Kilkanaście dni temu, na przepływającej przez Złotów rzece, można było zaobserwować ciężki sprzęt. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie (Nadzór Wodny w Złotowie) kończy właśnie prowadzenie prac na Głomi.
Prace polegały na udrożnieniu dna poprzez hakowanie roślin i koszenie dna oraz skarp. Realizowano je nie tylko w Złotowie, ale na odcinku od Głomska w gminie Zakrzewo, poprzez zmeliorowany obszar położony w dolinie rzeki Głomi w Prochach, Stawnicy, Dzierzążenku, do jazu w mieście.
– Przez jezioro Baba, do mostu na ulicy Grudzińskich, pracowała koparka pływająca, która odmuliła dno rzeki. Znaczne zamulenie i zarośnięcie rzeki przez jezioro Baba uniemożliwiało spływ wód z kompleksu użytków zielonych położonych w Dzierzążenku. Aby zapewnić drożność cieku, prace konserwacyjne prowadzone były również przez grunty wsi Blękwit do Wąsosza – informuje rzecznik prasowa PGW WP RZGW w Bydgoszczy, Edyta Rynkiewicz.
Podkreśla, że w Blękwicie zabudowana została wyrwa oraz umocniono skarpy kiszką faszynową na odcinku pięćdziesięciu metrów. Z kolei na terenie gminy Krajenka przeprowadzono koszenie skarp Zbiornika Młyńskiego oraz dna i skarp od mostu na drodze nr 188 w stronę wiaduktu kolejowego. Staw Młyński w Skórce został odmulony. W ramach dodatkowych prac prowadzone jest również udrożnienie Głomi w Blękwicie, na odcinku od nieczynnego mostu kolejowego, w górę rzeki, w kierunku wsi.
Jak wyjaśnia rzecznik, wykonany zakres robót zapewni swobodny spływ wód w okresie jesienno–zimowym oraz wiosennych roztopów z terenów wykorzystywanych rolniczo oraz umożliwi uniknięcie wystąpienia wezbrań powodujących lokalne podtopienia. Czy wykonanie tych prac oznacza, że w mieście zniknie również problem zalewania promenady (i stojących na niej lamp), jaka prowadzi na Głomi, w kierunku jeziora Baba?
Jak wyjaśniono nam w złotowskim nadzorze wodnym, takiej gwarancji nie ma. Potwierdzono nam, że kładka bardzo osiadła, nawet teraz, gdy jest niski poziom wód, już jest bardzo bliska zalania. Jak usłyszeliśmy, wykonane prace na pewno pomagają w tym zakresie, ale przy większych opadach czy przy wiosennych roztopach zalewanie niemal na pewno będzie się powtarzać.
Łączna długość odcinka rzeki, na którym Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie prowadziło ostatnie prace, wyniosła blisko dziewiętnaście kilometrów.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Takiej gwarancji nie ma bo dno rzeki pod mostem jest wyżej niż koryto rzeki, przez co hamuje przepływ wody i nanosi muł. Do puki ten prosty do usunięcia problem nie będzie rozwiązany tak długo promenada będzie zalewana. Przecież kiedy po budowie mostu nastąpiło pierwsze puszczenie wody to było widać jak rwie w stronę jeziora. Tak było do czasu aż postanowiono drugi raz zamknąć dopływ wody tylko po to aby dno rzeki wyłożyć i zabetonować polnymi kamieniami które pozostały po niezbędnych wykopach pod nowy most. Tym sposobem dno rzeki podniesiono o ok 25 - 30 cm a po ponownym puszczeniu wody, można było zobaczyć znaczącą różnicę w przepływie wody. Od kiedy pamiętam to pod mostem i za w kierunku jeziora Miejskiego zawsze był szybki prąd rzeczny. Nie wiem czego tu się bać, przecież jezioro Miejskie przyjmie dużo wody jeśli ona będzie do niego płynęła. Jeśli będzie tak jak teraz to i to jezioro zostanie ostatecznie zamulone. Ps. Dno rzeki musi być czyszczone co roku, kiedyś pilnowały tego PG Rybackie. Teraz nikt no i jest problem.
Teraz to jest problem, by coś z tym zrobić. Konieczne jest uzyskanie pozwoleń z Wód Polskich a to "droga przez mękę".
Prawdopodobnie dzisiaj wybudowanie promenady nad j. Baba było chyba niemożliwe.
Na tą sciezke id mostu to wystarczy kamieni nawieźć i bedzie dobrze.
Akurat zrobienie promenady wokół jeziora Baba choć z ogromnym wydatkiem byłoby strzałem w dziesiątkę. Promenada z pasem płaskiej zieleni i żelbetonowym umocnieniem brzegów jeziora umożliwiło by sukcesywne wypompowywani z niego mułu. To rozwiązanie pozwoliło by na stworzenie nowego, dużego, naturalnego w dodatku z źródłami zbiornika wodnego które można by wokół zagospodarować na cele hotelowo-sanatoryjne. Sam nowo oddtworzony akwen można by zagospodarować na cele sportowo rekreacyjne które w połączeniu z rzeką Głomią i jeziorem Miejskim tworzyło by doskonałą atrakcję dla każdego w każdym wieku. Takie miejsce napewno przydało by się miastu Złotów jako część, element Wielkopolskiego Zdroju. Wiele pieniędzy na ten cel można by pozyskać z budżetu obywatelskiego, dofinansowania Uni Europejskiej z środków PZW jak i z pomocy całej gminy której mieszkańcy w przyszłości mogli by z tego skorzystać. Teren ten po właściwym zagospodarowaniu mógłby stać się nową wizytówką miasta Złotów.
Wystarczy już marnotrastwa! Tych wizytówek Złotów nie ma już dosyć! Tych wszystkich autorów sabotażu na dołeķ. Tyle jest potrzeb w Powiecie, a Złotów ciągle kombinuje jak roztrfonić publiczny grosz.
Nic nie można,,roztrfonić". To prawda, trzeba jeszcze się uczyć.
Takiej gwarancji nie ma bo dno rzeki pod mostem jest wyżej niż koryto rzeki, przez co hamuje przepływ wody i nanosi muł. Do puki ten prosty do usunięcia problem nie będzie rozwiązany tak długo promenada będzie zalewana. Przecież kiedy po budowie mostu nastąpiło pierwsze puszczenie wody to było widać jak rwie w stronę jeziora. Tak było do czasu aż postanowiono drugi raz zamknąć dopływ wody tylko po to aby dno rzeki wyłożyć i zabetonować polnymi kamieniami które pozostały po niezbędnych wykopach pod nowy most. Tym sposobem dno rzeki podniesiono o ok 25 - 30 cm a po ponownym puszczeniu wody, można było zobaczyć znaczącą różnicę w przepływie wody. Od kiedy pamiętam to pod mostem i za w kierunku jeziora Miejskiego zawsze był szybki prąd rzeczny. Nie wiem czego tu się bać, przecież jezioro Miejskie przyjmie dużo wody jeśli ona będzie do niego płynęła. Jeśli będzie tak jak teraz to i to jezioro zostanie ostatecznie zamulone. Ps. Dno rzeki musi być czyszczone co roku, kiedyś pilnowały tego PG Rybackie. Teraz nikt no i jest problem.
Teraz to jest problem, by coś z tym zrobić. Konieczne jest uzyskanie pozwoleń z Wód Polskich a to "droga przez mękę".
Prawdopodobnie dzisiaj wybudowanie promenady nad j. Baba było chyba niemożliwe.
Na tą sciezke id mostu to wystarczy kamieni nawieźć i bedzie dobrze.