Reklama

Prosiłam, żeby mnie leczyli

04/11/2012 00:00
- Już by było po mnie - mówi Maria Trudnos-Zasada, którą ze złotowskiego szpitala miano wypisać z sepsą. Ordynator oddziału wewnętrznego odpiera te zarzuty

Wszystko nie w porządku

37,5 do 38°Celsjusza oznacza stan podgorączkowy. Do 10 mg/l to norma wskaźnika CRP, który oznacza stan zapalny w organizmie. Maria Trudnos–Zasada zuchwale przekracza oba. Ale kobieta z zawałem na koncie nie rzuca ciała na pastwę losu. Lekarz rodzinny robi jej badania. - 20 września, w czwartek, poszłam zapytać, jak tam. A oni robili jeden wynik podwójnie, bo był bardzo niepokojący – złotowianka sięga po kartę zadrukowaną wskaźnikami. Dotyka CRP. Górna granica normy przekroczona jest kilkunastokrotnie.
[[reklama]]
Jerzy Stepień, lekarz rodzinny: - Pacjentkę kierowałem do szpitala z wysokimi parametrami zapalnymi i cechami plamicy być może o charakterze sepsy. Ale nie lubię przekładać prostego badania na rokowanie.

Papcie? Później. Piżama? Ktoś dowiezie. Maria Trudnos–Zasada stawia na swoim – zabiera rzeczy z domu i melduje się w szpitalu.

Na skierowaniu uzupełniają się zakażenie dróg moczowych i skaza krwotoczna.

Larum, że hej


- Dzień dobry Pani.
- Dzień dobry.
- Jak się Pani czuje?
- No nie bardzo..

Tak, według Marii Trudnos–Zasada, wygląda rozmowa między lekarzem oddziału wewnętrznego a nią. I basta.

M. Trudnos–Zasada: - Pobrali mi krew. Dali mi też dwa pojemniki, żeby z nocy pobrać mocz do badań. To CRP od razu im wyszło takie wysokie, więc powinni od razu podnieść larum, że hej. A mnie tam nikt nie leczył.
[[nowa_strona]]
Andrzej Rosiński, ordynator Oddziału Wewnętrznego: - Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że się z tymi zarzutami nie zgadzam. Lekarz nie ma możliwości żadnej obrony, bo wszelkie informacje o stanie pacjentki, jej chorobach i jej pobycie w szpitalu są objęte tajemnicą lekarską.
Złotowianka nie kryje leku, który zapisuje jej doktor Stepień. Uważa, że te trzy krążki ratują jej życie. - Gdyby nie ten antybiotyk, to ja już bym nie żyła – kobieta odrzuca głowę i dodaje: - Pamiętam, że jedna z lekarek skomentowała to, że oni nie mają w zwyczaju podawania tak silnych antybiotyków na pierwszy rzut.

Wypis do szpitala

24 września. Po czterech dniach pobytu w szpitalu M. Trudnos–Zasada dostaje plik dokumentów. – Piękny wypis wręcza mi pani sekretarka, kartę informacyjną, jestem ubrana, spakowana... – emerytowana nauczycielka przerzuca papiery przykrywające ławę. - Przeglądam wypis, bo chodziło mi o badanie moczu na posiew. Chciałam skserowany antybiogram. A sekretarka mówi: jakie badanie? Przecież tu żadnego badania nie ma. Zadzwoniła na mikrobiologię, długo jej nie było i potem przyszedł lekarz, który mnie przyjmował i mówi: cofamy wypis. Absolutnie nie może Pani wyjść do domu, bo wyjście do domu grozi Pani życiu...Słucham? Przecież ja codziennie was prosiłam: proszę mnie leczyć!

W tango z sepsą pójść miały bakterie coli i gronkowca.

- I ten lekarz zaczął na mnie krzyczeć. Odniosłam wrażenie jakby przelewał na mnie winę. On mi niejako wyrwał ten wypis – kobieta szybko łapie powietrze.

Nikt nie mówi: pomyliłem się, przepraszam. – Ja bym to zrozumiała gdyby padły te słowa – pacjentka odkłada na fotel ścienny kalendarz, na którym wskazała datę „próbnego” wypisu.

Komfort w chorobie

Biodacyna to jeden z dwóch leków, na które nie godzą się bakterie w ciele złotowianki. Wskaźnik CRP spada. Pani Maria czuje się źle.
M. T-Z.: - Jeden dzień, drugi, chyba powinni mocniej uderzyć?

Lekarz się nie zgadza. – Ale wypisali mnie z doxycykliną doustną – zżyma się pacjentka z wypisem w dłoni.
[[reklama]]
Dziś Maria Trudnos–Zasada czuje się lepiej, ale żalu nie chowa w sobie. Przeciwnie. - Mikrobiologia nie zawiadomiła, że ma taki wynik i pozwolono by mi wyjść z posocznicą. Za dwa dni mogłabym już nie żyć i by powiedziano, że chorowała kobieta na serce no i zmarła...

Ordynator Rosiński odpowiada: - Jeśli chory uważa, że w wyniku postępowania doszło do jakiegoś naruszenia jego dobra, narażenia jego zdrowia, może wnieść sprawę do stosownego organu, czyli sądu lekarskiego, do prokuratora i tak dalej.

Rocznie leczymy ponad trzy tysiące pacjentów i jedną sprawą jest efekt zdrowotny, który uzyskujemy, a drugą zadowolenie czy komfort pacjenta i nie zawsze one muszą współgrać.

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości