W styczniu rozpoczną się zebrania, na których mieszkańcy będą wybierać sołtysów. Szefujący radom sołeckim podsumowali czteroletnią kadencję.
Spotkanie sołtysów z udziałem kierownictwa łobżenickiego magistratu oraz przewodniczącym rady miejskiej odbyło się w miniony czwartek.
– Miałem ogromną przyjemność z Wami współpracować. Zmagaliśmy się z różnymi problemami. Funkcja sołtysa to służba dwadzieścia cztery godziny na dobę. Pierwsze ciosy, wynikające z niezadowolenia mieszkańców, przyjmujecie Wy – rozpoczął burmistrz Piotr Łosoś. Mówił też, że mimo tych przeciwności sołtysi są często upatrywani jako liderzy w społeczności, która ich wybiera.
– Bycie sołtysem to podział Funduszu Sołeckiego, udział w realizowanych programach czy organizowanie zebrań, gdzie należy nierzadko dochodzić do kompromisu. Nie ma takiej pani sołtys czy takiego pana sołtysa, który byłby moim wrogiem czy ja byłbym wrogiem dla niego – kontynuował burmistrz. Zapewniał też, że pamięta o swoich deklaracjach w stosunku do poszczególnych sołectw.

Andrzej Borowy, korzystając z okazji podsumował wiele lat pełnienia przez siebie funkcji sołtysa
– Jeżeli coś obiecuję, to to zrobię. Może to nieraz trwa, ale to nie wynika z opieszałości, lecz z innych uwarunkowań, niezależnych ode mnie. Generalnie z braku pieniędzy – mówił P. Łosoś. Nawiązał też m.in. do remontów dróg gminnych, problemów z zaangażowaniem mieszkańców w życie sołectwa i rozwiązaniem problemów mieszkaniowych.
– Każdego z państwa, jeżeli wyrazi dalej chęć pracy w roli sołtysa, będę wspierał – podsumował P. Łosoś.
Sołtysom dziękował i wskazywał na uznanie wobec ich pracy także Antoni Kapeja, przewodniczący Rady Miejskiej w Łobżenicy.
– Samorząd najniższego szczebla to właśnie sołtys i rada sołecka. Tu pojawia się najwięcej małych, ale ważnych dla mieszkańców spraw, które należy rozwiązywać, często nie mając na to pieniędzy – mówił A. Kapeja. Przedstawiał też przykłady, gdy, choć większość społeczności jest zadowolona z wyczekiwanej latami inwestycji, to i zawsze tak pojawią się oponenci.
– To często jest jedna – dwie osoby, ale musimy mieć do takich ataków cierpliwość – dodał A. Kapeja. Stwierdził też, że należy przeanalizować zależność wynagrodzenia sołtysów od obecności na sesji. Okazuje się bowiem, że sołtysi nie mają ustawowego obowiązku uczestniczenia w obradach. Choć wielu z nich przyjeżdża na sesje, nie wszyscy mogą (m.in. z powodu obowiązków zawodowych).

Zebrania wiejskie, na których sołtysi będą wybierani na kolejną kadencję, rozpoczną się w styczniu
Następnie przyszedł czas na indywidualne podziękowania. Sołtysi otrzymali drobne upominki i wyróżnienia za pracę w kończącej się kadencji. Na koniec powstało pamiątkowe zdjęcie, które publikujemy obok.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wielki czas na zmiany,soltysowanie nie jest etatem dla nierobów.
Czy chodzilo o naszą (gwiade) ???
Tak o nią,o naszą gwiazdę .Obawiam się uzna to za komplement.
Wielki czas na zmiany,soltysowanie nie jest etatem dla nierobów.
Czy chodzilo o naszą (gwiade) ???
Tak o nią,o naszą gwiazdę .Obawiam się uzna to za komplement.