- Już by było po mnie - mówi Maria Trudnos-Zasada, którą ze złotowskiego szpitala miano wypisać z sepsą. Ordynator oddziału wewnętrznego odpiera te zarzuty
Wszystko nie w porządku
37,5 do 38°Celsjusza oznacza stan podgorączkowy. Do 10 mg/l to norma wskaźnika CRP, który oznacza stan zapalny w organizmie. Maria Trudnos–Zasada zuchwale przekracza oba. Ale kobieta z zawałem na koncie nie rzuca ciała na pastwę losu. Lekarz rodzinny robi jej badania. - 20 września, w czwartek, poszłam zapytać, jak tam. A oni robili jeden wynik podwójnie, bo był bardzo niepokojący – złotowianka sięga po kartę zadrukowaną wskaźnikami. Dotyka CRP. Górna granica normy przekroczona jest kilkunastokrotnie. [[reklama]]
Jerzy Stepień, lekarz rodzinny: - Pacjentkę kierowałem do szpitala z wysokimi parametrami zapalnymi i cechami plamicy być może o charakterze sepsy. Ale nie lubię przekładać prostego badania na rokowanie.
Papcie? Później. Piżama? Ktoś dowiezie. Maria Trudnos–Zasada stawia na swoim – zabiera rzeczy z domu i melduje się w szpitalu.
Na skierowaniu uzupełniają się zakażenie dróg moczowych i skaza krwotoczna.
Larum, że hej
- Dzień dobry Pani.
- Dzień dobry.
- Jak się Pani czuje?
- No nie bardzo..
Tak, według Marii Trudnos–Zasada, wygląda rozmowa między lekarzem oddziału wewnętrznego a nią. I basta.
M. Trudnos–Zasada: - Pobrali mi krew. Dali mi też dwa pojemniki, żeby z nocy pobrać mocz do badań. To CRP od razu im wyszło takie wysokie, więc powinni od razu podnieść larum, że hej. A mnie tam nikt nie leczył. [[nowa_strona]]
Andrzej Rosiński, ordynator Oddziału Wewnętrznego: - Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że się z tymi zarzutami nie zgadzam. Lekarz nie ma możliwości żadnej obrony, bo wszelkie informacje o stanie pacjentki, jej chorobach i jej pobycie w szpitalu są objęte tajemnicą lekarską.
Złotowianka nie kryje leku, który zapisuje jej doktor Stepień. Uważa, że te trzy krążki ratują jej życie. - Gdyby nie ten antybiotyk, to ja już bym nie żyła – kobieta odrzuca głowę i dodaje: - Pamiętam, że jedna z lekarek skomentowała to, że oni nie mają w zwyczaju podawania tak silnych antybiotyków na pierwszy rzut.
Wypis do szpitala
24 września. Po czterech dniach pobytu w szpitalu M. Trudnos–Zasada dostaje plik dokumentów. – Piękny wypis wręcza mi pani sekretarka, kartę informacyjną, jestem ubrana, spakowana... – emerytowana nauczycielka przerzuca papiery przykrywające ławę. - Przeglądam wypis, bo chodziło mi o badanie moczu na posiew. Chciałam skserowany antybiogram. A sekretarka mówi: jakie badanie? Przecież tu żadnego badania nie ma. Zadzwoniła na mikrobiologię, długo jej nie było i potem przyszedł lekarz, który mnie przyjmował i mówi: cofamy wypis. Absolutnie nie może Pani wyjść do domu, bo wyjście do domu grozi Pani życiu...Słucham? Przecież ja codziennie was prosiłam: proszę mnie leczyć!
W tango z sepsą pójść miały bakterie coli i gronkowca.
- I ten lekarz zaczął na mnie krzyczeć. Odniosłam wrażenie jakby przelewał na mnie winę. On mi niejako wyrwał ten wypis – kobieta szybko łapie powietrze.
Nikt nie mówi: pomyliłem się, przepraszam. – Ja bym to zrozumiała gdyby padły te słowa – pacjentka odkłada na fotel ścienny kalendarz, na którym wskazała datę „próbnego” wypisu.
Komfort w chorobie
Biodacyna to jeden z dwóch leków, na które nie godzą się bakterie w ciele złotowianki. Wskaźnik CRP spada. Pani Maria czuje się źle.
M. T-Z.: - Jeden dzień, drugi, chyba powinni mocniej uderzyć?
Lekarz się nie zgadza. – Ale wypisali mnie z doxycykliną doustną – zżyma się pacjentka z wypisem w dłoni. [[reklama]]
Dziś Maria Trudnos–Zasada czuje się lepiej, ale żalu nie chowa w sobie. Przeciwnie. - Mikrobiologia nie zawiadomiła, że ma taki wynik i pozwolono by mi wyjść z posocznicą. Za dwa dni mogłabym już nie żyć i by powiedziano, że chorowała kobieta na serce no i zmarła...
Ordynator Rosiński odpowiada: - Jeśli chory uważa, że w wyniku postępowania doszło do jakiegoś naruszenia jego dobra, narażenia jego zdrowia, może wnieść sprawę do stosownego organu, czyli sądu lekarskiego, do prokuratora i tak dalej.
Rocznie leczymy ponad trzy tysiące pacjentów i jedną sprawą jest efekt zdrowotny, który uzyskujemy, a drugą zadowolenie czy komfort pacjenta i nie zawsze one muszą współgrać.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze