dzieci tutaj przychodzą z rodzicami, taka jest ich rola, żeby wręcz popychać do nas swoich rodziców.
Generalnie nowi członkowie chętnie wstępują. Chociaż czasami uśmiecham się pod nosem, bo ludzie mają wyobrażenie, że tutaj są jakieś egzaminy, że ktoś coś nieustannie sprawdza, z czegoś ich rozlicza. Nie. Tutaj każdy wybiera sobie zajęcie wedle tego, na co ma ochotę. Rezygnacje też się zdarzają, ale głównie z przyczyn losowych: trzeba na dłużej wyjechać, zaopiekować się mężem, który miał zawał czy dostał wylewu, czasami starsze osoby wyjeżdżają do dzieci zagranicę. Ale większość po jakimś czasie wraca. Niektórzy studiują u nas już osiem lat.

Co najbardziej świadczy o tym, że UTW się rozwija?

Właśnie liczba słuchaczy. Co roku mamy nowych, bilans z roku na rok potwierdza, że ilość osób korzystających z uniwersytetu rośnie. Mam porównanie chociażby do Piły, gdzie swego czasu było mniej słuchaczy niż u nas, a obecnie nie wiem nawet, czy coś tam jeszcze działa. Słyszałam o nowej formie, jaka tam powstała, ale szczegółów nie znam. Tym większym sukcesem naszego uniwersytetu jest to, że udziela się tutaj tak wiele osób.

Reklama

Kto pierwszy rzucił hasło jego założenia?

Jak Stasia Kołodziejczyk poszła na emeryturę, zastanawiała się w obecności burmistrza Wełniaka, co będzie robić. Powiedział: założycie Uniwersytet Trzeciego Wieku. I, mówiąc w skrócie, tak to powstało. Choć oczywiście nie od razu, bo jakiś czas to dojrzewało. Zadzwoniła do mnie, ściągnęłyśmy kilka koleżanek. Na pierwszych spotkaniach było ponad dwadzieścia osób, ale już w ciągu pierwszego roku mieliśmy około sto pięćdziesiąt słuchaczy.

Sporadycznie, ale słyszę jednak opinie, że UTW to środowisko nie dla każdego. Ludzie mówią: ja się nie nadaję, bo tam są osoby, które kiedyś były związane z dość wysokimi stanowiskami albo to partnerzy ważnych w mieście, są dobrze sytuowani, taka trochę śmietanka lokalnej społeczności.

Nie spotkałam się z taką opinią. Ja pracowałam w szkole, później w urzędzie, nie uważam, żeby było to coś szczególnego. Nie wiem, być może są wśród nas osoby, którym przewraca się w głowach i przez to inni mają błędne wyobrażenie o UTW, ale to chyba wszędzie się zdarza, nie tylko tutaj i o niczym nie powinno raczej świadczyć. Może to słowo uniwersytet sprawia, że ludzie mają jakieś błędne wyobrażenie. Czasami zresztą pytają się, czy mogą tutaj chodzić, jeśli nie mają matury.

Reklama

Z jakimi wytycznymi będzie Pani przekazywać UTW nowemu prezesowi?

Żeby zawsze być serdecznym dla osób w naszym wieku. Tylko tyle. Tutaj trzeba pamiętać o jednym: że na starość człowiek nic nie musi. Jedynie może. Jak coś się komuś każe, ludzie stają okoniem. Przede wszystkim o tym powinny pamiętać osoby prowadzące takie twory jak UTW. I trzeba pamiętać, że uniwersytet to żadna przechowalnia tylko miejsce, które coś ma dać słuchaczom. Same imprezy typu dzień babci czy dzień dziadka trochę mnie irytują, gdy co drugie dziecko wychodzi w trakcie występu i deklamuje: „moja babcia chodzi w kapciach”. Szału dostaję. Niby dlaczego mam chodzić w kapciach? Trzeba dbać o siebie, trzymać fason, zwłaszcza intelektualny, kulturalny. Tym bardziej, że czas leci. Zawsze obiecywałam sobie, że wybiorę się na koncert Leonarda Cohena. Zdążył umrzeć, a ja na koncert nie pojechałam, bo było za daleko do Katowic albo bilety były za drogie. Chodzi o to, żeby mieć wigor, żeby mieć przed sobą cele, wcale nie jakieś duże, ale jakiekolwiek. Nie wchodzić w te kapcie. Jak już to kupić sobie balerinki.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Uczeń - niezalogowany 2018-04-24 12:25:01

    Jeśli mile wspominam szkołę, to w dużej mierze panią Grażynę

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości